25 października 2013

Mój pierwszy raz - half moon ;)

Witajcie :)

Te z Was, które odwiedzają mój blog regularnie być może właśnie uświadomiły sobie, że nigdy nie było tu pazurków w stylu half moon. Tym, które zaglądają tu od niedawna powiem tylko, iż rzecywiście w czeluściach mojego bloga i galerii nie odnajdziecie zdobienia tego typu. Dlaczego? Dlatego, że dość często zdarza mi się, że muszę długo przekonywać się do nowości, niektórych zdobień i nowinek. Tak było też z half moonem. Zwyczajnie mi się nie podobał. Od pewnego czasu jednak coraz bardziej się do niego przekonywałam, aż w końcu znalazł się na moich paznokciach :) 

Bazą zdobienia jest MIYO No 25 Magic, natomaist srebrne elementy to zasługa pięknego piasku, który już niedługo pojawi się na blogu :) Teraz nie widać jego piaskowych właściwości ze względu na top :)




Pomalowałam, wykończyłam i wiecie co? Byłam bardzo zadowolona. Zdobienie proste, jednak wyglądało tak elegancko, że aż żal było mi je zmywać :) 

Podoba Wam się? :) 

Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS

24 października 2013

MIYO No 25 Magic

Post miał pojawić się już wczoraj, jednak blogger postaniwił się zbuntować (a może to wina netbooka?) i nie dodawać zdjęć. Wszystko pozostało więc na dzisiaj :)

Ostatnio stwierdziłam, że mam sporo granatowych lakierów, które są do siebie kolorystycznie dość zbliżone, jednak nigdy nie potrafię się im oprzeć... ;) To samo spotkało mnie przy wyborze jednego z lakierów MIYO.

Prostokątna buteleczka o pojemności 8 mililitrów oraz wygodny w malowaniu pędzelek, opisywałam już przy okazji poprzednich recenzji. Nie mam też nic więcej do dodania. Co jednak kryje w sobie Magic? :)

Magic to z pewnością kolejny wyrazisty kolor, który zasilił moją kolekcję. Bardzo głęboki granat różni się jednak odrobinę od swoich kolegów. Być może stąd też jego magiczna nazwa. Nie posiada on bowiem stonowanego, kremowego wykończenia, lecz coś co porównałabym do wykończenia metalicznego, bądź frostowego. Czasami pozostawia bowiem delikatne pociagnięcia pędzla, które jednak mi osobiście w ogóle nie przeszkadały. Bardzo dobrze kryje przy dwóch warstwach i równie dobrze się zmywa, nie barwiąc płytki i skórek, co zdarza się niebieskościom :)


W poprzedniej recenzji Showgirl pokusiłam się o stwierdzenie, że to właśnie ten róż błyszczy najbardziej z całej piątki, którą otrzymałam. Trochę się jednak pośpieszyłam, ponieważ chyba właśnie Magic, dzięki swojemu wykończeniu bije pozostałe lakiery na kolana pod względem błysku :) Na zdjęciu widzicie go oczywiście bez topu. Zapraszam na obejrzenie go z bliska :)


Lakier otrzymałam w ramach współpracy z Pierre René, lecz nie wpłynęło to na moją opinię.

Ten i inne egzemplarze lakierów MIYO możecie znaleźć, a także zakupić między innymi na stronie www.pierrerene.pl. Zachęcam także do polubienia marek Pierre Rene oraz MIYO na Facebooku :)





Zapraszam do obserwowania i polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS

22 października 2013

Naklejki Donegal - kwiatki (nr 3636)

Witajcie wieczornie ;) 

W paczuszce od Donegal, którą ostatnio Wam pokazywałam, znalazły się piękne naklejki, które zapewne wiekszość z Was już widziała, lub zna. Są to kwiatuszki dające na paznokciach efekt delikatnej koronki :) Na początek zobaczcie o czym mowa... Bazą zdobienia jest Hean city Fashion Nr 182 Ginger :) Paznokcie bez topu.






Jakie są moje odczucia? Naklejkami jestem oczarowana, choć warto przy ich opisie dodać kilka uwag. Są przede wszystkim tak delikatne, na jakie wyglądają, przez co wymagają niezmiernie dużo cierpliwości i ostrożności. Nie są bowiem takie jak tradycyjne naklejki nakładane całą powłoką, lecz tworzą rzeczywistą koronkę złożoną z cieniutkich paseczków o delikatnych połączeniach. Ja ostrożnie podważałam je patyczkiem, a i tak część mi się uszkodziła. Nie były to jednak na tyle duże ubytki, żeby zniszczyły cały wzór. 

Ich ogormną zaletą jest także to, że są niemal idealnie dopasowane do mojej płytki przy skórkach. Dobre zaokrąglenie powoduje, że nie trzeba żadnych kombinacji. Moim zdaniem można je też przyklejać na dwa sposoby, w zależności od kształtu paznokci. W taki, w jaki zrobiłam to ja, lub odwrotnie, kierując zaokrągloną część ku wolnemu brzegowi. Niestety nie będą odpowiednie dla osób o szerszej płytce. Nawet na moich paznokciach, które uważam za dość wąskie, nie zawsze sięgały do boków pozostawiając minimalne luki. Oczywiście z daleka nie są one tak widoczne. Zawsze można też wykombinować inne zdobienie, np. z połową wzoru ;) Warto też zaznaczyć, że przy skracaniu naklejek należy bardzo uważać, ponieważ łatwo je uszkodzić, co niestety przytrafiło się i mi, jak widać na niektórych zdjęciach :) Później pomyślałam, że zmiast skracać je pilniczkiem mogłam po prostu delikatnie je obciąć cążkami do skórek :) 

Uszkodzone końcówki spowodowały, że zdecydowałam się na dalsze kroki w tym manicure. Na początku domalowałam na naklejkach "czarny french", a później postanowiłam jeszcze wzbogacić całość ćwiekami w środkach kwiatków. Niestety końcowy efekt nie podobał mi się, ponieważ czułam przesyt. Ostatnio mam skłonności do ciągłego ulepszania, dodawania i innego podrasowywania manicure, co nie zawsze wychodzi mi na dobre... Pomimo tego, że paznokcie miałam aż (!) trzy dni, to bardzo mnie męczyły i żałowałam, że nie zostawiłam ich "nago", nawet z tymi uszkodzonymi końcówkami ;) W ostateczności mam też tylko jedno zdjęcie poglądowe;) 


Produkt otrzymałam w ramach współpracy z firmą Donegal, lecz nie wpłynęło to na moją opinię.

Jeżeli jesteście zainteresowane produktmi Donegal, zapraszam Was serdecznie na stronę www.donegal.com.pl, gdzie za jedyne 4,19zł możecie znaleźć także te naklejki ;) A jeśli interesuje Was bycie na bieżąco polecam Donegal Akcesoria Kosmetyczne na Facebooku :)

Podobają Wam się takie cuda? :) 

Zapraszam do obserwowania i polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS

21 października 2013

Hean City Fashion Nr 182, czyli o imbirze słów kilka...

Koniec różow, wracam do swoich ulubionych kolorów :) W paczuszce do testów od Hean otrzymałam trzy lakiery. O Malinowej herbatce pisałam Wam dwa dni temu, dziś natomiast chciałabym doprawić ją odrobiną imbiru, czyli numerem 182 Ginger.



Po raz kolejny chciałabym wyrazić tu swoje rozczarowanie (smuteczek i żalik :p), że na lakierach z najnowszej jesienno-zimowej kolekcji nie pojawiają sie te interesujące nazwy. Gdybym miała możliwość wciśnięcia ich gdziekolwiek, z pewnością usunęłabym z naklejki na buteleczce "rady" o nakładaniu lakieru bazowego przed pomalowaniem paznokci, czy też o konieczności dwukrotnego malowania. Moim zdaniem jest to zbyteczne. Wydaje mi się, że każda dbająca o swoje paznokcie kobieta ma świadomość tego, że baza musi być i nie trzeba jej o tym przypominać ;) 

Wacając do koloru. Ginger, podobnie do Raspberry Tea jest idealnym odzwierciedleniem swojej nazwy. Ma piekny odcień "skórki" imbiru! Mało tego. Patrząc na nią często możemy zauważyć delikatny, złotawy odcień, który w lakierze został zastąpiony równie delikatnym złotym shimmerem. Pomimo tego, że na paznokciu staje się on niemal niewidoczny dodaje całości lekko "zgniłego" wyrazu ;) Dlatego też na zdjęciach często wychodził mi z zielonym zabarwieniem :) 

O pędzelku nie będę się rozpisywać, ponieważ wszystko zawarłam już w poprzedniej recenzji. Płaski, dobrze przycięty - jak dla mnie idealny. Dwukrotne przeciągnięcie płytki lakierem wystarczy do pełnego krycia, bez prześwitów i smug. Do tego piękny błysk, a wszystko za jedyne 7,99zł (12ml) :)

Lakier nie zawiera toluenu, formaldehydu i kamfory oraz jest wzbogacony specjalnym polimerem Tefpoly®, który wpływa na odporność lakieru :)

Lubicie imbir? :)





Lakier otrzymałam w ramach testów od firmy Hean, lecz nie wpłynęło to na moją opinię.

Ten i inne kolory z najnowszej serii jesień/zima 2013 możecie obejrzeć na hean.pl, a zakupić na sklep.hean.pl :) No i oczywiście nieustannie żywy i aktualizowany Facebook :)


Przy okazji muszę się Wam pochwalić, że kolekcja moich lakierów od dziś znacznie się powiększyła za sprawą świetnej współpracy :) Wróciłam obładowana! Więcej już niedługo... :) 

Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS

20 października 2013

Elegancko - na różowo ;)

Witajcie ;)

Obiecuję, że w tym miesiącu będzie to ostatni różowy post. Chyba, że któraś z moich znajomych zażyczy sobie manicure właśnie w takim kolorze, bo mi to wystarczy jednak nawet do końca roku ;)

Manicure, który jest tematem dzisiejszego posta, jest moim zdaniem bardzo elegancki. Ostatnio większość zdobień, które wykonywałam była dość prosta, wiec nabrałam ochoty na coś innego :) Hean City Fashion Nr 186 Raspberry Tea wycieniowałam srebrnym paskiem od Pierre René (recenzja już niedługo), a na nim cienkim pędzlem i czarnym lakierem namalowałam płatki kwiatów. Na koniec dodałam kilka białych kropek. Przyznaję, że przy wykonaniu zdobienia bardzo mocno zainspirowałam się zdobieniem Tartofraises, którą uważam za paznokciową guru ;) Z pewnością nie wyszło tak pięknie jak w oryginale, jednak całość prezentuje się dość przyzwoicie :)










Co myślicie o takim różowym zdobieniu? :)
René
Zapraszam do obserwowania i polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS

19 października 2013

Hean City Fashion Nr 186 Raspberry Tea, czyli malinowa herbatka wieczorową porą :)

Jeszcze dwa posty wcześniej twierdziłam, że nie lubię różu na paznokciach, a tymczasem (z własnej woli) kolejny róż zasilił moje zbiory ;)

Jakiś czas temu zostałam wybrana do testów lakierów z najnowszej kolekcji Hean jesień/zima 2013.

Na sezon JESIEŃ / ZIMA marka HEAN proponuje manicure w kolorach: kawy po irlandzku 181, gorącej herbatki malinowej 186 lub grzanego wina 187, doprawiamy kolorami słodkiego anyżu 183, lukrecji 184 lub rozgrzewającego imbiru 182. Szafirową zimową noc 185 rozświetlimy kolorem królewskiego złota 188.

Osobiście miałam możliwość wyboru trzech kolorów (co oczywiście nie było proste, ponieważ najchętniej przygarnęłabym całą kolekcję;)) i postawiłam między innymi na Raspberry Tea. Co ciekawe, kuszącej nazwy nie odnajdziemy ani na buteleczce, ani na nakrętce. A szkoda. Moim zdaniem to bardzo fajny akcent :) Dobrze chociaż, że numerek jest solidnie przyklejony na szczycie nakrętki, więc nie pogubimy się w numeracji :)


Numer 186 to ciemna malina. Swym różem, pomimo tego, że na zdjęciach wydaje się on dość intensywny, nie razi aż tak mocno. Ma idealnie kremowe wykończenie. Naklejka na zakrętce informuje o płaskim pędzelku, który moim zdaniem jest bardzo wygodny i pozwala na precyzyjne malowanie. Bardzo lubię takie pędzle ;)

Lakier nie smuży i zgodnie z zapewnieniem na buteleczce dwukrotne malowanie zapewnia zupełne krycie. Jego zaletą ma być szklany połysk, co moim zdaniem jest odrobinę na wyrost ;) Po prostu ładnie błyszczy :) Warto zaznaczyć, że lakier nie zawiera toluenu, formaldehydu i kamfory oraz jest wzbogacony specjalnym polimerem Tefpoly®, dzięki któremu lakier jest odporny na uderzenia i pęknięcia, wzmacnia płytkę, a także uelastycznia i przedłuża trwałość lakieru. 12ml buteleczkę możecie mieć już za 7,99zł. Moim zdaniem to bardzo przystępna cena, jak za taką pojemność. Wszystkie kolory możecie obejrzeć na sklep.hean.pl.

Zapraszam na malinową herbatkę :)






Lakier otrzymałam w ramach testów od firmy Hean, lecz nie wpłynęło to na moją opinię. 

Nabrałyście ochoty na malinową herbatkę? :) Jeśli tak, to zapraszam Was na stronę hean.pl, gdzie znajdziecie pozostałe, smakowite kolory z jesienno-zimowej kolekcji, a także na profil marki na Facebooku, dzięki któremu będziecie zawsze na bieżąco i nie przegapicie żadnej okazji zdobycia kosmetów Hean - tak jak ja ;)


Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: