Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwone. Pokaż wszystkie posty

14 grudnia 2015

My Secret #217 wild red

Witajcie w poniedziałkowy poranek (no, może już przedpołudnie;))!

Święta wiszą już w powietrzu, a niemal wszystkie moje klientki zapowiadają, że na tę okazję zdecydują się na kolor czerwony;) Nic dziwnego - podejrzewam, że jeżeli zrobiłybyśmy ankietę z jakim kolorem kojarzy się nam Boże Narodzenie byłby to zapewne właśnie ten kolor ;) Nie ważne w jakim odcieniu - sprawdzi się każdy, od krwistej czerwieni, przez tę bardziej karminową, bordo czy ciemną wiśnię. Warto więc rozejrzeć się za czymś, co naprawdę się sprawdzi ;) Zapraszam na recenzję My Secret 217 wild red (...i te jesienne zdjęcie z ubiełego roku...) :) 

Wild red - dzika czerwień. Nazwa jak najbardziej adekwatna do koloru. Jest to czyta, kremowa i bardzo wyrazista, krwista czerwień. Klasyk. Jego dużą zaletą jest dość dobre krycie. Już po pierwszej warstwie dość dobrze pokrył płytkę, ale musiałam nałożyć drugą, cienką. Dzięki temu szybko schnie. Bardzo przyjemnie się rozprowadza, nie smuży i pozostawia głądką, błyszczącą taflę. Nie zauważyłam, aby lakier odbarwił mi płytkę, ale zawsze używam bazy. Jeżeli nie macie jeszcze w swojej kolekcji fajnej, krwistej i stosunkowo taniej czerwieni to ta na pewno się Wam spodoba - dla mnie lakier na piątkę! :) Zobaczcie jak prezentuje się na paznokciach - są teraz dość krótkie, ale czerwień moim zdaniem wygląda dobrze przy każdej długości ;) 










Lubicie czerwienie? One chyba nigdy nie wyjdą z mody, prawda? ;) I wiecie co? Wild red znajdziecie w regularnej ofercie My Secret, więc nie powinno zabraknąć go w szafach ;) 
Mam nadzieję, że uda mi się pokazać Wam już jutro zdobienie z udziałem Wild red ;) 

Zapraszam do polubienia profilu My Secret na Facebooku :)


"Z pazurkiem" na Facebooku ;)

Pozdrawiam,
PODPIS

29 października 2015

Halloween Nails #4 - Zombie...

Witajcie ;) 

Dziś kolejne zdobienie na Halloween, które jest zupełnym dziełem przypadku...  i choć może wyglądać na mozolną pracę to jest w zasadzie bardziej psuciem niż tworzeniem ;) Dlaczego? Zapraszam na zombie nails ;)

Bardzo lubię beże na pazurkach. Nie bez powodu więc kolor ten znów wylądował na moich paznokciach. Jest to jednocześnie lakier, który chcę pokazać Wam jeszcze w osobnym poście, a więc po pomalowaniu zabrałam sie za jego fotografowanie... Po skończonej pracy przypadkiem uderzyłam, jak się okazało, nie do końca zaschniętym paznokciem w biurko. I co? W lakierze zrobiła się dziura :p Był on na zewnątrz suchy, ale jeszcze niezupełnie utwardzony ;) A że fanką serialu The Walking Dead jestem i temat zombie jest mi dość dobrze znany, wpadł mi do głowy pomysł zrobienia nieco przegniłych, poranionych paznokci :p

Na zgęstniałym, ale nie do końca utwardzonym lakierze zrobiłam więc dziury przy pomocy drewnianego patyczka. Porozciągałam je tak, aby były pomarszczone, nie ściągając oczywiście nadmiaru lakieru. Im gorzej ta dziura wyszła - tym lepiej ;) Następnie sięgnęłam po czarną farbę akrylową, którą te dziury wypełniłam, nadając im wyglądu zgnilizny :p Całość uzupełniłam czerwoną farbą, która znalazła się zarówno w dziurach, jak i wokół, imitując krew. Oczywiście im mniej precyzyjnie, tym efekt o wiele lepszy. Na koniec bardzo delikatnie "zachlapałam" paznokcie farbką, którą odbiłam sobie na opuszku. Jak widzicie znalazła się ona także na palcach ;) Ze względu na to, że farbka zrobiła fenomenalny efekt, kiedy wyschła (robi się matowa, a lakier pozostał lekko błyszczący), nie pokrywałam jej już topem. Nie zależało mi jednak na tym, aby manicure się utrzymał. Jeżeli jednak miałyby być to paznokcie np. na halloweenową imprezę dobrze byłoby pokryć je topem, aby farba nie zmyła się pod wpływem wody ;) 







Jak się podoba? ;) Na żywo wyglądało całkiem dobrze (o ile takie zdobienia można nazwać dobrymi :p)

"Z pazurkiem" na Facebooku - zapraszam ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

30 września 2015

Black magic woman

Witajcie :) 

Dziś post z samego rana, przy aromatycznej kawie ;) Na początku pomyślałam, że ze zdobieniem, które zobaczycie poniżej, wstrzymam się do czasu Halloween. Nie wiem dlaczego, zapewne ze względu na kolory, pomyślałam, że idealnie wpasowałoby się w ten klimat ;) Będzie to zdobienie na recenzowanych wczoraj My Secret Chalky Matt 238 Black & 239 Red. Trochę mroczne, tajemnicze, czasami nazywane zdobieniem wampirkowym (kiedy występuje cieniowanie czerni z czerwieniami, fioletami), ale z drugiej strony bardzo eleganckie i wytworne, a przynajmniej ja o nim tak pomyślałam ;) Nie bez przyczyny też skojarzyło mi się z piosenką Carlosa Santany - Black magic woman... ;)


Do wykonania zdobienia, poza dwoma lakierami Chalky Matt wykorzystałam także gąbeczkę do makijażu, dzięki której wykonałam gradient oraz płytkę B. loves plates Flower power. Wzory odbijałam lakierami Chalky (sam wzór też starałam się zrobić "gradientowy"), więc przy okazji możecie zauważyć, że zupełnie przyzwoicie sprawują się także przy stemplowaniu :) Zapraszam do obejrzenia zdjęć i krótkiego tutorialu :)



 A teraz mała instrukcja:

1. Palec wokół paznokcia zabezpieczam klejem, który zapobiegnie zabrudzeniom. W moim przypadku jest to zwyczajny klej Magic, którego używam też do rękodzieła :) Zwracam szczególną uwagę na to, aby klej był jak najbliżej płytki, ale też nie zabrudził lakieru.
2. Czekam aż klej wyschnie - Magic robi się przeźroczysty.
3. Na gąbeczkę do makijażu nakładam dwa odcienie lakieru, którym wykonam gradient. Już na gąbeczce delikatnie łączę je ze sobą na granicy. Zanim przystąpię do cieniowania odbijam nadmiar lakieru na kartce.
4. Wykonuję gradient na paznokciach (dwa lub trzy razy, w zależności od efektu, jaki chcę użyskać). Gradient dobrze jest zaczynać od wolnego brzegu i posuwać gąbeczkę ku skórkom - powinnyśmy uzyskać ładne przejście kolorów. Przed nakładaniem kolejnych warstw gradientu czekam, aż poprzednia warstwa wyschnie - gdy lakiery są mokre możemy poderwać poprzednią warstwę.
5. Wybieram wzór z płytki.
6. Wzór pokrywam lakierami w odwrotnej kolejności niż wykonywałam gradient: czarny na górze, czerwony na dole.
7. Nadmiar lakieru ściągam do boku płytki, aby pozostawić przejście między kolorami.
8. Odbijamy wzór na steplu.
9. Wzór przenosimy na paznokieć, starając się jak najdokładniej dopasować granicę kolorów na stemplu do granicy kolorów gradientu. Czarny wzór powinien odbić się na czerwonym lakierze, czerwony wzór - na czarnym lakierze. Im większy błąd na granicach kolorów, tym większą "dziurę" uzyskamy (kiedy np. czerwony wzór odbije się na czerwonym lakierze uzyskamy "dziurę" we wzorze, którego po prostu nie będzie widać).
10. Zrywamy klej, z którym przy okazji usuniemy prawie wszystkie zabrudzenia.
11. Doczyszczamy skórki i gotowe! :)

Wzór pozostawiłam matowy, dlatego też nie pokrywałam go na koniec top coatem, gdyż żaden byłby tak matowy jak same Chalky. Nie mogłam jednak powstrzymać się od zobaczenia zdobienia w wersji błyszczącej ;) Dodałam też czarne cyrkonie BPS. Tu z kolei nie mogłam zrobić dobrych zdjęć (błysk za bardzo odbiał światło), więc mam tylko jedno, dla porównania :) Osobiście błysk i cyrkonie były dla mnie już przesadą, ale nie było aż tak źle ;)


I jak podoba się Wam wampirkowe zdobienie? ;) Która wersja, matowa czy z błyskiem, podoba się Wam bardziej? :) 

Zapraszam do komentowania i odwiedzania mojej strony na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

29 września 2015

My Secret Chalky Matt 238 Black & 239 Red

Witajcie ;) 

Nie bez przyczyny zostawiłam sobie dwa ostatnie lakiery z kolekcji Chalky Matt My Secret na tę chwilę. Są to, w porównaniu z pozostałą czwórką, odcienie głębokie, wyraziste, bardziej w klimacie jesiennym niż wiosenno-letnim ;) Przed Wami przepiękna, matowa klasyka - czerń i czerwień :)

Kolorystyka obu odcieni jest bardzo "podstawowa" - 238 to idealna czerń, 239 to natomiast głęboka, krwista czerwień. Efekt końcowy nie jest tu więc zadługą samej kolorystyki, a bardzo wyrazistego, matowego wykończenia. Tu nazwa kolkcji mówi sama za siebie - lakiery (szczególnie czerń) są matowe niczym szkolna tablica ;) Efekt jest fenomenalny, a takiego wykończenia nie dał mi nigdy żadnen top coat. Czerń kryje już po pierwszej warstwie, o ile nałożymy ją w poprawny sposób, ponieważ lakiery lubią smużyć. Są bowiem gęstsze niż lakiery "z błyskiem". Jeżeli jednak zrobimy to dość szybko, a buteleczka nie będzie zbyt długo otwarta, z pewnością uda nam się opanować ich konsystencję. Ja nałożyłam jednak dwie warstwy. Czerwień wymaga dwóch warstw, ale jest z kolei chyba jedynym lakierem z kolekcji Chalky Matt, który w ogóle nie smuży ;) Przynajmniej mój egzemplarz jest idealny! Lakiery schną dość szybko, ale musimy korzystać z bazy, gdyż są mocno napigmentowane i mogą zabarwić płytkę. Warto też zmywać je w odpowiedni sposób, od skórek ku wolnemu brzegowi, aby nie rozmazywać tak intensywnego koloru po palcach ;)




Lakiery pochodzą z kolekcji wiosennej, a więc zapewne są już trudnodostępne. Przyznam, że nie miałam możliwości sprawdzenia, czy znajdują się jeszcze w Drogeriach Natura. Jeżeli jednak uda Wam się na nie trafić to 10ml buteleczka, która na początku kosztowała 6,99zł, z pewnością będzie na wyprzedażach, ponieważ jesienią weszły dwie nowe kolekcje - Gel Effect oraz Wax Matt, o których napiszę Wam w najbliższym czasie. 

Jeżeli jesteście zainteresowane pozostałymi lakierami z kolekcji zapraszam do poczytania o White & Blue oraz Pink & Violet :) Jutro natomiast możecie spodziewać się mrocznego, lecz eleganckiego zdobienia z wykorzystaniem Chalky Matt Black i Red :) 

Zapraszam do polubienia My Secret na Facebooku:)


Zajrzyjcie też do mnie :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

27 lipca 2015

Bourjois La Laque - 8 Cherry d'amour

Cześć!

Z pewnością wiecie, że każda lakieromaniaczka musi mieć w swojej kolekcji porządną czerwień. Jest to kolor, który (podobno!) wśród lakierów do paznokci pojawił się jako pierwszy, wraz z różem. Nie jest to jednocześnie kolor, o którym często mówi się, że znajduje się wśród trendów na lato/jesień etc., że jest hitem sezonu, tym jednym, jedynym, megamodnym, jak czasami słyszymy np. o trendzie na biel, miętę, pastele, marsala... Czerwień jest po prostu kolorem kultowym, poadczasowym - a przynajmniej ja ją tak odbieram. Dziś pokażę Wam jedną z moich ulubionych czerwieni - Cherry d'amour.

Cherry d'amour jest jednym z dwunastu odcieni najnowszej kolekcji Bourjois La Laque. Więcej o samej kolekcji i dostępnych kolorach możecie poczytać w poście o równie uroczym Lycheers :)

La Laque to kolekcja bardzo oryginalna. Przede wszystkim wyróżnia się ona ciekawą i niespotykaną buteleczką o trójkątnym kształcie podstawy i pięknym, tłoczonym napisem marki. Podoba mi się jej prostota i minimalizm - mała rzecz, a cieszy i sprawia, że lakier naprawdę zyskuje na atrakcyjności. Na uwagę zasługuje także oryginalny pędzelek ze żłobieniami, przez które spływa lakier (właśnie sobie przypomniałam, że znowu zapomniałam sfotografować go z bliska i postaram się pamiętać o tym w kolejnych recenzjach;)). Ogromnym plusem całej kolekcji jest także cudowny dobór kolorystyczny. Odcienie się bardzo mocno napigmentowane i niezwykle żywe.

W opisie producenta ósemka określona została jako "głęboka wiśnia, która przyśpieszy bicie serca. Teraz i na zawsze" ;) W istocie jest to odcień bardzo dojrzałego owocu wiśni. Jest bardzo intensywny, a przez to niezwykle kobiecy i romantyczny. Podobnie jak w przypadku pozostałych odcieni, także Cherry d'amour kryje przy jednej warstwie. Na moich zdjęciach, z przyzwyczajenia już, zobaczycie dwie cienkie ;) Jest to jednak typowy jednowarstwowiec, który szybko schnie i pozostawia wysoki połysk. Nie smuży, nie pozostawia prześwitów i ma bardzo dobrą konsystencję. Kremowe wykończenie dodaje mu tylko elegancji. Ważne, że nie barwi płytki ani skórek, co jest bardzo dużym minusem wielu czerwieni. Oczywiście musimy pamiętać, że najlepiej zmywać go w taki sposób, aby najpierw przytrzymać nasączony wacik na paznokciu, a później ściągać lakier w kierunku wolnego brzegu. W przeciwnym razie, przy rozcieraniu na boki, każdy lakier pobrudzi nam palce ;)

Na zdjęciach moje pazurki - jeszcze kwadratowe ;)





Choć odcień Cherry d'amour jest sam w sobie piękny postanowiłam wypróbować na nim dość proste, tasiemkowe zdobienie, które nie powinno sprawić problemu także Wam :)

Oto krótki tutorial :) 

1. Na wybrany lakier bazowy (np. beżowy) przyklejamy w kształcie trójkąta tasiemki do zdobień, które stworzą kontur naszego wzoru.
2. Trójkąt wypełniamy tasiemkami, dzieląc go na mniejsze trójkąty.
3. Całość stworzonego wzoru wypełniamy lakierem Cherry d'amour.
4. Gdy lakier jest jeszcze mokry, odrywamy tasiemki w odwrotnej kolejności, niż były przyklejane (dzięki temu tasiemki z samego dołu nie poderwą górnych i wzór będzie bardziej precyzyjny). W razie potrzeby wyrównujemy powstałe trójkąty patyczkiem lub pędzelkiem.
5. W miejscu, w którym trójkąty się zbiegają przyklejamy ozdobę (np. ćwieki, cyrkonie)

A tak wygląda całe zdobienie z wzorem w obu kierunkach :D


Jak się Wam podoba? Ten i inne lakiery z kolekcji Bourjois możecie mieć za 32 zł (10 ml), co być może nie jest ceną najniższą, ale co do ich jakości nie można mieć żadnych zastrzeżeń! :)

Zapraszam Was do odwiedzenia strony www.bourjois.pl oraz polubienia profilu marki na Facebooku www.facebook.com/Bourjois.Polska - nie umkną Wam informacje o nowościach i promocjach :)

Lakiery otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bourjois, lecz nie wpłynęło to na moją opinię. - See more at: http://zpazurkiem.blogspot.com/2013/09/bourjois-so-laque-glossy-02.html#sthash.SebdHvr0.dpuf
Lakiery otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bourjois, lecz nie wpłynęło to na moją opinię. - See more at: http://zpazurkiem.blogspot.com/2013/09/bourjois-so-laque-glossy-02.html#sthash.SebdHvr0.dpuf

Zapraszam także na mój fanpage na Facebooku! :)


Pozdrawiam,
PODPIS

2 lipca 2015

Sensique Art Nails - kolekcja lato 2015

Witajcie ;)

W końcu zawitało do nas lato ;) I to jakie! Wracam do Was po całym dniu na leżaku (w końcu z jakąś opalenizną :p)! Zapraszam na przegląd i recenzję najnowszej kolekcji lakierów Sensique - stworzonej specjalnie na ten gorący, letni czas! :)


Najnowsza seria Art Nails składa się z ośmiu bardzo letnich odcieni, których nazwy nawiązują do owoców (ale o tym za chwilkę ;)). Zamknięte są one w 7 ml buteleczce. To fajna pojemność biorąc pod uwagę fakt, że z reguły rzadko zdarza się wykorzystać cały lakier do końca. Mniej się marnuje ;) Buteleczka ma typowy dla Sensique kształt zbliżony do sześcianu. Na czarnej zakrętce widzimy informację o nazwie kolekcji. O ile się nie mylę wcześniej napis był inny, pojedynczy. Obecna forma wygląda jednak bardzo fajnie. Na zakrętce znajduje się także naklejka z numerem i nazwą lakieru. Nie jest ona nie do zdarcia, więc po pewnym czasie możemy mieć trudność z ustaleniem nazwy, ale nie jest to wielka przeszkoda :)  Buteleczki nie są wysokie, więc i pędzelki są dość krótkie. Bardzo dobrze jednak współpracuje się z nimi i nie sprawiają problemów przy aplikacji. Są wąskie, płaskie i równo docięte. W chwili obecnej lakiery dostępne są za 5,99 zł w Drogeriach Natura, jednak z pewnością za jakiś czas będą na nie promocje ;)

To wszystko, co chciałabym napisać o kolekcji ogólnie, a teraz zapraszam na prezentację poszczególnych kolorów, połączonych w nieco przypadkowe, ale i tak trafione duety :)

205 Apricot Jam & 206 Banana Cocktail


W pierwszym duecie widzicie "dżem morelowy" i "koktajl bananowy". Rzeczywiście, mamy tu do czynienia z odcieniem morelowym i bardzo słonecznym żółtkiem. Morela kryje przy dwóch średnich warstwach i ma w sobie bardzo delikatny, różowy shimmer. Niestety nie jest on bardzo widoczny. Wydaje mi się, że przez zawartość tych mikrodrobinek lakier błyszczy odrobinę mniej niż jego kremowi koledzy z serii, ale i tak wygląda bardzo ładnie. W przypadku odcienia żółtego jest on może zbyt intensywny jak na banan, ale skoro już ma taką nazwę... ;) Niestety, jest to taki odcień, który niemalże nie ma pełnego krycia, gdy staramy się używać go solo. Już po pierwszej warstwie wiedziałam, że nie będę miała cierpliwości do nakładania kolejnych, aby zakryć wolny brzeg, dlatego zdecydowałam się na użycie białej bazy. Z bazą z kolei powinna nam wystarczyć jedna, grubsza warstwa ;) Lakier trochę smuży, jak często w przypadku żółtków, jednak można sobie z tym poradzić przy odrobinie staranności. Koktajl bananowy ma wykończenie kremowe. W pierwszym duecie zdecydowanie wygrywa u mnie jednak morelka :) 


207 Tofee Cake & 208 Avocado Mousse


W kolejnym duecie widzimy lakier, który jako jedyny nie ma "owocowej" nazwy - "ciastko tofee" - oraz coś w odcieniach zieleni, czyli "mus z awokado". Numer 207 to bardzo przyjemny odcień beżu, taka kawa z mlekiem o kremowym wykończeniu. Uroku dodaje mu wysoki połysk. Bardzo neutralny odcień, który będzie pasował do wszystkiego! Do uzyskania bardzo dobrego efektu wystarczą dwie tradycyjne warstwy. Mus z awokado to bardzo jasna zieleń, której najbliżej do odcienia seledynowego. Kolejny raz mamy tu do czynienia z delikatnym simmerem, dzięki któremu lakier wydaje się rozbielony i jeszcze bardziej delikatny. Podobnie do moreli nie ma przez to aż tak dużego połysku. Do pełnego krycia najlepiej nałożyć trzy cienkie warstwy. Efekt, który uzyskamy będzie z pewnością bardzo letni i delikatny. Ze względu na miłość do odcieni brązu i beżu wygrywa tu dla mnie tofee, jednak zieleń jest także bardzo przyjemna :) 


209 Lychee Juice & 210 Berry Shake


Kolejny duet jest zdecydowanie najbardziej kontrastowy ;) Reprezentują go "sok z liczi" oraz "jagodowy shake". Odcień liczi został moim zdaniem określony tu w dość trafny sposób. Jest to kolor pomiędzy ciemnym różem a czerwienią - kolor dojrzałego owocu liczi. Krem wysychający na wysoki połysk, który wymaga tradycyjnych dwóch warstw. Drugi odcień mógł zyskać swoją nazwę dzięki mieniącej się w buteleczce poświacie w fioletoworóżowym odcieniu ;) Sama baza nie odzwierciedla jednak koloru jagodowego ;) Zdecydowanie trafi u mnie na półkę z niebieskościami. Wspominałam Wam kiedyś, że często posiłkuję się listą kolorów w określaniu odcieni i tym razem berry shake przypomina mi kolor, który określany jest jako "lapis lazuli" (od jednej ze skał). Fajny, przygaszony odcień ciemnego błękitu. Kryje do tego przy dwóch warstwach i z tego duetu to on skradł bardziej moje serce ;)


211 Raspberry Sorbet & 212 Strawberry Jelly


Ostatnie połączenie to moim zdaniem kolory bardzo lubiane przez wiele pań ;) Mamy tu bowiem "sorbet z malin" i "truskawkową galeretkę" :) Odcień 211 to róż typu barbie ;) Bardzo intensywny, którego barwę wzmaga dodatkowo kremowe wykończenie. Ma jednak u mnie dwa minusy. Wydaje mi się, że jest najrzadszy z całej kolekcji, przez co nie możemy pozwolić sobie na grubsze warstwy. Cienkie z kolei sprawiają, że możemy odnieść wrażenie, iż mamy do czynienia z wykończeniem żelkowym. Nie kryje bowiem najlepiej. Do zdjęć musiałam pokryć paznokcie trzy razy. Plusem jest jednak duży połysk. Na szczęście truskawkowa galaretka, pomimo swojej nazwy, nie jest półprzezroczysta - wręcz przeciwnie - kryje bardzo dobrze. Wystarczą nam dwie, niezbyt grube warstwy. Jej zaletą jest bardzo wysoki, piękny połysk. Sam lakier prezentuje się bardzo elegancko. 

Czy mam swoich faworytów wśród całej ósemki? Owszem! ;) Na pierwszym miejscu umieściłabym beż i czerwień. Nie mam wobec nich żadnych zastrzeżeń - dobrze kryją, pięknie błyszczą i są odcieniami ponadczasowymi, które będą pasowały zapewne każdej z Was. Na uwagę zasługują także bardzo dziewczęca morelka i "jagoda", która jest dość oryginalnym odcieniem niebieskości. Oba lakiery mają także fajny shimmer. Na kolejnych pozycjach umieściłabym liczi, do którego nie mam zastrzeżeń, jednak nie czuję się zbyt dobrze w takich odcieniach i mus z awokado, któremu odejmuję punkt za słabsze krycie. Na końcu znalazły się u mnie róż i żółty, nie tylko ze względu na samą kolorystykę (róż nie należy do moich ulubieńców), ale też na swoje krycie. Różowy da sobie radę sam, ale żółtek wymaga raczej białej bazy ;)

Zajrzycie do Natury? Podobało się Wam coś?

A tak na marginesie - zajrzałam dziś do swojego posta o jesienno-zimowej kolekcji Sugar Frost od Sensique i stwierdziłam, że lakiery można cudownie połączyć - zajrzyjcie i zobaczcie same, czy te piaski nie pasowałyby do kolekcji letniej :p 

Profil Sensique na Facebooku - zajrzyjcie! :)


I oczywiście wpadnijcie też do mnie :)


Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: