22 października 2012

Zielone kropeczki

Sobota upłynęła mi zdecydowanie pod znakiem mani. W ciągu dnia, w szkole, był motywem przewodnim zajęć, a wieczorem zaprosiłam koleżanki na malowanie pazurków. Na pierwszy ogień poszła moja Przyjaciółka, której Filetowe duo mogłyście zobaczyć już wcześniej. Jeśli widziałyście to zdobienie to zapewne wiecie też, że malowanie jej paznokci jest nie lada wyzwaniem ze względu na małą płytkę. Tym razem było jednak trochę łatwiej ze względu na to, że pazurki urosły, a samo zdobienie nie było skomplikowane. Nadaje się naprawdę na każdą długość płytki :) Oglądając zdjęcia widzę jednak, że przy kolejnym spotkaniu trochę skorygujemy kształt paznokci i będą wydawały się jeszcze dłuższe! :) A tymczasem uraczymy Was prostym, lecz wydaje mi się, że dość efektownym wzorkiem:

(zdjęcia przy sztucznym świetle)



(i kilka fotek przy naturalnym świetle)





Pazurki zostały pokryte bazą i dwoma warstwami Vipery Belcanto nr 116. Kropeczki wykonałam oczywiście sondą lakierami Flormar Pretty P22, Wibo Express growth nr 390 i lakierem Safari o tradycyjnie już niezidentyfikowanym numerku ;)

Prosto, szybko i chyba dość efektownie :) 

Pozdrawiam, 

Justine

19 października 2012

Weselne pazurki cioci :)

Pracowity dzień! Nie pamiętam już kiedy ostatni raz robiłam komuś paznokcie akrylowe. Sama takich nie noszę i preferuję naturalki. Nie każdy jednak może mieć piękne paznokcie z różnych względów. A czasami sytuacja tego wymaga (czyt. wesele w rodzinie :p) Dziś spędziłam więc ponad pięć godzin na wypielęgnowaniu dłoni i paznokci mojej cioci. Życzenia były w zasadzie dwa: aby pazurki nie były za długie ze względu na wykonywaną pracę i by były czerwono-czarne, czyli takie jak kreacja i dodatki.

Pomysł nie jest mój. Ściągnęłam go trochę z fantastycznego bloga http://www.nail-art.fr/. Nie znalazłam jeszcze w sieci równie pięknych paznokci i zdobień. I oczywiście moje wykonanie do pięt nie dorasta tamtym wzorom ;) Ale... do rzeczy!





Wybaczcie, że nie pokażę lakierów, ale już nie miałam siły robić im zdjęć ;) Bok paznokcia został pokryty czerwonym lakierem. Następnie innym czerwonym lakierem, z brokatem, lekko "wyciągnęłam" kolor ku górze. Dodałam też trochę złotego brokatu (który niestety nie jest zbyt dobrze widoczny na zdjęciu). Następnie namalowałam czarny "wachlarz" i kilka wywijasów ;) Żeby czerń zbyt mocno nie rzucała się w oczy dodałam złote kropki. Na środku czerwony diamencik ;)

Z góry przepraszam, jeśli technika akrylu nie spełnia oczekiwań profesjonalistek :) Ja nią nie jestem, robiłam je dosłownie kilka razy w życiu. Z wzoru jestem natomiast w miarę zadowolona, choć zawsze mogło być lepiej :)



To był naprawdę dłuuugi dzień!

Pozdrawiam,

Justine

17 października 2012

Niebieskie motyle

Wiele razy widziałam na blogach pewien powtarzający się wzorek. Kojarzył mi się z motylem, a raczej skrzydłem motyla, stąd też tytuł tej notki. Moją bezpośrednią inspiracją był manicure z bloga http://enamelgirl.blogspot.com/. Nie potrafię teraz odnaleźć odpowiedniego posta, ale na szczęście zapisałam sobie kiedyś samo zdjęcie :) Wzorek wygląda tak:


Postanowiłam spróbować zrobić coś podobnego na swoich pazurkach :) Nie było łatwo. Z lewą ręką poszło w miarę dobrze, ale namalowanie cieniutkich linii na prawej dłoni było istną męczarnią. Dlatego też prawa ręka pojawi się sporadycznie i z daleka ;p Jakoś zdjęć też nie jest powalająca, bo znów zachciało mi się wieczornego malowania. "Wyciągnęłam" z nich, co mogłam, niektóre są trochę przekoloryzowane, ale chodziło mi głównie o pokazanie samego wzoru :) Enjoy!





Pazurki pokryłam oczywiście bazą i pomalowałam dwukrotnie lakierem Vipera nr 805. Kiedy wyschły namalowałam na nich czarne "półksiężyce", a następnie czarnym wąskim pędzlem cieniutkie linie. Całość wzbogaciłam, jak na wzorze, kropeczkami. Wykorzystałam Hean Wedding Garden nr 641. Na koniec obowiązkowo top, żeby wygładzić i oczywiście utrwalić wzorek.


Żałuję, że na zdjęciach nie widać cudownego chabrowego koloru Vipery. Nie mogłam się na tyle dogadać z aparatem :)

Zdjęcie zupełnie przekłamane i "podrasowane" ;):


I zdjęcia najbliższe rzeczywistym kolorom:




I wiecie co? Jestem z siebie dumna! ;p

Pozdrawiam, 

Justine

Zainspiruj się naturą - Tydzień 1: kwiaty

Witajcie!

Jak wspominałam kilka postów niżej, postanowiłam po raz pierwszy zabawić się w "paznokciowy" projekt. Bardzo spodobała mi się jego formuła, więc dziś mój pierwszy mani z kwiatowym motywem :)


Inspiracją do jego wykonania stały się niezapominajki :)


A oto, co udało mi się zmalować na paznokciach (daleko tym kwiatkom do ideału, ale niech będzie;p):



Pazurki pokryłam bazą, a następnie dwoma warstwami białego lakieru Bell French manicure nr 01. Następnie delikatnie wycieniowałam rogi błękitem z Hean Wedding Garden nr 641, a kwiatki namalowałam pędzelkiem i moją ukochaną Viperą Belcanto nr 108. Oba lakiery mogłyście zobaczyć także tu: Chabrowe pole. Żółte środki to Vipera Creation nr 40.

Poniżej jeszcze dwa zdjęcia z dłońmi mojego Ukochanego, który zażyczył sobie być mistrzem drugiego planu ;)


Wszystkie prace z projektu "Zainspiruj się naturą" możecie zobaczyć u Karoli na http://kosmetycznieinietylko.blogspot.com :) A już w przyszłym tygodniu owoce!

Pozdrawiam,

Justine

12 października 2012

Śladami van Gogha

Chyba nie ma osoby, która nie kojarzyłaby "Słoneczników" van Gogha. Dziś obraz ten był moją małą wieczorną inspiracją :)










 Na początku pokryłam paznokcie bazą i kremowym lakierem, ponieważ mój zamysł był zupełnie inny ;) Następnie żółtą Viperą Creation nr 40 namalowałam "słoneczniki". Na początku miały oczywiście kształt rozmazanej plamy ;) Wzbogaciłam je potem kilkoma pomarańczowymi kreseczkami (Wibo Lovely Color mania nr 398) a środek uzupełniłam dwoma odcieniami brązu z Golden Rose Classic Charming nr 63 i 45. Na tym miałam zakończyć, jednak czegoś jeszcze brakowało :) Tło zamalowałam więc na zielono (Wibo Express growth nr 390). Całość oczywiście pokryta topem ;) 
A oto użyte lakiery:


Nie jestem przekonana do tego mani, szczególnie na co dzień, ale mimo wszystko postanowiłam się podzielić :)

Pozdrawiam, 

Justine

Eveline 8w1 Total Action

8w1 Total Action, czyli skoncentrowaną odżywkę do paznokci firmy Eveline, zna zapewne większość z Was. Wiele razy czytałam o niej i jej zaskakujących efektach na wielu blogach. Dlatego też sama zdecydowałam się na jej zakup.


Na początek kilka słów od producenta:

Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail ™ wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami.

Dłonie są wizytówka każdej kobiety. Zadbaj o ich wygląd i pochwal się ładnymi, zdrowymi paznokciami. Najnowsza kolekcja NAIL THERAPY pozwoli pokonać problem słabych, rozdwajających się i łamliwych paznokci. Zniszczone i słabe paznokcie są najczęściej efektem niewłaściwej pielęgnacji, kontaktu z detergentami i braku odpowiednich witamin.
Zestaw profesjonalnych odżywek opracowanych wg. Szwajcarskiej receptury przyniesie efekt już po 2 tygodniach stosowania i sprawi, ze Twoje paznokcie staną się zdrowe, odporne na pękanie. 

(źródło: http://www.eveline.com.pl/product/id/1617.NAIL_THERAPY_TOTAL_ACTION.html)

A teraz kilka słów ode mnie :)
Po pierwsze, rozpoczynając "kurację" postanowiłam ściąć pazurki całkowicie, ponieważ zupełnie bezsensownym wydawało mi się nakładanie odżywki na rozdwojone i cienkie paznokcie. Opiłowałam je do granic możliwości i piłowałam mniej więcej co dwa dni, aż do momentu, gdy moje pazurki były mniej więcej "zdrowe" :) Chodzi o to, że przed rozpoczęciem stosowania Eveline 8w1 moje paznokcie tak mocno się rozdwajały, że czasami wierzchnia warstwa potrafiła mi się zerwać aż do połowy płytki... Chwilę więc trwało, zanim paznokieć odrósł :) Niestety nie zrobiłam im wtedy zdjęcia "w stanie surowym", ale na blogu mogłyście zauważyć jak były krótkie przy okazji recenzji lakierów Hean ;)


Zgodnie z zaleceniem na opakowaniu paznokcie powinno pokrywać się odżywką przez trzy dni, nakładając codziennie nową warstwę na starą, a następnie zmyć i zacząć od nowa. Ja zdecydowałam się tylko na dwie takie "serie", a później stosowałam 8w1 wyłącznie jako bazę pod lakier ;) Tak czy inaczej, nie zaszkodziło to efektowi końcowemu. Paznokcie obcięłam z ostatnimi dniami lipca, a w połowie września już spokojnie mogłam powiedzieć, że były długie. I takimi pazurkami chwalę się już od miesiąca! ;) Teraz wyglądają tak (na zdjęciach z białą kredką, żeby wyglądały ładniej:)):



Zgodnie z tym, co gwarantował producent, paznokcie są bardzo twarde i nie łamią się. Jeden paznokieć co prawda lekko nadłamałam ze swojej winy, ale rośnie tak już sobie około pół miesiąca i ani drgnie ;) Według mnie paznokcie są też bardziej odporne, bo gdybym tyle razy naraziła je na złamanie jeszcze w wakacje, to pękałyby bez problemu. Teraz nawet gdy przypadkowo o coś stuknę, albo w coś nimi uderzę nic się nie dzieje. A okazji było bardzo wiele, nawet podczas przygotowywania tego posta :) Co do gładkiej powierzchni i połysku... bez rewelacji, ale na to akurat się nie nastawiałam. Rzadko chodzę z "gołymi" pazurkami, więc ich połysk nie jest akurat moim priorytetem. Z dystansem trzeba też podejść do tego, że efekty zobaczymy już po 10 dniach. Nie liczmy na cuda, gdy nasze paznokcie są w fatalnym stanie. Moje były i potrzebowały ok 1,5 miesiąca. Warto też wspomnieć, że całą kurację wzbogaciłam nacieraniem płytki witaminami A+E (z przebitej kapsułki) co kilka dni. Parę razy użyłam też olejku rycynowego.


Jak widać na zdjęciu wyżej moja odżywka jest już "na wyczerpaniu". Zużyłam prawie całą, trochę pomogła mi mama i kilka znajomych, którym robiłam mani. Nie kupię jej jednak ponownie (przynajmniej narazie) tylko ze względu na to, że w Internecie pojawia się też wiele negatywnych opinii odnośnie odwrotnego efektu po dłuższym stosowaniu. Widocznie w tym przypadku też sprawdza się powiedzenie "co za dużo, to niezdrowo", a ja nie chcę znów doprowadzić moich pazurków do opłakanego stanu :) Niemniej jednak baaaardzo polecam tę odżywkę. Żadna nie pomogła mi tak bardzo i za to dla niej ogromny plus! :)

Pozdrawiam,

Justine

11 października 2012

Lśnienie, skrzenie i błyszczenie! Pazuki Marty :)

Hej!

Kilka dni temu, przygotowując się do wyjazdu na szkolenie, koleżanka poprosiła mnie o zrobienie pazurków, które pasowałyby do wymaganego stroju "business casual". Myślałyśmy, myślałyśmy... French? Klasyczna czerwień z lekkim zdobieniem? Nie. Padło oczywiście na coś zupełnie innego ;) I tak oto wczorajszy dzień upłynął pod znakiem czerni, sreberek, brokatu i diamencików!


Płytkę pokryłyśmy najpierw bazą, co jest niezbędne przy każdym kolorowym lakierze, a już z pewnością obowiązkowe przy czarnym, jeśli chcemy zapobiec żółknięciu i innym przebarwieniom. Na bazę nałożyłyśmy dwie warstwy czarnego lakieru. Końce zostały "wygąbeczkowane" srebrem, a granica zatarta dodatkowo lakierem z brokatem. Żeby działo się więcej i srebrna końcówka miała bardziej zróżnicowaną fakturę, nałożyłyśmy kilka cekinów. Całość została oczywiście pokryta topem. Na palcach serdecznych i kciukach po trzy czarne diamenciki :)


Wybaczcie, że nie pokażę Wam lakierów, którymi wykonałam mani, ale wydaje mi się to zbyteczne ;) Są to takie kolorki, że w zasadzie bez znaczenia wydaje mi się tu firma. Myślę, że z pewnością sprawdzi się każdy czarny, metaliczny srebrny i jakiekolwiek inne błyszczące dodatki :)

Przy okazji chciałam bardzo podziękować Marcie za piękne zdjęcia, w końcu to "jej broszka" (http://m-art-studio.eu/ - tu możecie trochę popodziwiać;p) i oczywiście udostępnienie pazurków ;) Jeśli ktoś byłby zainteresowany to można Ją znaleźć także tu: http://make-up-today.blogspot.com/ :)


A jak Wam się podoba? Będzie pasowało do oficjalnego stroju? :) 

Pozdrawiam, 

Justine
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: