Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambasadorka Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ambasadorka Wibo. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2013

Ambasadorka WIBO - podsumowanie

Dokładnie dziś, 28 lutego, kończy się Program Ambasadorek WIBO, w którym miałam okazję brać udział. Byłam co prawda Ambasadorką wyłonioną na Facebooku w comiesięcznych konkursach, jednak udało mi się otrzymać wszystkie paczuszki, ze względu na to, że zostałam wybrana w pierwszym z nich :)

W pięciu WIBO-BOXach, otrzymałam całą górę kosmetyków, z których byłam bardzo zadowolona. Nie wszystkie trafiały w mój gust, jednak znalazły się także perełki, do których bardzo się przekonałam :) Zobaczcie jak prezentowały się poszczególne WIBO-BOXy:




Z pierwszej paczki najbardziej urzekły mnie eyelinery. Są po prostu fenomenalne. Po nałożeniu na powiekę rano, trzymają się cały dzień bez uszczerbku. Czasami nawet trzeba nieźle się namęczyć, żeby je zmyć :) Tzw. hardcorem były zajęcia w szkole kosmetycznej kiedy robiłyśmy peeling kawitacyjny (do którego twarz musi być zwilżona, a kropelki pod wpływem ultradźwięków pryskają), po którym kreska na oku prawie nie uległa zniszczeniu ;) Bardzo często z nich korzystam, mają wygodny pędzelek i nie oddam ich za żadne skarby! :) Miło zaskoczyły mnie także rzęsy (te mniej strojne), które na oku wyglądają bardzo naturalnie i zarazem elegancko. Z cieni do tej pory nie skorzystałam, ale widzę co najmniej 3 odcienie, które będą mi pasowały. Brokatowe rzęsy, tusz i pędzelek do ust poszły w świat :)



Druga paczuszka była o wiele bogatsza niż pierwsza i też bardziej mnie ucieszyła. Ambasadorki dostały 7 lakierów, z których osobiście byłam bardzo zadowolona. Tylko jeden okazał się zupełną klapą. Wśród nich znalazłam też mojego ulubieńca, lakier WIBO Glamour Nails nr 2. Poza tym dość fajne okazały się podwójne, brązowe cienie, które ładnie i naturalnie wyglądały na powiece :) Reszta leży nieużyta i chyba czeka na kolejne rozdania :) Pomadki także się rozeszły ze względu na to, że ich nie używam :) Lawendowy woreczek pachniał ładnie... ale tylko przez chwilę :p Brawa za to dla pędzelka do cieni, nie rozstaję się z nim!


Paczka nr 3 była dla mnie jeszcze większym rajem :) Znalazło się w niej 8 kolejnych lakierów, z których jeden lepszy od drugiego. I tu kolejny mój ulubieniec z Trend Edition - Arctic Expression nr 1. Codziennie korzystam też z pędzla do różu, który jest bardzo mięciutki i solidny. Jedną z pomadek możecie wygrać w konkursie, jedną zgarnęła mama, jedną jeszcze mam, ale chyba i tak leży bez celu ;) Podkład był dla mnie zbyt ciemny, ale mama się ucieszyła :) 





Ta paczka przeszła moje najśmielsze oczekiwania! 11 lakierów! Wspaniałe Futury, przepiękne Extreme Nails. Do tego fantastyczny pędzel do pudru, z którego korzystam codziennie (choć odpada mu rączka;)), świetny róż w kulkach i mega wytrzymały, czarny eyeliner Glossy. No i notes dla studentki :p Cała paczka na ogrooooomny plus!



W piątej paczuszce dla lakieromaniaczek były tylko naklejki, jednak wybaczam, że względu na bogactwo poprzednich WIBO-BOXów w tym zakresie ;) Do gustu bardzo przypadły mi wszystkie tusze. Różowy oddałam jednak mamie, sama korzystam niemal codziennie z pozostałych dwóch, z małym naciskiem na turkusowy. Ze względu na przebarwienia i kilka defektów przydał mi się także beżowy korektor. Zielony na zaczerwienienia niestety, albo stety, nie przydaje mi się. Czerwony błyszczyk był dla mnie zbyt ciemny, dlatego sprezentowałam go koleżance. Czasami korzystam z Make Me Happy, jednak jest dla mnie zbyt ciężki i klejący. Bibułki matujące przydają się na całodzienny pobyt na uczelni, a kuleczki brązujące... kocham je :)

Jeśli macie ochotę powrócić i poczytać o poszczególnych WIBO-BOXach wystarczy, że klikniecie w nazwy nad zdjęciami. Bardzo serdecznie zapraszam Was także do zakładki Ambasadorka WIBO, gdzie znajdziecie spis wszystkich recenzji, które dla Was przygotowałam. Są to głównie recenzje lakierów, wśród których odnaleźć można także te, które są do wygrania w kończącym się dziś Konkursie z WIBO!


Możliwość otrzymywania i wypróbowania tak wielu kosmetyków (dzięki WIBO moja kolekcja lakierów powiększyła się aż o 26 nowych buteleczek!), była dla mnie ogromną frajdą. Szkoda, że czas tak szybko mija :) Wiem jednak, że WIBO organizuje kolejny taki program. Może i Wy dołączycie? :)

Pozdrawiam,
PODPIS

16 lutego 2013

Wibo Trend Edition - Arctic Expression nr 3

Baaaardzo długo zwlekałam z tym, żeby pokazać Wam ostatni lakier, który otrzymałam w ramach programu Ambasadorek Wibo. Szczerze mówiąc jakoś nie mogłam zrobić mu w miarę porządnych zdjęć. Kolor zawsze wychodził zakłamany ;) W rzeczywistości nr 3 z Arctic Expression to nieco rudy brąz, który na zdjęciach jest trochę za bardzo "wiewiórkowy" ;) Ma lekką złotą poświatę, widoczną niestety tylko w buteleczce. Dobrze się nakłada, ze względu na fajną konsystencję i wygodny pędzelek. W zasadzie nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, ale kolor średnio do mnie przemawia, choć bardzo lubię "brązy". Zobaczcie same:




Lubicie takie kolory? :)

Przy okazji przypominam o trwających zapisach do pazurkowego Projektu Hobby!


Macie także jeszcze prawie dwa tygodnie, aby dołączyć do Konkursu z WIBO! Nagrody czekają :)


Pozdrawiam,
PODPIS

1 lutego 2013

Wibo Extreme Nails nr 362

Zbliżam się już do końca prezentacji lakierów z otrzymanych WIBO-BOXów. Dziś przedostatni, Extreme Nails nr 362. W buteleczce lakier wygląda na dość ciemne złoto. Widać w nim jaśniejsze i ciemniejsze smugi. Na paznokciu jest jednak ciut jaśniejszy, na zdjęciu blisko mu nawet do żółtego. Rozprowadza się bardzo dobrze, dając ładne metaliczne wykończenie. Na moich pazurkach jest już dwa dni (!) bez żadnych uszczerbków :) Pędzelek tradycyjny, długi i wąski, jak we wszystkich lakierach z tej serii. Nie przepadam za złotem na paznokciach, ale w tym czuję się nawet dobrze i pewnie będę po niego sięgała najczęściej :)



U Was też taka brzydka, nieprzyjemna pogoda? ;) Mam nadzieję, że chociaż pazurkami uda nam się ją rozweselić, dlatego zapraszam Was do udziału w moim konkursie! Możecie nadsyłać prace już publikowane, ważne, żeby były dla Was wyjątkowe, idealne, bajeczne albo olśniewające... Dlaczego? Więcej informacji znajdziecie tu: Konkurs z WIBO! :) Kolory wszystkich lakierów oraz naklejki możecie odnaleźć już na moim blogu. Wasze egzemplarze są oczywiście nowiutkie, nieużywane i czekają na nową właścicielkę :)


Przyjmuję także zapisy do nowego pazurkowego projektu :) Jeśli macie ochotę dołączyć, dajcie znać w komentarzu pod tym postem: Projekt Hobby! :) Listę Uczestniczek na bieżąco aktualizuję w zakładce na pasku głównym :)


Muszę się Wam także pochwalić, że nawiązałam nową współpracę, więc już niedługo na blogu z pewnością duuuuużo nowości :)

Pozdrawiam,
PODPIS

27 stycznia 2013

Wibo Express Growth nr 482

Czasami tak patrzę na te numerki lakierów Wibo i zastanawiam się ile musi ich być, skoro często trafiają się tak wysokie, jak na przykład 482 ;) Pewnie z chęcią przygarnęłabym wszystkie... Ale skupmy się na pięknej niebieskości :) 482 to odcień chabrowy. Na początku wydawało mi się, że ma wykończenie kremowe, jednak myślę, że bliżej mu do żelka ;) I niestety, jak to z żelkami bywa, ma problem z kryciem. Po nałożeniu dwóch warstw wydawało się, że jest w miarę ok, jednak gdy zrobiłam zdjęcia okazało się, że końcówki nadal prześwitują. Trzy warstwy "dają radę", choć nie wiem jak wyglądałyby na długich pazurkach ;) Niestety już nie posiadam :p Poza kryciem niczego mu nie brakuje. Ma bardzo fajny pędzelek i przyjemną konsystencję. Jeśli jesteście nim zainteresowane bliżej to zapraszam do udziału w konkursie, w którym można go wygrać (oczywiście nowiuśki egzemplarz!:)) Konkurs z WIBO! Tymczasem zobaczcie jak wygląda na moich pazurkach :)



Kolorek chyba dość ładny, prawda? :)

Pozdrawiam,
PODPIS

26 stycznia 2013

Wibo Exreme Nails nr 177

Extreme Nails nr 177 otrzymałam w czwartym WIBO-BOX. Stał sobie trochę zanim po niego sięgnęłam ponieważ jakoś nigdy nie przepadałam za różem na paznokciach. Mogę nawet powiedzieć, że nie lubię różowych paznokci. Jak już jednak wspomniałam w poprzednim poście, musiałam obciąć paznokcie i pomyślałam, że być może na krótkich będzie wyglądał ładnie. Jestem nim teraz wprost zachwycona!

Numerek 177 ma piękny, ciemnoróżowy kolor, który kolejny raz mogłabym porównać do nieco ciemniejszego logo Orsay :) Nie mam mu nic do zarzucenia. Ma piękne kremowe wykończenie, bardzo dobrze rozprowadza się po paznokciu, a pędzelek jest na tyle wygodny i szeroki, że wystarczą dwa, trzy pociągnięcia, aby pokryć dokładnie płytkę. Jeśli trochę się postaramy i nałożymy nieco grubszą warstwę, kryje już za pierwszym razem. Nie nakładałam żadnych wysuszaczy i nawet nie zdążyłam się zorientować kiedy wysechł. Na zdjęciach poniżej dwie warstwy bez topu. Zobaczcie jak ładnie błyszczy :) Lakier jest po prostu świetny i trafi chyba tym samym na listę moich ulubieńców :)

Zobaczcie jak prezentuje się na paznokciach:


Króciutkie co? ;) Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do tego, że moje paznokcie są teraz tak krótkie i niestety przez dłuższy czas takie będą. A mówiłam, że zapeszycie tymi pochwałami :p Pazurki zaczęły się nadłamywać po bokach, przez jakiś czas próbowałam je trochę podklejać, ratować... No ale w końcu pękł maluch u prawej dłoni i powiedziałam dość! Zapuszczam od nowa. Tyle, że przez jakiś czas i tak będę musiała czekać, aż odrosną nadłamania i systematycznie skracać paznokcie, bo nie chciałam od razu skracać ich zupełnie na zero. To chyba nawet byłoby zbyt bolesne. Moje opuszki już dawno odzwyczaiły się od tego, że mogą się do czegoś przydać :D

Pozdrawiam,
 PODPIS

25 stycznia 2013

Lovely - Naklejki na paznokcie nr 1

Jak już wiecie ostatni WIBO-BOX raczej nie był rajem dla lakieroholiczek jeżeli miałabym porównywać go z poprzednimi paczuszkami. Nie pozostawiono nas jednak bez uśmiechu na twarzy, bowiem znalazły się w nim trzy komplety naklejek do paznokci marki Lovely :) Dziś chciałabym pokazać Wam jedne z nich.

Od pewnego czasu mam tak, że staram się dobierać kolor lakieru do paznokci pod kolor ubrań, a ze względu na to, że planowałam założyć kolejnego dnia brązowe spodnie, mój wybór padł na naklejki z panterką, czyli numer 1 ;)

Paczuszka składa się z dwunastu naklejek tej samej długości i różnej szerokości, które są zabezpieczone z obu stron przezroczystą folią. Producent na opakowaniu zapewnia, że naklejki zagwarantują nam efektowną stylizację, zerowy czas schnięcia, modne wzory i ekspresowy manicure. Mają utrzymać się na paznokciu nawet do 7 dni. Na odwrocie znajduje się także dokładna instrukcja obsługi, zgodnie z którą należy:
1. Przed aplikacją odtłuścić paznokcie i odsunąć skórki
2. Dobrać odpowiednią naklejkę do wielkości paznokcia
3. Delikatnie odkleić naklejkę
4. Przykleić i docisnąć pasek do paznokcia, dopasowując zaokrąglony koniec do linii skórki
5. Wystającą część delikatnie spiłować do kształtu paznokcia
Aby uzyskać maksymalną trwałość możemy także zmatowić płytkę paznokcia przed nałożeniem wzoru.

Naklejki są przytwierdzone do przezroczystej foli, jednak nie ma problemu z tym, aby je odkleić. Ja posłużyłam się patyczkiem różanym, który okazał się bardzo przydatny także później :) Pasek przyłożyłam do paznokcia jak najbliżej skórki i powoli przyklejałam w kierunku ku wolnemu brzegowi. Na początku przykleiłam naklejkę wzdłuż, a następnie zajęłam się bokami. Jeśli nie zrobimy tego w pośpiechu i wysilimy się na odrobinę dokładności, żadnych załamań nie będzie :) Bardzo przydatny i w tym przypadku okazał się patyczek różany. Naklejkę dociskałam bowiem właśnie jego ściętą stroną.Wzorki niemal idealnie się dopasowały. Są na tyle duże, że wystarczyły nawet na moje dość długie pazurki. Dopasowały się także swym zaokrągleniem do skórek. Miałam mały problem jedynie z kciukiem u lewej ręki, gdzie paznokieć przy skórkach jest bardziej kwadratowy (co możecie zobaczyć na zdjeciu:)) Myślę, że jeśli któraś z Was ma nieco inny kształt paznokci może mieć mały problem z dopasowaniem, jednak warto zaznaczyć, że naklejki są dość elastyczne i pozwalają się trochę naciągnąć. Nie należy jednak przesadzić, żeby ich nie rozerwać (co mi także się zdarzyło!) :) To, że wzorki są czasami za szerokie także nie jest problemem, ponieważ po dokładnym dociśnięciu naklejki w rogach jej nadmiar w zasadzie sam się odrywa. Tu też sprawdza się patyczek :) Po naklejeniu wzorków wystarczy lekko zagiąć ich nadmiar w dół i opiłować tak, jakbyśmy tradycyjnie piłowały paznokcie. No może odrobinę delikatniej, żeby nie uszkodzić naklejki ;) Całość warto pokryć topem, oczywiście dla zabezpieczenia brzegów, aby się nie odklejały. Ja użyłam Poshe.Wykonanie całości zabrało mi nieco więcej czasu niż pomalowanie paznokci, lecz myślę, że tylko ze względu na mały brak wprawy. Z każdą naklejką idzie coraz szybciej. Oczywiście trening czyni mistrza :p

Bardzo interesowała mnie trwałość naklejek, ponieważ bardzo dużo o nich czytałam i podchodziłam do sprawy dość sceptycznie. Na wielu blogach pojawiały się zdjęcia pomarszczonych wzorów, które nijak nie przylegają do paznokcia, albo odrywają się przy pierwszym lepszym kontakcie z... czymkoliwiek ;) Ze względu na to, że była to moja pierwsza przygoda z tego typu manicure, na początku czułam się trochę dziwnie. Cały czas żyłam w przekonaniu, że mam na paznokciach naklejki, które mogą w każdej chwili się odkleić. Nic bardziej mylnego! Okazało się, że nie przeszkadzają one bowiem w niczym. Nakleiłam je w środę wieczorem (robiłam później różne rzeczy, łącznie z ręcznym praniem sweterka :p) i niestety dziś (piątek) wieczorem musiałam je usunąć ponieważ... ścięłam paznokcie... Nie było już siły, żeby je ratować, więc nie miałam wyboru ;) Ale wracając do naklejek myślę, że spokojnie mogłyby wytrzymać jeszcze minimum 2-3 dni, bowiem po dwóch dniach na dłoniach nic się nie zmieniło. Może końcówki lekko się wytarły jak przy tradycyjnym lakierze. Jeżeli chodzi o zmywanie, myślałam, że będę musiała usunąć warstwę Poshe i odkleić naklejkę. Okazało się, że rozpuszcza się ona pod wpływem zmywacza, a tym samym schodzi z paznokci jak lakier :) Być może to oczywiste, jednak tak jak pisałam, używałam tego wynalazku pierwszy raz i miałam inną wizję ;)

Ale się rozpisałam! Mam nadzieję jednak, że przybliżyłam Wam trochę ten niepozorny produkt od Lovely, który dla mnie rzeczywiście okazał się hitem! Jeśli szukacie pomysłu na szybki i efektowny manicure to sięgajcie po te naklejki. Polecam! :) Zobaczcie jak prezentowały się u mnie:

(światło naturalne)


(z lampą błyskową)


Co myślicie o efekcie poza nieco nieudanym kciukiem? :p Przyjrzyjcie się moim pazurrrom, bo już teraz klikają do Was jako króciutkie, niepozorne pazurki ;)

Dokładnie takie same naklejki możecie wygrać w moim konkursie, do którego kolejny raz serdecznie Was zapraszam :) Konkurs z WIBO!


Pozdrawiam, 

22 stycznia 2013

Wibo Trend Edition - Futura nr 4

W czwartym WIBO-BOX znalazło się, jak wiecie, duuużo lakierów :) Staram się pokazać Wam je wszystkie, dlatego też w tym poście biorę pod lupę lakier z kolekcji Futura :) Widziałyście już dwójkę, dziś pora na czwóreczkę :)

Futura nr 4 podoba mi się zdecydowanie bardziej niż nr 2. W przezroczystej bazie połączone są ze sobą wszelkiej maści cekiny: ciemnoróżowe kwadraciki, łososiowe plastry miodu, zielono-niebieskie piegi i ciemny pyłek, którego u mnie niestety nie widać ze względu na czarny podkład. Lakier może sprawiać trochę trudności w rozprowadzeniu na paznokciu dlatego, że jest dość gęsty, a drobinki rozkładają się bardzo nierównomiernie. Po dwóch warstwach jest już lepiej, chociaż tu z kolei możemy natknąć się na problem dłuższego schnięcia, ponieważ przez to, że lakier jest gęsty warstwy są też grubsze. Ja jednak, tak czy inaczej, potraktowałam całość warstwą Poshe i po problemie ;) Przy okazji została wyrównana lekko chropowata powierzchnia. Pędzelek bez zastrzeżeń, wygodny i płaski. Podejrzewam, że największym minusem tej całej dyskoteki będzie usunięcie jej z paznokci, bo czasami trudno nazwać to zmywaniem ;p Ale to zapewne okaże się jutro lub pojutrze ;) Tymczasem popatrzcie jak wygląda ta kolorowa błyskotka :)





I drobinki w zbliżeniu:


Jak Wam się podoba? :)

Mam nadzieję, że pamiętacie o moim konkursie! :) Więcej informacji w poście Konkurs z WIBO! Zapraszam :)

Pozdrawiam,
PODPIS

WIBO-BOX 5 :)

Niestety ta chwila musiała kiedyś nadejść. Dziś rano otrzymałam swój piąty, czyli ostatni WIBO-BOX w ramach kończącego się już Programu Ambasadorek WIBO.


W paczuszce tym razem znalazły się dwie nowości:

1. Puder Sun Touch 

Jest to puder w kulkach. Łączy on w sobie ciemnobrązowe i złote kuleczki, które w efekcie dają niestety zbyt ciemny kolor jeżeli chodzi o dopasowanie do mojej cery. Mam jasną karnację, ale wydaje mi się, że puder będzie ładnie wyglądał jako bronzer na policzkach :)


2. Fashion Stickers - naklejki na paznokcie z gotowym manicure

To niestety jedyna rzecz dla lakieromaniaczek w tym boxie, jednak WIBO i tak uraczyło nas tyloma lakierami, że w zasadzie chyba dobrze, że w końcu znalazło się więcej produktów dla makijażystek :) Z naklejek jestem bardzo zadowolona, ponieważ nigdy z nich nie korzystałam i na pewno w niedługim czasie Wam je pokażę. W zestawie znalazła się panterka, zebra i gwiazdki (czyli kolejno nr 1, 3 i 2) :)

Poza nowościami w piątym WIBO-BOX znalazły się produkty, które z pewnością nie raz widziałyście w drogeryjnych szafach, a z których, jak pisze pani Emilia, WIBO jest najbardziej dumne :)

3. Wibo, Tusz Growing Lashes
4. Wibo, Tusz Extreme Lashes
5. Lovely, Tusz Spectaculat Me 

Ze względu na to, że paczkę otrzymałam rano, do wykonania mojego dzisiejszego makijażu użyłam maskary Growing Lashes. Wyglądała bardzo dobrze i wydaje mi się, że często będę z niej korzystała :) Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej każda z maskar ma inną, charakterystyczną szczoteczkę. Mi bardzo one odpowiadają, ponieważ nie jestem zwolenniczką tych grubych, którymi nie mogę dotrzeć w zakamarki oka :)

6. Wibo Lip Gloss Spicy nr 8
7. Lovely, Lip Gloss Make Me Happy nr 1

Fajnie, że w paczuszce znalazły się także błyszczyki. Osobiście nie używam pomadek, ale błyszczyk zawsze znajdzie swoje miejsce w mojej torebce. Oczywiście nie omieszkałam ich dziś nie wypróbować :) Pomimo tego, że błyszczyk Wibo zawiera ekstrakt z papryczek chilli mających działać pobudzająco, a w efekcie wpływać na uwydatnienie i powiększenie ust, ja nie odczułam na ustach delikatnego mrowienia ;p A szkoda, bo kiedyś miałam podobny i ten efekt bardzo mi się podobał :) Błyszczyk Lovely przyciąga natomiast swoim ciekawym "pędzelkiem". Nie jest to właściwie pędzelek, lecz wykonana z plastiku szpatułka w kształcie łezki. Nigdy wcześniej się z taką nie spotkałam. Błyszczyk ma tyle drobinek, że usta bardzo mocno błyszczą :) No i jest z... molekułami szczęścia :D

8. Wibo, Bibułki matujące

Z bibułek matujących także nigdy nie korzystałam. Słyszałam o nich wiele opinii. Teraz będę miała okazję wypróbować je na własnej skórze, zmęczonej całodziennym pobytem na uczelni :)

 9. Lovely, Korektor Magic Pen (nr 1) i Magic Pen Antireddness

Beżowy korektor z pewnością mi się przyda (choć jest bardzo jaśniutki), ponieważ na mojej skórze zawsze znajdzie się kilka defektów do zamaskowania. Z zielonego, przeznaczonego do przebarwień i popękanych naczynek na szczęście nie muszę jeszcze korzystać i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Ale w razie czego teraz jest w pogotowiu :p Oba korektory są w formie pędzelka, na który "wykręca się" odpowiednią ilość preparatu :)


Co myślicie o ostatnim WIBO-BOX? Coś przykuło Waszą uwagę bardziej? :) Jeśli chcecie wiedzieć więcej na temat produktów marki WIBO i Lovely zapraszam na strony interenetowe: www.wibo.pl oraz www.lovelymakeup.pl. W tym miejscu chciałabym również podziękować marce WIBO za możliwość przetestowania tak wielu fajnych kosmetyków i trwającą pięć miesięcy kolorową przygodę :) Szkoda, że tak szybko się skończyła :) Pocieszający jest jednak fakt, że WIBO przygotowuje kolejny program ambasadorski. Ciekawe czy można zgłaszać się kolejny raz :D Może i Wy spróbujecie swoich sił? :)


Pozdrawiam,  
PODPIS

20 stycznia 2013

Wibo Express Growth nr 480

Kolejny róż w moim zestawieniu :) Róż, któremu bardzo gęste, glassfleckowe drobinki nadają łososiowy odcień. Pazurki mają dzięki nim lekką złotą poświatę. Lakier bardzo dobrze się nakłada i ma wygodny, płaski pędzelek. Nie podoba mi się za bardzo ostateczny efekt, ponieważ na paznokciu lakier wygląda jakby był pokryty matowym topem. Myślę, że dopiero z warstwą Poshe uzyskał odpowiedni błysk :) Niemniej jednak kolor jest bardzo ciekawy.



 I trochę zbliżeń na glassflecki :)





Jak podoba Wam się połączenie różu z takim wykończeniem? :)

Przypominam o trwającym na moim blogu konkursie, w którym do wygrania kosmetyki marki WIBO. Więcej możecie poczytać tu: Konkurs z WIBO! lub kilkając na zdjęcie w prawym pasku bocznym :) Zapraszam!


Pozdrawiam, 
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: