Wiem, wiem... jestem w tyle z Kontynentami! :) Ale staram się nadrabiać :) Dziś propozycja (taka typowo wieczorna) na manicure w stylu arktycznym!
Chciałam być oryginalna, ale o ile pozostałe kontynenty mogą kojarzyć się z mnóstwem rzeczy, o tyle Antarktyda... nic tylko zimno, mróz, lód i pingwiny :p Broniłam się przed nimi jak mogłam, ponieważ widziałam część Waszych prac i wiem, że większość z Was właśnie na nie się zdecydowała :) Ale ostatecznie przeważył wyciągnięty na zajęciach przez koleżankę zeszyt, przedstawiający ślicznego, śmiesznego pingwinka :)
Paznokcie pomalowałam bazą, a następnie nałożyłam dwie warstwy białej Vipery Creation nr 4 (całe szczęście, że Vipera umieszcza numerki na górze nakrętki! :)). Końcówki wycieniowałam szarym Wibo Express Growth, którego numerka niestety już nie odczytam, bo się wytarł ;) Dla nadania pazurkom bardziej mroźnego efektu dodałam trochę błyskotek w postaci Simple Beauty 016 oraz NailTek Hydration Therapy Halley's Commet. Biel u nasady pokryłam delikatnie Sally Hansen Diamond Strength 05 Diamonds (który leży w kolejce do recenzji :p). Następnie patyczkiem kosmetycznym nasączonym zmywaczem wytarłam kółeczko, czyli brzuszek pingwina, ponieważ wiedziałam, że trudno będzie mi wszystko pokryć od nowa bielą. Wokół kółeczka wystarczyło namalować czarny kontur "ciała", a kilka kropek i dziobek zwieńczyły dzieło :) W zasadzie bardzo mi się to zdobienie podoba. Szkoda tylko, że za bardzo nie miałam możliwości zrobienia zdjęć w ciągu dnia, bo niestety zabrało mi sporo pazurkowego błysku ;) Jedno niewyraźne zdjęcie umieściłam celowo, ponieważ choć trochę oddaje błysk końcówek :) Enjoy!



Przypominam, że pazurki wykonałam w ramach Projektu Kontynenty organizowanego przez
Mixoflife. Prace pozostałych dziewcząt możecie zobaczyć na Jej blogu w zakładce
Projekt Kontynenty :) Zapraszam!
Jak Wam się podoba moja interpretacja Antarktydy? :)
Pozdrawiam,