11 grudnia 2014

My Secret Nail Art 232 Amethyst (zdobienie sylwestrowe)

Witajcie :)

O tym, że lubię fiolety, wspominałam pewnie już nie raz ;) Dlatego też, kiedy zobaczyłam na własne oczy nowości My Secret Nail Art z edycji karnawałowej, prawie od razu wzięłam do ręki jeden z nich - właśnie fioletowy. Spodobał mi się nie tylko sam odcień, lecz także intrygująca mieszanka wewnątrz ;) Zobaczcie same ;)

Najnowszą ósemkę od My Secret podzielić można na dodatkowe dwie części. Pierwsze cztery buteleczki, które widzicie na zdjęciu wyżej w górnym rzędzie, to zanurzone w przeźroczystej bazie różnokolorowe drobiny, różnej wielkości (praktycznie same heksy i nitki). Cztery pozostałe, w tym właśnie Amethyst, są natomiast mieszaniną różnej wielkości i kształtu brokatów, cekinów i innych skrzących drobin. Aby dokładniej przyjrzeć się wszystkim mieszankom, przygotowałam dla Was prosty próbnik na białym kartoniku ;)

Ze wszystkich topperów to właśnie Amethyst jest tym najbardziej "skomplikowanym" ;) W bezbarwnej bazie zatopiony jest na pierwszy rzut oka fioletowy, jednak po bliższym przyjrzeniu się - różnobarwny - brokat. Znajdziemy tam bowiem niebieski pyłek oraz nieco większe drobiny w kolorze różowym i fioletowym, które składają się na ogólny, fioletowy odcień. Amethyst jest także jedynym spośród całej ósemki topperem, w którym zanurzone zostały nieregularne, srebrne i dość duże drobiny, przypominające pokruszone szkło lub metal. Nagromadzenie brokatu sprawia, że przy dwóch/trzech warstwach uzyskujemy już niemal pełne krycie. Sama jednak postanowiłam wykorzystać ten piękny fiolet do urozmaicenia lakieru KOBO #56 Heather valley, z którym zgrał się idealnie, tworząc piękne - sylwestrowe zdobienie w postaci fioletowej mgiełki :) Brokat nałożyłam gąbeczką i nie pytajcie ile później miałam roboty przy czyszczeniu skórek :p Ale efekt był tego wart! Szkoda, że na zdjęciach nie wygląda aż tak dobrze jak w rzeczywistości :)







I jak podoba Wam się pierwszy z topperów? A może jakiś inny wpadł Wam w oko? :) Jeśli tak to biegnijcie do Drogerii Natura - są dostępne od 4 grudnia za 6,99zł :)

Zapraszam do polubienia My Secret na Facebooku:)


"Z pazurkiem" także można polubić :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

10 grudnia 2014

KOBO #56 heather valley

Witajcie :)

Jak mija dzień? :) Wpadłyście już w szał kupowania prezentów pod choinkę? :) Ja już część mam załatwionych, części nadal poszukuję, ale już jestem na etapie "z górki" ;)

Dziś chciałabym zaprosić Was na recenzję kolejnego pięknego odcienia z regularnej kolekcji KOBO. Tym razem będzie to numer 56 - Heather valley.

Jak wskazuje nazwa lakieru - "wrzosowa dolina" - lakier powinien swym kolorem nawiązywać właśnie do kwiatów wrzosu. Zwykle kojarzą nam się one jednak z jaśniejszymi odcieniami fioletu (nawet na liście kolorów, wrzosowy znajduje się w tych jaśniejszych tonach). Dlatego też dla mnie lakier ma w rzeczywistości kolor bardziej jagodowy. Jagodowy, lecz nieco przybrudzony - co też dodaje mu pewnego rodzaju uroku :) Efekt, który możecie zobaczyć na zdjęciach niżej jest zasługą dwóch tradycyjnych warstw. Lakier dobrze rozprowadza się na płytce i nie smuży, choć jego konsystencja od razu po otwarciu jest dość rzadka (po chwili nieco gęstnieje:)). Nie zauważyłam, aby lakier odbarwił moje paznokcie lub skórki. Muszę przyznać, że uwielbiam takie fiolety! Kolejny lakier od KOBO, który skradł moje serce :D




Bardzo ciekawiło mnie jak lakier będzie wyglądał w wersji matowej, dlatego też nałożyłam na niego "na próbę" warstwę matującego topu My Secret. Jak się okazało, dopiero dzięki niemu udało mi się "wyciągnąć" z lakieru jego piękny odcień... Wyglądał zjawiskowo :)



Która wersja lepsza? Błysk czy mat? :) Mnie urzekły obie, choć matowa ma w sobie "to coś"... :)

Nie mogłam pozostawić tak cudownego koloru bez niczego, dlatego mam nadzieję, że jeszcze dziś pokażę go Wam w wersji nieco urozmaiconej :)

Zapraszam na profil marki KOBO na Facebooku :) 


"Z pazurkiem" też zaleca się odwiedzać :p
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

8 grudnia 2014

Vipera Cosmetics - Artistic Manicure Set 12 Galactic

Witajcie :)

Ach, jakoś trudno mi ostatnio zebrać siły do blogowania, choć mnóstwo zdobień czeka w folderze na to, aby ujrzeć światło dzienne ;) Mam nadzieję, że nie potrwa to zbyt długo :)

Dziś przychodzę do Was z recenzją zestawu lakierów Artistic Manicure Set, który znalazł się w mojej ambasadorskiej paczce Vipera Cosmetics :) Przed Wami Galactic...

Kilka słów od Producenta:

Artistic Miniature Set, to zestaw 3 Lakierów do Artystycznego Zdobienia Paznokci w stylu: American French, Roulette Ombre i Free Style.

Zestawy Artistic Manicure Set to niewątpliwie ciekawe rozwiązanie dla tych z Was, które lubią eksperymenty na paznokciach. Vipera Cosmetics oferuje nam aż 18 różnych setów, od tych kolorystycznie bardzo zachowawczych, aż do połączeń kontrastowych, odważnych i często niespotykanych. Wszystkie kompilacje kolorów możecie znaleźć na stronie www.viperasklep.pl :)

--------------------------------------------------

DESIGN ZESTAWU: Zestaw Artistic Manicure Set zakupić możemy w specjalnym, srebrnym, metalicznym pudełku z okienkiem, przez które bez problemu zidentyfikujemy kolorystykę lakierów. Na spodzie pudełeczka znajduje się m.in. biała naklejka informująca nas o numerze, nazwie całego setu oraz pojemności buteleczek w środku. Na odwrocie natomiast mamy krótką i bardzo prostą instrukcję obsługi zestawu, z którego wyczarować można manicure na różne sposoby: American French, Roulette Ombre oraz Free Style. Jak wydaje mi się na pierwszy rzut oka, każdy set przeznaczony jest do innego rodzaju zdobienia, jednak przy niektórych uda nam się z pewnością wykombinować coś więcej :)



DESIGN LAKIERÓW: W pudełeczku znajdziemy trzy lakiery o pojemności 5,5 ml z kolekcji Polka. Pierwszym, na co zwracamy uwagę, jest przede wszystkim interesujące logo w postaci łowickiego wzoru - mała rzecz, a jednak prezentuje się świetnie :) Logo, wraz z nazwą marki oraz nazwą kolekcji jest tym samym jedyną informacją na buteleczce. Na spodzie znajduje się co prawda wytłoczony w szkle symbol, jednak nie odpowiada on kolorom lakierów (swoją drogą - przynajmniej w przypadku mojego zestawu - kolory z setu są unikatowe i nie należą do regularnej kolekcji Polka). Buteleczka ma delikatnie zaokrąglony kształt. Dość interesująca jest także nakrętka, z wyraźną fakturą, której nie posiada żaden z innych lakierów w mojej kolekcji. Trzeba jednak przyznać, że choć faktura jest niewyczuwalna, pozwala sprawnie operować pędzelkiem, który nie wyślizguje nam się z rąk.

PĘDZELEK: Ze względu na to, że buteleczki są niewielkie, także pędzelki są dość krótkie i wąskie. Są jednak idealnie przycięte, przez co bardzo przyjemnie się nimi maluje. Dwa-trzy pociągnięcia to jednak zbyt mało - musimy się "namachać" ciut więcej ;) 

DODATKI: Pędzelek nie jest jedynym elementem zestawu, dzięki któremu możemy wyczarować swój manicure ;) Dołączone są do niego dwa gadżety - gąbeczka, taka sama jak w paletkach do makijażu, która ma ułatwić nam wykonanie ombre (cieniowania) oraz paski do manicure francuskiego/amerykańskiego. Czy potrzebne? W moim przypadku rzecz zupełnie zbędna. Nie potrafię wykonać zadowalającego mnie cieniowania gąbeczką tego typu (próbowałam i tym razem, jednak nie powiodło się;)), a paski do "frencza" to rzecz, z której nigdy nie korzystałam, ponieważ maluję je odręcznie. Być może jednak wykorzystam oba dodatki do jakiegoś innego zdobienia. Sądzę, że paski mogą sprawdzić się w half moonach ;) 

KOLOR I WYKOŃCZENIE: Rzecz najciekawsza w całym secie to kolorystyka i wykończenie lakierów :) Najciekawsza, ponieważ kiedy po raz pierwszy zobaczyłam to połączenie pomyślałam, że nic dobrego z tego nie wyniknie ;) Ale po kolei. 
W zestawie znajdziemy ciemny granato-fiolet (kolor intrygujący, ale bardzo trudny do opisania), który swój odcień zawdzięcza niemal niewidzialnej, czerwonej poświacie. Niestety efekt ten jest nie do uchwycenia moim aparatem, czego bardzo żałuję. Jego wykończenie określiłabym mimo wszystko na półżelkowe, ponieważ nawet przy sprawdzaniu koloru na pędzelku jest on półprzeźroczysty. 
Drugi kolor to niespotykana, brunatna czerwień, której wykończenie to coś pomiędzy glassfleckiem a folią. No coś pięknego!
Ostatni - topper - jest połączeniem mnóstwa kolorowych drobin w przeźroczystej bazie. Znajdziemy tam: srebrne i niebieskie heksy, różowe kwadraty oraz różowo-czarny, brokatowy pył. Kto by pomyślał, że mieszanina ta ma zgrać się z granatem i czerwienią ;) 


KRYCIE: Granat, przez swoje półprzeźroczyste wykończenie nie kryje zbyt dobrze. Jeżeli chciałybyśmy używać go solo, polecałabym nałożenie trzech warstw, ponieważ przy dłuższych paznokciach i dwóch warstwach wolny brzeg mógłby prześwitywać. Przy krótkich zapewne wystarczyłyby dwie. Ja także zdecydowałam się na dwie, gdyż wiedziałam, że wskutek cieniowania końcówka i tak zostanie zakryta. Czerwień, poza pięknym kolorem i ciekawym wykończeniem ma także inną, dużą zaletę - używana solo kryje już po jednej warstwie! Pod światło widać prześwitujący wolny brzeg, jednak w naturalnych warunkach niczego nie dostrzeżemy. Topper - jak to topper - używamy takiej ilości, która da nam zadowalający efekt. Drobiny są rozłożone dość rzadko, jednak interesował mnie delikatny efekt, który nie przyćmiłby koloru lakierów bazowych, więc zdecydowałam się na jedną warstwę.

A teraz efekt! Mając do dyspozycji kolorowy top coat siłą rzeczy zdecydowałam się na rozwiązanie nr 2 z załączonej na pudełku instrukcji, czyli Roulette Ombre. Jak już wspominałam, nie byłam zbyt optymistycznie nastawiona do tego połączenia, jednak już niedługo przekonałam się, że zupełnie niepotrzebnie się martwiłam ;) 

Na początek pomalowałam paznokcie dwoma warstwami granatu:


Następnie połowę paznokcia od strony wolnego brzegu wycieniowałam czerwienią. Użyłam do tego gąbeczki do makijażu, jednak tej do nakładania podkładu.



Na koniec całość pokryłam warstwą toppera :) 




I jak podoba Wam się efekt Galactic? Sądzę, że można uznać go za nową odsłonę galaktycznego, nieziemskiego manicure, który możemy mieć już za 9,99zł (lub w prezencie od Mikołaja!) ;) 

Odsyłam Was więc do strony www.viperasklep.pl
oraz na profil marki na Facebooku: Vipera Cosmetics :)




"Z pazurkiem" na Facebooku - zapraszam  ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

3 grudnia 2014

Złota panterka - manicure hybrydowy

Witajcie ponownie :)

Jakiś czas temu opublikowałam filmik z instrukcją krok po kroku wykonania paznokci hybrydowych. Jedyną rzeczą, której nie byłam pewna i o której też napisałam w poście, w którym filmik się pojawił, był fakt, czy każdą warstwę lakierożelu należy przemywać cleanerem. Jak się okazało moje wątpliwości były uzasadnione (jednak dobrze mi w głowie świtało) i w niemal każdym komentarzu pojawiły się głosy, że żadnej warstwy (poza ostatnią) się nie przemywa. I dobrze - oszczędność płynu jest mi na rękę ;) Dodam tylko, że choć wydawać się to może rażącym błędem, najdłużej noszone paznokcie wykonane "moją" metodą przetrwały aż 5 tygodni! :p Fakt faktem, bez przemywania też trzymają się tak, jak powinny ;)

Co jakiś czas wypadałoby więc także pochwalić się swoimi hybrydowymi poczynaniami :) Co prawda w mojej kolekcji znajduje się narazie tylko 14 odcieni lakierów hybrydowych Semilac, jednak dają one tak dużo możliwości połączeń, że zawsze uda się wymyślić coś ciekawego :) Tym razem, pomimo panującej już wtedy jesiennej aury, wybór padł na kolory bardzo letnie :)


Paznokcie hybrydowe, które zobaczycie poniżej, należą do Pauliny - mamy trzymiesięcznej Antosi :) Są one dla niej, jak się okazuje, rozwiązaniem idealnym, kiedy przez minimum trzy tygodnie może nie martwić się o swój manicure. Sądzę (bo narazie oczywiście mogę się tylko domyślać:p), że posiadanie ładnych, zadbanych paznokci przy dziecku nie należy do najłatwiejszych, a i brak czasu sprawia, że mamy nie zawsze mogą pozwolić sobie na malowanie paznokci zwykłym, często odpryskującym po kilku dniach lakierem, na którego wyschnięcie i utwardzenie trzeba w dodatku czekać! ;)

Manicure jest prosty, jednak połączenie kolorystyczne prezentuje się bardzo delikatnie i elegancko (pomimo, jakby nie było, drapieżnego wzoru;)). Choć Peach milk w buteleczce wydaje się nieco śmiałym, intensywnym różem, to na paznokciu jest rozbieloną, delikatną brzoskwinią :) Śmiem już także twierdzić, że Gold Disco jest w stanie nadać niezwykłego wyrazu każdemu zdobieniu - i pewnie to nie tylko moja opinia - ostatnio kolor był przez jakiś czas niedostępny na stronie producenta ;) Czarne elementy to zasługa farby akrylowej.



Na temat trwałości i zalet lakierów hybrydowych Semilac nie będę się rozpisywała, bo jest to już tak dobrze opisany temat, że wszyscy wiedzą, jakie lakiery hybrydowe "rządzą" :D

Jeżeli jednak nadal nie trafiłyście na recenzje Semilac (czy to możliwe?), ani nie słyszałyście o Diamond Cosmetics odsyłam Was do profilu marki Diamond Cosmetics Poland na Facebooku oraz do odwiedzania strony www.pazurki.com.pl :)



Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

Srebrne gwiazdki

Witajcie :)

Tak jak obiecałam, w tym miesiącu chciałabym postawić na zdobienia świąteczno-sylwestrowe, które mam nadzieję, będą mogły stać się dla Was inspiracją na zbliżające się Święta :) Pojawią się więc czerwienie, zielenie, niebieskości, biel, a także srebro i złoto - bardzo klasyczny, choć jak się okazuje, nie niezastąpiony element tych zdobień :) Nie wykluczam jednak, że spróbuję także innych, nietypowych dla świąt połączeń - kto wie ;)

Zacznę od połączenia prostego i wydaje się, że dość banalnego. Srebro - pasuje niemal do wszystkiego, a z granatem prezentuje się wyjątkowo elegancko :) Bazą zdobienia jest recenzowany wczoraj KOBO #51 endless ocean. Na początku zmieniłam jego wykończenie, dzięki topowi matującemu od My Secret, a następnie na dwóch paznokciach domalowałam coś na kształt gwiazdy (piszę "coś na kształt", ponieważ mogłaby być bardziej perfekcyjna, a jej ramiona ostrzej wykończone, co jednak bez taśmy, odręcznie, nie do końca się udało przez gęstość i fakturę lakieru :)) Srebrne akcenty to zasługa Rimmel Space Dust, który polubiłam na tyle, że jest już na wyczerpaniu :) Połączenie kolorystyczne wraz z takim połączeniem wykończeń bardzo przypadło mi go gustu :)




 Wystarczy, czy dodałybyście coś jeszcze do tego zdobienia? :)

"Z pazurkiem" na Facebooku - można polubić ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

2 grudnia 2014

KOBO #51 endless ocean

Witajcie :)

Mamy grudzień - miesiąc nieodzownie kojarzący się ze świętami, Mikołajem, prezentami ;) Dla mnie osobiście jest to także miesiąc rocznicowy <3 i urodzinowy ;) Wracając jednak do typowych dla grudnia cech - postanowiłam poświęcić najbliższe tygodnie na zaprezentowanie Wam kilku lakierów oraz zdobień, które, mam nadzieję, zainspirują Was do wykonania swojego świątecznego i sylwestrowego manicure :)

Na początek jednak kilka słów o lakierze niebywałej urody z odświeżonej, regularnej kolekcji KOBO. Mowa o numerze 51, czyli Endless ocean.

"Nieskończony ocean" to bardzo ciemny, lecz żywy granat. Choć na kilku zdjęciach wydaje się być bardzo chabrowy, to bliżej mu do tych nieco głębszych odcieni granatu. Ma on tradycyjne, kremowe wykończenie bez żadnych drobin. Kryje po dwóch warstwach i dzięki odpowiedniej konsystencji nie smuży i równomiernie rozprowadza się na płytce. Pamiętajcie, że niebieskości bywają bardzo zdradliwe i lubią barwić nasze pazurki, więc baza jest obowiązkowa. Na zdjęciach widzicie Endless ocean bez topu w świetle naturalnym (i jeszcze na "starych pazurkach) :)




Kiedy moje paznokcie były już pomalowane Endless ocean od razu wiedziałam co zrobić, żeby nadać mu zupełnie innego, ale równie pięknego wyrazu ;) Zgadniecie z jakim kolorem go połączyłam? Rozwiązanie zagadki już jutro :)

Jak Wam się podoba taka niebieskość? :)

Zapraszam Was na profil marki KOBO na Facebooku :) 


I na profil "Z pazurkiem"  ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: