19 października 2014

My Secret #213 lemon

Witajcie :)

Aaaaale leniwy weekend :D Tyle rzeczy sobie zaplanuję, a później okazuje się, że śpię do południa i szlag wszystko trafia ;) Na szczęście udało mi się dziś obrobić sporo zdjęć i stworzyć pazurkową "ulotkę" - mam nadzieję, że uda mi się przenieść choć trochę swojej pasji na paznokcie innych ;)

Dziś przychodzę do Was z odrobiną słońca - zapraszam na recenzję Lemon od My Secret :)

 Kiedy wzięłam do ręki numerek 213 od razu miałam wrażenie, że gdzieś już to widziałam. Chwilę dzwoniło, ale już po minucie wiedziałam, w którym kościele ;) Pamiętacie może tego gadatka z wiosennej czwórki Hot Colors --> Hot Colors 179 Yellow? Nie wiem, być może tylko ja mam takie odczucie, ale to dokładnie ten sam kolor ;) Nieco przybrudzony żółty o idealnie kremowym wykończeniu, kryjący po dwóch warstwach :) Lemon w zasadzie nie różni się niczym od swojego wiosennego kolegi, ale tak czy inaczej cieszę się, że posiadam "nowszy model" ponieważ Yellow zupełnie zgęstniał i niestety przed chwilą musiałam go wyrzucić. Na zdjęciach w tym poście kolor jest bardziej rzeczywisty niż w poście o Yellow sprzed 7 miesięcy. Tam na zdjęciach wyszedł zbyt żywo :)




I jak Wam się podoba? :)

Zapraszam do polubienia My Secret na Facebooku:)


"Z pazurkiem" także można lubić, a co! :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

18 października 2014

Nowości! Sensique - Jesień 2014

Witajcie weekendowo :)

Wczoraj znów nie udało mi się usiąść do napisania planowanego posta, ale chyba tylko ze względu na moc wrażeń :D Z samego rana kurier przywiózł moje zamówienie - 28W lampę pierścieniową, nad którą tak długo się zastanawiałam i na którą w końcu się zdecydowałam, bo szaruga za oknem już niedługo coraz bardziej będzie dawała nam się we znaki ;) Pierwsze próby mam już za sobą, choć przyznam, że posiadanie lampy pierścieniowej nie ogranicza się tylko do jej włączenia i robienia zdjęć ;) Musiałam na chwilę usiąść, poczytać, aby wiedzieć jak prawidłowo ustawić wszelkie parametry aparatu, by całość jak najlepiej wyglądała. Oczywiście nie udało mi się to do końca, ale wszystko jeszcze przede mną - nauczę się ;) Zdecydowałam się na zakup lampy na allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=4641016112 i muszę przyznać, że czas realizacji był błyskawiczny (zamówienie poszło w środę późnym wieczorem a w piątek po 9 rano lampa była u mnie) a sam produkt bardzo dobrze zabezpieczony. Do lampy zamówiłam także uchwyt, który pozwolił mi na jej zamocowanie do biurka: http://allegro.pl/show_item.php?item=4620871384 :) Pierwsze zdjęcie zrobione z lampą prezentuje się tak (bez jakichkolwiek ustawień i obróbki! Pazurki naturalne, bez żadnych emalii, wypolerowane. W tle moja półka z lakierami - jak trochę ją uporządkuję to też pokażę :P):


Sądzę, że efekt jest bardzo przyjemny, choć przy zdjęciach na białym tle, które ostatnio wykorzystuję aparat trochę wariuje, co jest całkiem normalne ;)

Wraz z lampą dotarła do mnie także paczuszka od Diamond Cosmetics - ostatnia, na którą czekałam i dzięki której mogę już zacząć swoją przygodę z pazurkami hybrydowymi. Nie mam czasu, aby szkolić się na swoich, ponieważ nie wyobrażam sobie jednego koloru przez tak długi czas (przynajmniej teraz), ale na pewno chętni się znajdą. Jak tylko uda mi się coś konkretnego z tego wyczarować, to z pewnością się z Wami podzielę :)

Kiedy zdążyłam już rozpakować przesyłki, do drzwi zapukał listonosz przynosząc mi wygrany w jesiennym konkursie Silcare bon na zakupy w sklepie ;) Muszę przyznać, że bardzo się zdziwiłam, bo po wpisaniu kodu na zniżkę okazało się, że ma on wartość 200zł! Przynajmniej taka wartość pokazała się w zamówieniu, choć na samym bonie kwota była inna... Nie chciałam z tego powodu nieprzyjemności i niedomówień, więc postanowiłam zadzwonić do Silcare i zapytać o pomyłkę. Kiedy pan poprosił o numer bonu okazało się, że u nich wyświetla się poprawna kwota... Koniec końców po odświeżeniu strony u mnie także zmalała do 100zł, ale i tak jestem zadowolona :) Moje zamówienie w większości składało się z akcesoriów, których brakowało mi do zestawu hybryd, więc bon się przydał :)



Jak zapewne już wiecie ostatnio udało mi się także wgrać konkurs na Ambasadorkę Vipera Cosmetics :) Z profilu marki na Facebooku dowiedziałam się wczoraj, że nasze paczuszki zostały już wysłane, więc po weekendzie też powinny być już u mnie :) Tyle szczęścia na raz :p

No i do sedna... ciąg dalszy jesiennych nowości!!! Tym razem Sensique uraczy nas nowymi ośmioma lakierami z serii Art Nails, a będą to lakiery imitujące kruszony metal i zmrożony cukier (prawie w dosłownym tłumaczeniu) :p Na pierwszy rzut oka prezentują się świetnie!




Mi w oko wpadły w szczególności oba egzemplarze Crushed Metal, Blue Gem oraz Remarkable Beige ;) Boję się tylko o zmywanie ich z paznokci ;) Lakiery będą dostępne w sieciach Drogerii Natura od 23 października, za jedyne 5,99zł za 7ml.

Przypominam, że na moim profilu na Facebooku trwa konkurs współorganizowany przez firmę "HeadStyler" (bardzo atrakcyjne nagrody:)) Więcej informacji znajdziecie w poście Konkurs z Head Styler - Bądź piękna jesienią! :) oraz na moim profilu na Facebooku :)


Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku:)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

16 października 2014

Halloween nails #1 - Dowody zbrodni

Witajcie :)

Coraz większymi krokami zbliża się noc z 31 października na 1 listopada, czyli Halloween. Podczas gdy u nas czas ten kojarzy z katolickim, raczej smutnym świętem, w wielu krajach jest to coraz częściej święto radosne, będące pretekstem do zabawy. Podobno w Stanach Zjednoczonych jest to drugie święto pod względem popularności zaraz po Bożym Narodzeniu :) Osobiście mam do Halloween stosunek obojętny. Nie jestem ani jego zwolenniczką, ani przeciwniczką. Nigdy nie zdarzyło mi się brać udziału w żadnej imprezie z tej okazji, no może poza małymi epizodami w gimnazjum czy liceum, kiedy święto propagowane było m.in. przez nauczycieli angielskiego. Nigdy też nie przyłączałam i nie przyłączę się do krytyki zjawiska tego święta... Każdy może mieć własne przekonania, a mnie Halloween ani grzeje, ani ziębi i niech tak zostanie ;)

Bez względu na mój osobisty stosunek do Halloween nie da się ukryć, że święto jest także idealnym pretekstem do wymyślania najróżniejszych zdobień na paznokciach :) Już w październiku blogosfera zapełnia się zdobieniami z udziałem dyń, duchów, czarownic, nietoperzy, czaszek, mumii i innych symboli tego święta. U mnie do tej pory zdobienia tego typu raczej się nie pojawiały, więc w tym roku postanowiłam to zmienić :) Na początek zapraszam na bardzo proste, ale efektowne zdobienie - Dowody zbrodni :D

Paznokcie pokryłam dwukrotnie białym lakierem My Secret Snow white. Następnie zamoczyłam opuszek palca w czarnej farbce akrylowej i kilka razy odbiłam go na kartce, aby nadmiar farbki się odcisnął i linie papilarne były fajnie widoczne :) Tak zabrudzony opuszek potraktowałam jak stempel, który odbiłam na białej bazie :) Całość wykończyłam zaciekami krwi wykonanymi czerwonym lakierem My Secret Wild red (w niedługim czasie na pewno pokażę go w całej okazałości:)). Zaletą zdobienia jest przede wszystkim to, że im mniej jest ono perfekcyjne, tym lepszy efekt ;) Biała baza nie musi być idealna, ponieważ pokryje ją jeszcze mniej idealny i za każdym razem inny odcisk palca, który następnie zalany zostanie nieregularną "krwią" :) Całość pokryłam dodatkowo matowym topem My Secret. Co wy na to?





Mam nadzieję, że do 1 listopada uda mi się pokazać jeszcze więcej Halloweenowych zdobień :)

Przypominam, że na moim profilu na Facebooku trwa konkurs "Bądź piękna jesienią" współorganizowany przez firmę "HeadStyler", w którym do wygrania są m.in. dopinki Clip In wykonane z włosów naturalnych, zestaw 10 lakierów do paznokci oraz kilka innych, fajnych kosmetyków :)
Więcej informacji znajdziecie w poście Konkurs z Head Styler - Bądź piękna jesienią! :) oraz na moim profilu na Facebooku :)


Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku:)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

15 października 2014

Konkurs z Head Styler - Bądź piękna jesienią! :)

Witajcie :)

Dziś przychodzę do Was z konkursem, który obmyślałam od pewnego czasu i o którym nieśmiało wspominałam kilka dni temu na Facebooku :) Tym razem jest to konkurs z firmą Head Styler z Olsztyna, zorganizowany wspólnie z właścicielką, przemiłą panią Bogusią, która także przygotowała dla Was bardzo cenną nagrodę :) Mam nadzieję, że się Wam spodoba :) Prawie wszystkie informacje zawarte są na poniższym plakacie, jednak po więcej szczegółów zapraszam niżej :)


Jak widzicie, konkurs trwa od dziś do 30 listopada. Mamy więc nadzieję, że jedna z Was będzie miała naprawdę bardzo miły prezent mikołajkowy :)

UWAGA! Konkurs odbywa się wyłącznie za pośrednictwem portalu Facebook i tam, na profilu moim bądź firmy HeadStyler należy dokonać zgłoszenia.

Co należy zrobić?

1. Lubimy profil "Z pazurkiem" na Facebooku :)
2. Lubimy profil "HeadStyler" na Facebooku :)
3. Lubimy profil "Przedłużanie Zagęszczanie Włosów HeadStyler Bogusia - Olsztyn" na Facebooku :)
4. Udostępniamy plakat konkursowy na swojej tablicy (plakat będzie dostępny na wszystkich trzech profilach - udostępniamy go raz, z wybranego profilu:))
5. Na jednym z wybranych profili (tym, z którego udostępniony został plakat) zostawiamy komentarz z odpowiedzią na pytanie: "Co oznacza dla Ciebie bycie piękną?"

Jury składające się z dwóch osób - mnie i pani Bogusi - wybierze jedną, najciekawszą i najbardziej kreatywną odpowiedź :) Wymienione wyżej warunki są obowiązkowe, aby wziąć udział w konkursie. Będzie mi jednak bardzo miło jak dodatkowo zostaniecie obserwatorami mojego bloga i udostępnicie tę informację u siebie :)

Co można wygrać?

1. Komplet naturalnych dopinek Clip In, w wybranym przez siebie kolorze. Kolorystyka dopinek zostanie udostępniona do wglądu także na naszych profilach na Facebooku. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej na temat dopinek Clip In odsyłam Was na stronę: http://www.headstyler.pl/category/dopinki-clip-in (kolorystyka będzie znacznie większa niż ta dostępna na stronie) :)
2. Dolce Latte - proteinowa maska do włosów, o pojemności 1000ml oraz zapachu świeżej wanilii i aromatycznego kokosa :) Więcej: http://www.headstyler.pl/dolce-latte-maska-proteinowa-1000ml.html
3. Zestaw 10 lakierów do paznokci marki Wibo z różnych kolekcji: Summer Extreme Nails: nr 520, 527, 530, 535, Wow Granite Sand nr 4, Extreme Nails nr 537, 543, 544, 545, 546. Wszystkie lakiery są nowe i nieużywane.
4. Top coat Sally Hansen Insta-Dri 13,3ml :)
5. Krem do rąk i paznokci Neutrogena Formuła Norweska 75ml :)
6. Pomadka ochronna Neutrogena Formuła Norweska SPF 20, 4,8g :)

Sponsorami wszystkich nagród są organizatorzy :)

A tu mały wgląd do nagród :)






Szczegółowy regulamin konkursu dostępny jest na naszych profilach na Facebooku w zakładce "Notatki". Jeżeli macie jakiekolwiek pytania do konkursu możecie zadawać je pod tym postem, lub na Facebooku :)

"Bądźmy piękne jesienią!" :) 

POWODZENIA! :)

Pozdrawiam,
PODPIS

My Secret Nail Care Whitening anti-yellow

Witajcie :)

Każda z nas, która nie może wytrzymać bez pomalowanych paznokci, a bez kolorów czuje się po prostu nago wie, jak dużym problemem jest problem żółknącej płytki. Oczywiście z pomocą przychodzi nam baza, często nawet dwie jej warstwy, które mają zapobiegać bezpośredniemu kontaktowi lakieru z płytką paznokcia, czy też odżywki wybielające, przy których z kolei lepiej nastawić się tylko na używanie samej odżywki i cierpliwie czekać na rezultat. Możemy moczyć pazurki w wodzie z cytryną, albo próbować doszorować je szczoteczką.

Jeżeli chodzi o mnie, to pomimo tego, iż lakier noszę na paznokciach najdłużej dwa dni i bardzo często zmieniam kolory, nie sądzę, aby moja płytka była bardzo mocno pożółknięta. Być może te częste zmiany też się do tego przyczyniają, bo lakier nie zdąży "weżreć" się w paznokieć? ;) A trzeba przyznać, że prowodyrami w temacie żółknących płytek są lakiery typowo jesienne - głębokie czerwienie, fiolety i niestety... ciemne zielenie, czyli jedne z moich ulubionych kolorów na tę porę roku. Faktem jest jednak, że prawie nigdy nie zdarza mi się chodzić w "nagich" pazurkach, więc nie stanowi to dla mnie aż tak dużego problemu. Pojawia się on jednak, kiedy nagle wymyślę sobie, aby sięgnąć po klasykę - nie, nie po czerwień, a po klasycznego frencha. Wtedy okazuje się, że biała końcówka nie zawsze wygląda estetycznie, ponieważ kontrastuje z nieco, ale zawsze choć trochę, pożółkniętą płytką, a biały lakier tylko to wyostrza.

Z pomocą przychodzi nam nowy preparat My Secret Whitening anti-yellow.

Kilka słów od producenta:

"Preparat wybielający, który ukrywa żółtą płytkę paznokci. Maskuje również niedoskonałości i przebarwienia, zapewniając naturalne wykończenie. Witaminy i sole mineralne pochodzenia morskiego przywracają optymalną kondycję paznokci."

Jak wynika z opisu na buteleczce, Whitening anti-yellow łączy w sobie cechy odżywki, mającej pomóc nam w wybieleniu i wzmocnieniu płytki paznokcia, a jednocześnie jest rodzajem preparatu doraźnego, który w danej chwili, od razu po pierwszym użyciu pomoże nam zniwelować efekt żółtych paznokci. Ze względu na to, że na chwilę obecną nie borykam się za bardzo z problemami paznokci chciałabym potraktować go wyłącznie jako preparat doraźny.

Skoro tak, wypadałoby podzielić się z Wami stanem moich naturalnych paznokci, aby efekt był bardziej widoczny :) Na zdjęciu poniżej widzicie moje pazurki po opiłowaniu, wypolerowaniu (po którym na małym paznokciu wyszły "braki" w postaci białych plamek), wycięciu skórek i zastosowaniu na nie oliwki (która już zdążyła się wchłonąć):

Z całością różnych lakierowych eksperymentów, które na nich już przeprowadziłam nie sądzę, aby były w fatalnym stanie i aby były bardzo żółte, choć wiem, że mogłyby wyglądać lepiej :)
Przejdźmy do samego preparatu. Whitening anti-yellow to mleczna, niemal przeźroczysta emalia. Przez buteleczkę wydaje nam się ona typowo kremowa, jednak w zależności od kąta padania światła możemy zauważyć zatopiony w niej różowo-fioletowy shimmer, który jeszcze bardziej uwidacznia się na pędzelku. Preparat jest dość rzadki, ma raczej konsystencję odżywki niż tradycyjnego lakieru (w końcu to właśnie pewnego rodzaju odżywką jest:)), jednak nie sprawia problemów przy aplikacji. Z resztą nawet jeśli nieco zabrudzimy skórki nic się nie stanie :) Po pierwszej warstwie prezentuje się on następująco:

Jak widzicie, paznokcie pięknie się błyszczą, a dzięki niewidzialnemu pyłkowi uzyskały zdrowy, lekko różowy wygląd. Postanowiłam jednak sprawdzić jaki efekt można uzyskać dzięki dwóm warstwom:

Preparat sprawił, że paznokcie stały się oczywiście jeszcze bardziej różowofioletowe, jednak jak widzicie sama końcówka znacznie się wybieliła, a efekt jest porównywalny do bardzo delikatnego frencha ;) Ubytek na małym paznokciu też został trochę zniwelowany. 


Być może efekt będzie lepiej widoczny w takim zestawieniu :)

Chciałam jednak sprawdzić jak preparat będzie współpracował przy klasycznym frenchu, przy którym problem żółknących paznokci jest dla mnie znaczący. Wolny brzeg pokryłam więc lakierem My Secret #202 Snow White a następnie, aby granica między końcówką się zatarła, jeszcze raz nałożyłam preparat Whitening anti-yellow. Oto efekt:




Na zdjęciach i w naturalnym, dziennym świetle na zewnątrz, french wydaje się dość "fioletowy". W rzeczywistości jednak jest bardziej biały, a całość bardzo mocno zakrawa na manicure ślubny :)

Trzeba przyznać, że jeżeli ktoś boryka się z problemem żółknącej płytki i nie wie jak sobie z nią poradzić doraźnie - Whitening anti-yellow będzie bardzo dobrym rozwiązaniem. Przy okazji jeżeli Wasze paznokcie mają ładny kształt, a nie do końca potraficie namalować klasycznego frencha - preparat zrobi to za Was :)
Możecie znaleźć go w Drogeriach Natura za jedyne 7,99zł :) 

Zapraszam do polubienia profilu marki na Facebooku - My Secret :)


oraz "Z pazurkiem" :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

14 października 2014

Lawendowe róże

Witajcie :)

Wczoraj były dwie łączone recenzje - dziś pokażę Wam zdobienie :) W zasadzie bez długich wstępów... "lawendowe róże" wykonane zostały białą farbą akrylową Eclair na bazie Lavender od My Secret, pokrytej topem Diamond shine, o których bardziej szczegółowo możecie poczytać w poprzednim poście. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio bardzo często zdarza mi się malować właśnie ten motyw na paznokciach i chyba narazie muszę przystopować :) Być może jest to "wina" tego, że róże są bardzo proste i dość szybkie do wymalowania :) Jak widzicie urozmaiciłam je także cyrkoniami Born Pretty Store, o których mam nadzieję jeszcze w tym tygodniu napisać Wam kilka słów więcej :)




Miało być delikatnie, ale wyszło chyba trochę "na bogato" ;) Co o tym sądzicie? Moim zdaniem zdobienie sprawdziłoby się także jako manicure ślubny ;)

"Z pazurkiem" na Facebooku - zapraszam ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

13 października 2014

My Secret #207 lavender & My Secret Nail Art #226 diamond shine

Witajcie po dwóch dniach :p

I tak oto moje postanowienie codziennego blogowania nieco się załamało przez weekend, jednak zapewniam, że nie próżnowałam, ponieważ przygotowuję dla Was mnóstwo nowych swatchy :)

Dziś przychodzę z recenzją lakieru raczej wiosennego, niż jesiennego :) Niestety moje ostatnie perturbacje z komputerem zakończyły się utratą części zdjęć, więc akurat ten egzemplarz nie będzie miał ładnego zdjęcia wprowadzającego "na pieńku" :p Zapraszam na recenzję Lavender od My Secret :)

Jak sama nazwa wskazuje, numerek 207 to pastelowy, jasny fiolet - lawenda. Jest to odcień bardzo delikatny, dziewczęcy. Ma kremowe wykończenie, które niewątpliwie dodaje mu uroku :) Do pełnego krycia potrzebujemy dwóch grubszych warstw. Schnięcie - jak zwykle u lakierów My Secret - ekspresowe (naprawdę nie wiem, czy dorównują im w tej kwestii jakieś inne marki;)). Już na pierwszy rzut oka widać, że kolor idealny pod zdobienia (o czym już jutro;)).




Ze względu na delikatność tego odcienia, postanowiłam nieco go urozmaicić :) Idealnie nadawał się do tego top z kolekcji Nail Art - Diamond shine :)

Diamond shine to bezbarwny top, w którym zatopionych jest mnóstwo srebrnych, małych glassflecków. Z daleka wyglądają one jak zwykły brokat, lecz na paznokciu widać dokładnie, że mają on w sobie coś urokliwego i wyglądają jak pokruszone szkiełko :) Top ma raczej rzadką konsystencję, jednak nie sprawia problemów przy nakładaniu. Zatopiona w całości kuleczka bardzo dobrze się sprawuje mieszając lakier, jednak do tej pory nie zauważyłam, aby wymagał on jej ingerencji :) Użycie Diamond shine sprawia, że pazurki wyglądają jak pokryte srebrzystym pyłem :) Zobaczcie same:




I jak ładniej? Solo, czy w duecie ze srebrną poświatą? :)

My Secret na Facebooku :)


"Z pazurkiem" na Facebooku ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: