5 września 2014

Wiosna z Sensique (#186 Lying on the Grass)

Witajcie w słoneczne popołudnie :) 

Dziś mam dla Was recenzję lakieru, który z pewnością spodoba się fankom zieleni :) Zapraszam do poczytania o Lying on the Grass od Sensique!

"Leżenie na trawie" (wybaczcie, ale nie wiedziałam jak inaczej dokładnie przetłumaczyć tę nazwę;)) to kolor bardzo wiosenny, przywodzący swym odcieniem soczystą, młodą, zieloną trawkę :) Nic dodać nic ująć. W przeciwieństwie do wielu kolegów z kolekcji nie posiada żadnej poświaty czy drobinek, lecz jest idealnie kremowy. Wysycha na wysoki połysk. Bardzo dobrze rozprowadza się po paznokciu i dwie tradycyjne warstwy wystarczają do pełnego pokrycia :) Jeżeli szukacie ładnej, bazowej zieleni bez udziwnień, ta będzie doskonała. Uważajcie jednak i nie zapominajcie o bazie - zieleń lub barwić pazurki po dłuższym noszeniu! Na szczęście z tą nie miałam większych problemów... :) 



Lakier otrzymałam w ramach współpracy z Sensique, lecz nie wpłynęło to na moją opinię. 

I jak Wam się podoba? Lubicie zielenie? Wydaje mi się, że ma ona tyle samo zwolenniczek co zagorzałych przeciwniczek ;) Do której grupy się piszecie?

Lying on the Grass był ostatnim lakierem z kolorowej, wiosennej ósemki Sensique. Który podobał Wam się najbardziej? :) Ja zakochałam się w szczególności w Violet Lea i Flowery Meadow... :)






Profil Sensique na Facebooku - zapraszam! :)



Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

4 września 2014

Lato z My Secret (Hot Colors #183 Sea Shell & #184 Sea Wave)

Witajcie :)

Kiedy wiosną na półkach My Secret pojawiły się cztery limitowane lakiery Hot Colors padały głosy, że niestety lakiery nie są niczym nadzwyczajnym, nie zachwycają swoją kolorystyką i w ogóle ładne, ale bez szału. Rzeczywiście były to kolory podstawowe - czerwony, zielony, niebieski i żółty - wśród których ja odkryłam jednak dwóch swoich faworytów - Navy i Yellow, kryjące w sobie nutkę "tajemniczości" ;) 

Ni stąd, ni zowąd (ja się bowiem tego nie spodziewałam;) latem My Secret wypuściło kolejne cztery lakiery. Tym razem znalazły się wśród nich dwa niezwykle lekkie, pastelowe odcienie, inspirowane wakacjami nad morzem - Sea Shell i Sea Wave - oraz dwa lakiery z fakturą "piórkową": Multicolor oraz Black&White. Dziś kilka słów o dwóch pierwszych :) 

#183 Sea Shell

Morska muszelka to moim zdaniem pastelowa, rozbielona brzoskwinia, która w buteleczce chce nas nieco zmylić swoim łososiowym odcieniem. Wydaje mi się, że w zależności od światła i pory dnia dostrzeżemy w niej dwa oblicza: pierwsze wpadające w pomarańczę, drugie - kierujące się w stronę różu. Ma wykończenie kremowe i dzięki swojej odpowiedniej konsystencji dość dobrze rozprowadza się po paznokciu. Jak większość odcieni tego typu ma jednak jedną małą wadę - lubi pozostawiać smugi. Czasami więc przydadzą się pewnie 3 warstwy, choć przy odrobinie ostrożności i uwagi wystarczą zapewne dwie :) 

#184 Sea Wave

Morska fala to delikatny błękit z pięknym, morskim shimmerem. Niestety jest on zbyt delikatny, aby dostrzec go na paznokciu, co jednak nie odbiera mu uroku :) Bardzo wygodny w aplikacji, wymaga tylko dwóch tradycyjnych warstw do pełnego krycia. Wysycha na piękny połysk :) Bardzo ładnie komponuje się ze swoją koleżanką - muszelką :p



Piękne odcienie zachęciły mnie do zmalowania czegoś szybkiego ;) Złapałam więc za pędzel i czarną farbkę akrylową i domalowałam kilka zawijasów :) 





Lubicie takie delikatne odcienie na swoich paznokciach? :) 

Zapraszam na profil My Secret na Facebooku :) 


"Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

3 września 2014

My Secret Hot Colors Lip Gloss

Witajcie :)

Dziś przychodzę z kolejną, makijażową recenzją, o której wspominałam już w poprzednim poście :) Tym razem chciałabym przedstawić Wam komplet pięciu błyszczyków My Secret, niestety z dużym poślizgiem, ponieważ należały one do kolekcji limitowanej i podejrzewam, że niedługo będą już nieosiągalne... Przed Wami My Secret Hot Colors Lip Gloss :) 

W skład kolekcji wchodzi pięć błyszczyków w różnych odcieniach i "wykończeniach" (wybaczcie te lakierowe naleciałości;)). Zamknięte są one w przeźroczystym opakowaniu o pojemności 7 ml, z czarną, solidną zakrętką. Choć kolory powstały z myślą o wiośnie i lecie, to z pewnością znajdą się wśród nich takie, które z powodzeniem sprawdzą się także jesienią ;) 

Jak widzicie na zdjęciu wyżej, moje błyszczyki są już nieco "sfatygowane" i noszą ślady użycia (bo i po co zrobić im zdjęcie jak są nowiutkie i błyszczące?:P), jednak co ważne napisy na nich są bardzo trwałe i nie do zdarcia. Jedynie nadruk na białej nalepce na zakrętce wytarł się, przez co trudniej zidentyfikować numerki, ale w zasadzie nie stanowi to dla mnie większego problemu :) 

Cechą charakterystyczną wszystkich błyszczyków jest aplikator w formie pędzelka, za którym jednak zbytnio nie przepadam. Choć niektórzy wolą pędzelki niż gąbeczki, ja pozostaję zwolenniczką tych drugich, którymi wygodniej i precyzyjniej nakłada mi się mocniej napigmentowane kosmetyki. Dodatkowo zauważyłam że jeden z błyszczyków odkąd tylko trafił w moje ręce ma wadę właśnie w postaci "rozczochranego" pędzelka, co mocno przeszkadzało mi w malowaniu... Jak jednak mówią, trening czyni mistrza, więc także mi udało się wypróbować wszystkie i zrobić przy tym dla Was kilka zdjęć. Wierzcie bądź nie, ale jest to chyba jeden z najdłużej przygotowywanych i analizowanych dla Was postów :P Podziwiam teraz jeszcze bardziej blogerki makijażowe za cierpliwość i dystans do siebie w dodawaniu własnych zdjęć (dla mnie nigdy żadne nie było idealne, ale wybrałam te, na których wyglądam względnie dobrze :P)

Zapraszam Was więc na przegląd pięciu błyszczyków My Secret (i siłą rzeczy - kilku moich selfie ;))
PS. Na zdjęciach widzicie także makijaż oka z wykorzystaniem kredek do oczu My Secret Satin Touch Kohl (niestety nie zgrał się on moim zdaniem kolorystycznie ze wszystkimi błyszczykami, ale może to przeżyjecie;))

#201


Numerek 201 to ciepły odcień beżu. Taki neutralny nude, który moim zdaniem pasowałby większości z Was. Jest on odcieniem w zupełności kremowym, bez jakichkolwiek drobinek. Był on jednak dla mnie dość problematyczny, nie tylko ze względu na wadliwy pędzelek, lecz także przez swą dość mocną pigmentację i gęstą konsystencję, przez którą nie mogłam go odpowiednio rozprowadzić na ustach (jest to nieco widoczne także na zdjęciu wyżej). 


#202


Numerek 202 to kolejny dość neutralny odcień. Delikatny, ciepły róż o bezdrobinkowym wykończeniu. Podobnie jak poprzednik jest dość gęsty i stosunkowo dobrze napigmentowany, jednak sprawiał nieco mniej problemów z aplikacją :) Ładny, dziewczęcy odcień :) 


#203


203 - mój faworyt wśród całej piątki. Bardzo delikatna, półtransperentna brzoskwinia z mnóstwem złotych, mieniących się drobinek (są także trochę widoczne na ustach, choć nie tak mocno jak w opakowaniu;)) Wydaje się mieć także lżejszą konsystencję niż pozostałe błyszczyki, dzięki czemu idealnie nadaje się do torebki i użycia w ciągu dnia bez lusterka.



#204


Mój numer 2. 204 to kolejny błyszczyk do torebki, niemalże przeźroczysty o delikatnej czerwonej poświacie. Bezproblemowa aplikacja i odpowiednia konsystencja. Choć w buteleczce widzimy mnóstwo mieniących się drobinek, zatracają się one na ustach. Mi to jednak nie przeszkadza i z chęcią po niego sięgam (na pierwszym zdjęciu widać także zużycie...;))


#205

I tu mamy małe zaskoczenie ;) Numer 205, w przeciwieństwie do delikatnych i lekkich odcieni 201-204, to błyszczyk bardzo wyrazisty i niezwykle mocno napigmentowany. Mocny róż wpadający w fuksję - tak bym go określiła. Kolor zdecydowanie nie mój (chyba mam na takie kolory za wąskie usta:P), choć bardzo ciekawy i jak sądzę - na topie ;) Przez swą pigmentację wymaga trochę poświęcenia przed lusterkiem, aby nałożyć go precyzyjnie ;)
(Kolor błyszczyka gryzie się znacznie z moim makijażem oka, a przynajmniej tak mi się wydaje, za co przepraszam. Efekt taki "laleczkowy" :P)


Kosmetyki otrzymałam w ramach współpracy z My Secret, lecz nie wpłynęło to na moją opinię. 

I jak podobają się Wam wiosenno-letnie kolory błyszczyków? Ze swojej strony mogę dodać jeszcze, że pomimo ich czasami gęstej konsystencji nie dają wrażenia lepkości na ustach i przyjemnie się je nosi. Jak wiele błyszczyków, nie są sprawą na cały dzień i łatwo ścierają się przy jedzeniu, piciu itp. Ich dodatkowym atutem jest jednak to, że bardzo ładnie pachną - słodko ale nie mdląco :) Cieszę się, że je mam, bo naprawdę często z nich korzystam :)

Posiadacie w swoich kosmetyczkach któryś z kolorów? Jakie są Wasze wrażenia? :)

Przy okazji chciałabym pochwalić się kolejnymi nowościami od My Secret (nie ma się co dziwić, że trudno z tym wszystkim nadążyć :)) Dziś trafiły do mnie najnowsze buteleczki - 27 odcieni, które znajdą się w regularnej ofercie marki My Secret. Jeżeli chciałybyście przyjrzeć się im z bliska odsyłam do posta: Nowości! My Secret 2014 




Zapraszam na profil My Secret na Facebooku - najświeższe informacje o nowościach i promocjach :) 


Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku, wtedy nic Wam nie umknie :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

2 września 2014

My Secret Satin Touch Kohl

Dziś post niecodzienny, bowiem... makijażowy :) Może zbyt poważnie to brzmi, ponieważ nie zamierzam stawać się ekspertem w tej dziedzinie, ale z chęcią powiem Wam kilka słów na temat kredek do oczu Satin Touch Kohl od My Secret :)


Cztery nowe odcienie kredek są dostępne w sieci Drogerii Natura od maja tego roku. Zasiliły kolekcję swoich trzech starszych kolegów: 10 Smoky, 11 Chocolate oraz 19 Nude i są tym samym dostępne w regularnej ofercie marki My Secret. W skład nowości wchodzą: 20 Turquoise Sea, 21 Blue Sky, 22 Dark Denim, 23 Plum.



Jak widzicie na zdjęciach powyżej kredki mają bardzo prosty design. Drewniane, w całości białe, z kolorową końcówką, która dość dobrze odzwierciedla kolor samej kredki. Zamknięcie z przeźroczystego plastiku pozwala na szybką identyfikację koloru, np. w drogerii, kiedy chcemy sprawdzić czy będzie nam on odpowiadał :) 

Tutquoise Sea - mój faworyt. Piękny morski odcień zieleni, idealny na słoneczne dni, ale z pewnością także zimą, dla przełamania smutnej aury :) 

Blue Sky - cudowny chaber, ostatnimi czasy bardzo modny odcień, który doskonale sprawdzi się zarówno na co dzień, jak i na wieczorne wyjścia :) 

Dark Denim - kolor bardzo dobrze odzwierciedlony przez nazwę - idealny ciemny jeans, pasujący do nieco rockowych stylizacji z przydymionym okiem :) 

Plum - nic dodać, nic ująć - bardzo ładna śliweczka :) Nie jest to idealnie żywy fiolet, lecz nico przydymiony, śliwkowy odcień, pięknie podkreślający, moim zdaniem, każdą tęczówkę :) 

Satin Touch Kohl są kredkami dość miękkimi, co jednak moim zdaniem jest na plus. Mam dość wrażliwe okolice oczu, często borykam się z łzawieniem, więc im kredka bardziej miękka tym mniej drażni moje powieki :) Trzeba jednak nieco uważać przy ich ostrzeniu, ponieważ końcówka kredki lubi się łamać, co z kolei jest już problematyczne przy rysowaniu np. kreski. Minusem ich "miękkości" może być także fakt, że stosunkowo szybko się ścierają, przez co nie mamy dużego pola popisu przy narysowaniu ostro zakończonej, kociej kreski. Sądzę, że nadają się one raczej do podkreślenia dolnej powieki lub kreski "miękkiej", np. roztartej gąbeczką. Ja jednak postanowiłam się trochę pomęczyć i spróbować narysować szpiczastą kreskę. Nie wyszło najlepiej, ale kolory bardzo ładnie się ze sobą komponowały i ogólnie byłam zadowolona :) Oto efekty:

Turquoise Sea + Dark Denim


Blue Sky + Plum


I trochę mnie "w całości" (zestaw nr 2: Blue Sky + Plum) :)



 Kosmetyki otrzymałam w ramach współpracy z My Secret, lecz nie wpłynęło to na moją opinię.

Mamy wrzesień, więc jeżeli miałabym ocenić kredki My Secret typowo szkolnie (1-6) postawiłabym im mocną piątkę :) Pierwszy plus uzyskałyby za kolorystykę. Jestem z niej bardzo zadowolona i przyzwyczaiłam się do kredek na tyle, że stały się niemalże codziennym punktem mojego szybkiego makijażu oka :) Drugi plus to pigmentacja - bardzo dobrze kryją i nie trzeba, jak w przypadku niektórych drogeryjnych kredek do oczu, pocierać kilkukrotnie, by wydobyć z nich jakiś odcień :) Trzeci plusik to wspominana już miękkość, dzięki którym kosmetyk jest delikatny i nie podrażnia oka. Czwarty - względnie dobra trwałość. Kiedy korzystałam z nich po raz pierwszy podejrzewałam, że przez swoją miękkość będą łatwo się rozmazywały. Owszem, bardzo dobrze współpracują z gąbeczką lub pędzelkiem, ale też stosunkowo dobrze utrzymują się na powiecie w postaci np. wyrazistej kreski. Po kilku godzinach można co prawda zauważyć zbieranie się kosmetyku w załamaniu, jednak nie jest to bardzo uciążliwe :) Ostatni plus - cena - kredki kosztują tylko 7,49zł, a śledząc profil My Secret na Facebooku z pewnością dowiecie się o szalejących nieustannie promocjach i być może uda Wam sie zdobyć je w jeszcze niższej cenie. 

Jakie minusy? Dla niektórych mogą być zbyt miękkie (zależy do jakich kredek jesteście przyzwyczajone). Ubolewam też trochę nad tym, że szybko się ścierają, więc trochę trudno zaznaczyć nimi "kocie oczko" i nie są tym samym bardzo wydajne ;) Sam design wydaje się niezbyt elegancki, jednak z drugiej strony My Secret zawsze kojarzyło mi się z marką kolorową i młodzieżową, więc być może stąd ten minimalizm :)

PS. Makijaż z użyciem kredek pojawi się niedługo na blogu wraz z recenzją błyszczyków - śledźcie uważnie! :) 

Profil My Secret na Facebooku - zapraszam serdecznie:) 



Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

1 września 2014

Gwiezdny pył

Po wszelakich kolorach na paznokciach miałam ostatnio ochotę na coś stonowanego i eleganckiego. Powróciłam więc do mojego ukochanego beżu, który sprawdza się w każdej sytuacji :) Bazą zdobienia jest nudziak od Sensique nr 145 (kolor idealny pod wszelkiego rodzaju wzory - kiedyś malowałam na nim także Jesienne róże:)) Całość pokryta została topem B. a star z Colour Alike (na niektórych zdjęciach jest on delikatnie widoczny). Złoto-czarny pyłek to zasługa Sincero Let's Dance D14, przywiezionego swego czasu z Litwy, który pokazywałam już m.in. przy okazji Litewskiej wariacji






Co sądzicie o takim połączeniu? Ja byłam z niego zadowolona :)

"Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: