Witajcie :)
Każda z nas, która nie może wytrzymać bez pomalowanych paznokci, a bez kolorów czuje się po prostu nago wie, jak dużym problemem jest problem żółknącej płytki. Oczywiście z pomocą przychodzi nam baza, często nawet dwie jej warstwy, które mają zapobiegać bezpośredniemu kontaktowi lakieru z płytką paznokcia, czy też odżywki wybielające, przy których z kolei lepiej nastawić się tylko na używanie samej odżywki i cierpliwie czekać na rezultat. Możemy moczyć pazurki w wodzie z cytryną, albo próbować doszorować je szczoteczką.
Jeżeli chodzi o mnie, to pomimo tego, iż lakier noszę na paznokciach najdłużej dwa dni i bardzo często zmieniam kolory, nie sądzę, aby moja płytka była bardzo mocno pożółknięta. Być może te częste zmiany też się do tego przyczyniają, bo lakier nie zdąży "weżreć" się w paznokieć? ;) A trzeba przyznać, że prowodyrami w temacie żółknących płytek są lakiery typowo jesienne - głębokie czerwienie, fiolety i niestety... ciemne zielenie, czyli jedne z moich ulubionych kolorów na tę porę roku. Faktem jest jednak, że prawie nigdy nie zdarza mi się chodzić w "nagich" pazurkach, więc nie stanowi to dla mnie aż tak dużego problemu. Pojawia się on jednak, kiedy nagle wymyślę sobie, aby sięgnąć po klasykę - nie, nie po czerwień, a po klasycznego frencha. Wtedy okazuje się, że biała końcówka nie zawsze wygląda estetycznie, ponieważ kontrastuje z nieco, ale zawsze choć trochę, pożółkniętą płytką, a biały lakier tylko to wyostrza.
Z pomocą przychodzi nam nowy preparat My Secret Whitening anti-yellow.
Kilka słów od producenta:
"Preparat wybielający, który ukrywa żółtą płytkę paznokci. Maskuje również niedoskonałości i przebarwienia, zapewniając naturalne wykończenie. Witaminy i sole mineralne pochodzenia morskiego przywracają optymalną kondycję paznokci."
Jak wynika z opisu na buteleczce, Whitening anti-yellow łączy w sobie cechy odżywki, mającej pomóc nam w wybieleniu i wzmocnieniu płytki paznokcia, a jednocześnie jest rodzajem preparatu doraźnego, który w danej chwili, od razu po pierwszym użyciu pomoże nam zniwelować efekt żółtych paznokci. Ze względu na to, że na chwilę obecną nie borykam się za bardzo z problemami paznokci chciałabym potraktować go wyłącznie jako preparat doraźny.
Skoro tak, wypadałoby podzielić się z Wami stanem moich naturalnych paznokci, aby efekt był bardziej widoczny :) Na zdjęciu poniżej widzicie moje pazurki po opiłowaniu, wypolerowaniu (po którym na małym paznokciu wyszły "braki" w postaci białych plamek), wycięciu skórek i zastosowaniu na nie oliwki (która już zdążyła się wchłonąć):
Z całością różnych lakierowych eksperymentów, które na nich już przeprowadziłam nie sądzę, aby były w fatalnym stanie i aby były bardzo żółte, choć wiem, że mogłyby wyglądać lepiej :)
Przejdźmy do samego preparatu. Whitening anti-yellow to mleczna, niemal przeźroczysta emalia. Przez buteleczkę wydaje nam się ona typowo kremowa, jednak w zależności od kąta padania światła możemy zauważyć zatopiony w niej różowo-fioletowy shimmer, który jeszcze bardziej uwidacznia się na pędzelku. Preparat jest dość rzadki, ma raczej konsystencję odżywki niż tradycyjnego lakieru (w końcu to właśnie pewnego rodzaju odżywką jest:)), jednak nie sprawia problemów przy aplikacji. Z resztą nawet jeśli nieco zabrudzimy skórki nic się nie stanie :) Po pierwszej warstwie prezentuje się on następująco:
Jak widzicie, paznokcie pięknie się błyszczą, a dzięki niewidzialnemu pyłkowi uzyskały zdrowy, lekko różowy wygląd. Postanowiłam jednak sprawdzić jaki efekt można uzyskać dzięki dwóm warstwom:
Preparat sprawił, że paznokcie stały się oczywiście jeszcze bardziej różowofioletowe, jednak jak widzicie sama końcówka znacznie się wybieliła, a efekt jest porównywalny do bardzo delikatnego frencha ;) Ubytek na małym paznokciu też został trochę zniwelowany.
Być może efekt będzie lepiej widoczny w takim zestawieniu :)
Chciałam jednak sprawdzić jak preparat będzie współpracował przy klasycznym frenchu, przy którym problem żółknących paznokci jest dla mnie znaczący. Wolny brzeg pokryłam więc lakierem
My Secret #202 Snow White a następnie, aby granica między końcówką się zatarła, jeszcze raz nałożyłam preparat Whitening anti-yellow. Oto efekt:
Na zdjęciach i w naturalnym, dziennym świetle na zewnątrz, french wydaje się dość "fioletowy". W rzeczywistości jednak jest bardziej biały, a całość bardzo mocno zakrawa na manicure ślubny :)
Trzeba przyznać, że jeżeli ktoś boryka się z problemem żółknącej płytki i nie wie jak sobie z nią poradzić doraźnie - Whitening anti-yellow będzie bardzo dobrym rozwiązaniem. Przy okazji jeżeli Wasze paznokcie mają ładny kształt, a nie do końca potraficie namalować klasycznego frencha - preparat zrobi to za Was :)
Możecie znaleźć go w Drogeriach Natura za jedyne 7,99zł :)
Zapraszam do polubienia profilu marki na Facebooku -
My Secret :)
oraz "Z pazurkiem" :)