6 października 2014

Czy ten Pan i Pani...? - Paznokcie w stylu retro :)

Witajcie :)

Długo zastanawiałam się nad publikacją tego zdobienia, ponieważ jest to mój manicure konkursowy do programu Ambasadorek Vipera, który nie został jeszcze rozstrzygnięty. Zauważyłam jednak, że na kilku blogach pojawiły się już makijaże dziewcząt, które także przystąpiły do tej rywalizacji, a regulamin w zasadzie tego nie zabraniał, więc i ja podzielę się moją wolną twórczością ;)

Makijaż bądź paznokcie miały być inspirowane jednym z czterech zdjęć, zamieszczonych w regulaminie. Były to: 1. zachmurzone, niespokojne niebo/burza, 2. kwiaty/ogrody, 3. paw/piękno natury/kolory ptaków, 4. retro/biel i czerń. Ja postawiłam na temat nr 4, łącząc temat retro z bielą i czernią. Przyznam szczerze, że pomysłów miałam mnóstwo, jednak wolałam stworzyć coś raczej niepowtarzalnego niż kolejną pepitkę lub biało-czarne paski ;) Z pomocą przyszły mi googlowe grafiki, które złożyły się na to, co widzicie niżej na zdjęciach - elegancką panią i pana (czyt. "Milorda":p) oraz ich... buty. Na zdjęciach zawiódł mnie jedynie efekt ust pani - w rzeczywistości nie wyglądały na takie "żabie":D

Do zdobienia użyłam wyłącznie białego lakieru od Paese oraz czarnej farbki akrylowej Eclair (trochę się nadłubałam;)) Uwaga! Duuuużo zdjęć :)











I jak podoba się Wam moja interpretacja tematu? ;) Wzięłyście udział w konkursie? Przyznać się! :D Wyniki powinny pojawić się do 10 października :)

"Z pazurkiem" na Facebooku - zapraszam ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

5 października 2014

Wibo Leather Nail Polish nr 3

Witajcie wieczorową porą :)

Jak minął Wam weekend? :) Ja prawie całą niedzielę spędziłam na przygotowywaniu zdobienia do konkursu. Wczoraj z profilu Silcare na Facebooku dowiedziałam się, że trwa konkurs na jesienny manicure - nie mogłam tego przegapić, bo zgłoszenia są przyjmowane tylko do dziś, do północy. Od rana malowałam, dłubałam, robiłam zdjęcia w domu i w plenerze, obrabiałam je... Aby wieczorem wysłać swoje zgłoszenie ;) Mało tego - mój K. nakręcił nawet tym pazurkom filmik! :p Na pewno za jakiś czas pochwalę się, co udało mi się zmalować, jak już tylko będę mogła ;) Na chwilę obecną mogę je podziwiać tylko ja i osoby wokół (wybaczcie brak skromności, ale naprawdę jest to chyba jedno z moich najlepszych do tej pory zdobień;)).

Dziś przychodzę do Was z szybką, ale treściwą recenzją. Jakiś czas temu w szafach Wibo pojawiło się kilka nowości - lakiery satynowe, imitujące efekt granitu i skóry. Dziś kilka słów o jednym z lakierów z kolekcji Leather.

Numer 3 to bardzo ciemny odcień czerwieni, coś między bordo a burgundem. Może nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego, gdyby nie skórzane wykończenie, które z pewnością zaciekawiło niejedną z lakieroholiczek ;) Czym więc jest efekt skóry? Tak jak się spodziewałam bardzo przypomina on lakiery piaskowe, jednak nie równałabym go definitywnie z piaskami, ponieważ moim zdaniem efekt jest zdecydowanie słabszy, delikatniejszy. Owszem, czujemy na płytce trochę nierówności i chropowatą powierzchnię jednak nie jest ona tak "zadziorna" jak w lakierach piaskowych. Nie wróżę jednak lakierom skórzanym długiej kariery. Ja zdecydowanie wolę piaski, w których przynajmniej efekt jest widoczny z daleka. Nie lubię efektów "pomiędzy", ponieważ nosząc lakier skórzany miałam w niektórych momentach wrażenie, że wygląda on tak, jakbym nie dała paznokciom dobrze wyschnąć i odcisnęła na nich linie papilarne :p Jego dużym i jak dla mnie największym plusem jest odcień. Nie można jednak zarzucić mu trudnego zmywania, czy wbrew ciemnemu kolorowi, problemów z barwieniem płytki. Do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy, a efekt skóry uwypukla się po całkowitym zaschnięciu lakieru (u mnie dość długo pozostawał gładki i myślałam, że już nic z niego nie będzie ;) Chropowaty efekt przedłuża chyba także nieco trwałość lakieru, który po trzech dniach tylko delikatnie wytarł się na końcówkach (a nie muszę chyba dodawać, że w tym przypadku nie ma mowy o nałożeniu topu:)).

Wielu z Was zapewne nie przypadnie do gustu ze względu na to, że jak zdążyłam zauważyć, kobiety jednak bardzo często nadal stawiają na szklany połysk manicure... i jakby nie było na pewno będzie on ponadczasowy i zawsze elegancki ;) Być może jednak któraś z Was poczuła się zachęcona? Spójrzcie na zdjęcia :)



Wiem, że lakier aż prosi się o dodanie jakiegoś zdobienia i ćwieków (które także można dostać w szafach Wibo, ponieważ ocierają się one o rockowy trend), ale jakoś nie miałam na to zbyt wiele pomysłów w tamtej chwili... Może kiedy indziej ;)

Macie jakieś egzemplarze z tej kolekcji? Możecie coś polecić? Ja mam jeszcze do wypróbowania jeden lakier "granitowy" i mam nadzieję, że mi się spodoba :)

"Z pazurkiem" na Facebooku - zapraszam ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

4 października 2014

Szare kropki

Witajcie w słoneczną sobotę :)

Jak mija Wam weekend? Mazury skąpane w jesiennym słońcu, aż chce się uśmiechać patrząc przez okno :)

Wczoraj pokazywałam Wam jednego z moich ulubieńców z najnowszej kolekcji My Secret - Midnight walk. Wiedziałam, że nie pozostawię go solo... Po głowie chodziło mi wiele różnych koncepcji, ponieważ bardzo lubię ozdabiać ciemne lakiery. Z pomocą przyszła mi jedna z zapisanych na komputerze inspiracji, pochodząca od Chloe's nails. Jest bardzo prawdopodobne, że kojarzycie Erikę (Chloe to imię jej córki;)). Dla mnie jest ona prekursorką zdobień z wykorzystaniem taśmy oraz pięknych połączeń błysku z matem (które zawsze wyglądają zjawiskowo). Na jej blogu nie znajdziemy wyszukanego i trudnego nail artu. Trafimy raczej na proste połączenia i oszczędne zdobienia, które mogą zachwycić o wiele bardziej niż setki innych, ponieważ są po prostu per-fek-cyj-ne. Niestety dokładnie 2,5 roku temu (ostatni post pojawił się bowiem 4 kwietnia 2012 roku - mój post zupełnie przypadkowo pojawia się dziś;), Erika trochę niespodziewanie zakończyła swoją przygodę z blogowaniem, nad czym jeszcze przez ponad rok ubolewali wierni fani (z ponad 10.000 obserwujących blog!).

Inspirując się zdobieniami Eriki postanowiłam ozdobić Midnight walk dużymi, szarymi kropkami. Brzeg paznokcia pokryty został na skos tym samym kolorem, a następnie zmatowiony dzięki My Secret Matt finish top coat. Choć daleko mojej wersji do oryginału, to i tak byłam zadowolona :)





Zauważyłam, że wszelkie połączenia kolorów z siwym/szarym sprawdzają się świetnie ;) A jak Wam się podoba moja zgapa? :)

"Z pazurkiem" na Facebooku - zapraszam ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

3 października 2014

My Secret #208 midnight walk

Jesień wisi w powietrzu, więc co jakiś czas chciałabym pokazać na swoim blogu coś w takich właśnie klimatach. Choć raczej nie jestem zwolenniczką dostosowywania koloru paznokci do pory roku, a do nastroju, to nie da się ukryć, że tak właśnie wygląda przygotowywanie sezonowych kolekcji przez różne marki :) Latem dostajemy zwykle garść pasteli i neonów, kolory żywe i kontrastujące z opaloną skórą. Jesienią są one zazwyczaj bardziej stonowane i odpowiadają barwom jesieni - czerwieniom, pomarańczom, miedzi, brązom i moim ukochanym fioletom i zieleniom.

Najnowsza kolekcja 27 lakierów My Secret nie jest kolekcją jesienną, bo nie powstała też z myślą wyłącznie o jesieni. Lakiery, które od jakiegoś czasu recenzuję na swoim blogu weszły do regularnej sprzedaży marki, więc znajdziemy w nich zarówno typowo letnie, jak i jesienno-zimowe odcienie. Dziś chciałabym pokazać Wam jeden z tych, który niebywale mnie zachwycił - mowa o #208 midnight walk.

Midnight walk to odcień łączący w sobie nuty fioletu i granatu. Choć w różnym świetle różnie się prezentuje to u mnie wylądował jednak na półce z fioletami, jako głęboki, zgaszony fiolet z dużą domieszką niebieskich tonów :) Lakier ma idealnie kremowe wykończenie i wysycha (bardzo szybko) na duży połysk. Do pełnego krycia potrzeba dwóch cienkich warstw. Zmywanie nie sprawia problemu - lakier nie barwi ani płytki paznokcia ani skórek :) Zobaczcie same jak prezentuje się na pazurkach :)





A już jutro pokażę Wam co można wyczarować na tym pięknym fioletogranacie :D

My Secret na Facebooku - wszystko na bieżąco, łącznie z promocjami...


...i "Z pazurkiem" na Facebooku - klikajcie ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

2 października 2014

My Secret #204 candy pink & My Secret Nail Art # 221 polite dots

Witajcie :)

Jakoś zawsze jest u mnie tak, że nowy miesiąc staram się rozpocząć z nowymi postanowieniami (które udaje mi się realizować, bądź nie). Jako że mamy już październik, a na blogowanie mam ostatnio więcej czasu postanowiłam powziąć kolejne postanowienie, aby codziennie pojawiał się minimum jeden post :)

Dziś mam dla Was recenzję dwóch lakierów My Secret. Zacznijmy od #204 candy pink :)


Candy pink to cukierkowy róż o delikatnym, fioletowym zabarwieniu. Chciałam znaleźć dla niego trochę lepsze porównanie, jednak ciocia Wikipedia ze swoją listą kolorów w tym przypadku nie przyszła mi z pomocą ;) Lakier ma klasyczne, kremowe wykończenie, a dwie warstwy są wystarczające do pełnego krycia. Dobrze się rozprowadza i nie smuży. Jego zaletą jest oczywiście szybkie schnięcie i bardzo ładny połysk :)





W najnowszej kolekcji My Secret mamy mnóstwo wszelkiego rodzaju różowych odcieni, które można na wiele sposobów ze sobą łączyć. Połączenie, które zobaczycie niżej miałam ochotę wykorzystać już przy okazji Baby pink, jednak stwierdziłam, że nie będzie ono tak wyraziste jak w tym przypadku. Co powiecie na #221 polite dots?

Numerek 221 to kolejny egzemplarz z kolekcji Nail Art. Jest on mieszaniną jasnoróżowych heksów w trzech wielkościach, które uzupełniają słodkie, czarne piegi (to one podobają mi się w tym połączeniu najbardziej ;)). Wszystko zanurzone jest oczywiście w przeźroczystej bazie. Kolor drobinek zadecydował właśnie o tym, że postanowiłam połączyć go z ciemniejszym odcieniem różu, aby były one ładniej wyeksponowane ;) Wewnątrz lakieru znajduje się metalowa kuleczka, mająca pomagać w mieszaniu lakieru, jednak zagęszczenie drobinek jest tak duże, że kulka w zasadzie się w ogóle nie porusza ;) Nie stanowi to mimo wszystko większego problemu, ponieważ drobinki nie skupiają się w jednym miejscu i nie opadają, a są równomiernie zatopione w bazie. Jeżeli jesteśmy pedantyczne (co zauważam często u siebie) to może nas nieco denerwować trochę nierównomierne rozprowadzanie lakieru. Czasami w jednym miejscu wyłoży nam się więcej drobinek, niż w innym. Wystarczy jednak trochę cierpliwości i uda nam się zrobić to poprawnie :) Na zdjęciach poniżej widzicie Polite dots bez jakiegokolwiek wyrównania innym top coatem, a jednak całość nie tworzy chropowatej i krzywej warstwy. Drobinki ładnie się układają i nie dają wrażenia dyskomfortu :) Zmywanie - jak to bywa w przypadku topów tego typu - idzie nieco opornie, jednak u mnie obyło się bez folii i innych wynalazków.




Choć ja osobiście nie lubię tego odcienia różu na paznokciach, to wiem, że wiele z Was na pewno zatrze na niego ręce :) Jest bardzo dziewczęcy i delikatny, więc nie ma się co dziwić :) A co do Polite dots - na pewno będzie fajną alternatywą dla tych z Was, które nie mają jeszcze wprawy w zdobieniach, a chciałyby urozmaicić swój manicure.

Zapraszam do polubienia profilu marki na Facebooku - My Secret :)


"Z pazurkiem" na Facebooku ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

1 października 2014

Minimalizm, czyli paznocie azteckie dla każdego ;)

Witajcie :)

Zdobienie, które chcę Wam dziś pokazać powstało już jakieś trzy miesiące temu i chyba jest zdobieniem typowo letnim :) Co mi jednak szkodzi ożywić trochę jesienną aurę? Dodatkowo pomyślałam, że będzie ono fajną i szybką alternatywą zdobienia azteckiego dla tych, które mają mniejszą wprawę w machaniu pędzlem i zdobieniach. Moim zdaniem nie jest aż tak trudne jak niektóre azteckie motywy, z mnóstwem detali :)

Bazą zdobienia jest piękny, morski To był maj od Colour Alike (do pełnego krycia potrzebuje tylko dwóch warstw, pięknie się mieni). Aztecki motyw wykonałam farbkami akrylowymi od Eclair, które serdecznie Wam polecam (po ich zakupie wiem, że farbka farbce nierówna - ja je uwielbiam!).




 Pazurki z tym motywem nosiłam kilka dni, co widać też po delikatnie wytartych końcówkach :) Wzór powtórzyłam też u koleżanki, malując go jednak z boku paznokcia. Całość prezentowała się równie ciekawie, ale... nie zrobiłam zdjęć ;)

Lubicie azteki, czy już wychodzą z mody? :p

Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: