10 maja 2015

KONKURS! - 10.05.-31.05.2015

Witajcie :)

Plany na ten konkurs miałam już bardzo, bardzo dawno temu, ale do tej pory nie udało mi się go zorganizować ;) Wspominałam Wam, że zajmując 2. miejsce w konkursie ambasadorek marki Vipera Cosmetics otrzymałam bon na zakupy. Postanowiłam więc, że wybiorę także coś dla Was - coś, co sprawdziło się u mnie i co mogę z czystym sumieniem polecić :)

UWAGA! Konkurs odbywa się wyłącznie za pośrednictwem portalu Facebook i tylko tam, pod postem konkursowym, należy dokonać zgłoszenia.  
Post konkursowy: https://www.facebook.com/zpazurkiem/photos/a.230968577055704.1073741833.214764982009397/501957226623503/?type=1

Nagrodą w konkursie są trzy lakiery marki Vipera Cosmetics, które podczas testów spodobały mi się najbardziej, ale też mocno przykuły Waszą uwagę, jako te najciekawsze spośród kilkunastu recenzowanych :) Oto one (kliknięcie w link zaprowadzi Was do odpowiedniego posta):

1. Vipera Belcanto Carnival 129

2. Vipera Floe 404

3. Vipera Roulette 40

Co należy zrobić?
1. Polub profil "Z pazurkiem" na Facebooku
2. Udostępnij zdjęcie konkursowe na swojej tablicy na Facebooku
3. Pod zdjęciem konkursowym zostaw komentarz będący odpowiedzią na pytanie:
"Jak sądzisz, ile egzemplarzy liczy moja lakierowa kolekcja?"  
(wpisujemy tylko konkretną liczbę) 
Konkurs wygra ta osoba, której odpowiedź będzie najbliższa :) 

UWAGA!  
1. Każda osoba może udzielić odpowiedzi tylko raz (czyt. jeden profil - jedno zgłoszenie:)). W innym przypadku pod uwagę biorę tylko pierwszą odpowiedź.
2. Jeżeli dwie osoby podadzą taką samą liczbę wygrywa ta, która udzieliła odpowiedzi jako pierwsza. 
3. Pod uwagę biorę lakiery, które mam zliczone na dzień dzisiejszy, bez odżywek i top coatów/utwardzaczy :) (Po rozstrzygnięciu konkursu pokażę Wam zdjęcie zbiorowe ;))
4. PODPOWIEDŹ: Lakierów jest minimum 100.

Wszystkie wymienione wyżej warunki są obowiązkowe, aby wziąć udział w konkursie (lubimy profil, udostępniamy zdjęcie, udzielamy odpowiedzi - tylko na Facebooku). Będzie mi bardzo miło jeśli zostaniecie także Obserwatorami mojego bloga, choć nie jest to warunek konieczny :)

Konkurs trwa od 10.05. do 31.05. Wynik postaram się podać jak najszybciej - maksymalnie do 3 dni. Ze zwycięzcą skontaktuję się za pośrednictwem Facebooka :)

POWODZENIA!

                        

Pozdrawiam,
PODPIS

5 maja 2015

Perełki BPS

Witajcie :)

Na blogu pokazywałam Wam już zdobienia z wykorzystaniem półperełek od Born Pretty Store. Dziś chciałabym napisać Wam o nich kilka słów :)

Półperełki do zdobienia paznokci znajdują się w typowej dla BPS karuzeli. Wybierając je miałam nadzieję na możliwość wyboru takiej, w której będą wymieszane różne wielkości perełek. BPS dysponuje bowiem ozdobami o średnicy 1,5, 2, 3, i 4 mm. Niestety wtedy nie było to możliwe, dlatego też poprosiłam o wysyłkę najmniejszych. Mierząc je linijką okazało się jednak, że mają średnicę 3 mm. Troszkę żałuję, ponieważ mniejsze byłyby zapewne bardziej delikatne, ale do rzeczy! ;)

Jak na ozdoby dość spore trzeba przyznać, że radzą sobie całkiem nieźle. Dzięki temu, ze mają zupełnie prostą podstawę przylegają do płytki cała powierzchnią. Wygląda to więc trochę inaczej niż w przypadku niektórych ćwieków, które mają od wewnątrz wgłębienia i przyklejają się w zasadzie tylko brzegami ;) Na początku sprawiały mi trochę kłopotu, ponieważ starałam się na nie uważać, bo bałam się, że mogę nimi o coś zahaczyć i odpadną. Tak się jednak nie stało, a ozdoby już po pewnym czasie w ogóle przestały mi przeszkadzać. Nie odpadły też w trakcie noszenia i ściągnęłam je dopiero przy zmywaniu paznokci. Pokryłam je oczywiście top coatem, jednak nie wpłynęło to dość znacznie na ich ostateczny wygląd. Nie straciły na uroku i swojej "perłowości" ;)

Zdobienia, które zobaczycie poniżej są przypomnieniem, bowiem pojawiły się już wcześniej na blogu ;) Tym razem chciałabym, żebyście zwróciły uwagę także na same ozdoby :) Na zdjęciach widać m.in. ich wielkość w porównaniu do płytki paznokcia, jak i wypukłość.



Sądzę, że perełki w różnych rozmiarach mogłyby być doskonałym uzupełnieniem zdobień ślubnych, lecz także tych na co dzień. Z pewnością dodadzą elegancji wielu wzorom ;)

Jeżeli wpadły Wam w oko odsyłam do strony BPS, a dokładnie tu: KLIK :) Wybrana karuzela kosztuje nicałe 3 dolary. Dostawa z BPS jest oczywiście darmowa. Możecie też skorzystać z kodu poniżej na 10% zniżkę :)


Zachęcam Was do polubienia Born Pretty Store na Facebooku :)

"Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

1 maja 2015

Neonowa wariacja #1

Witajcie ;)

Neony goszczą na moich paznokciach bardzo rzadko, choć nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię. Po prostu rzadko po nie sięgam i ostatnio stwierdziłam, że chyba najwyższy czas to zmienić :) Uwielbiam zdobienia, które są połączeniem czegoś wyrazistego, np. właśnie kolorów neonowych, z czernią, bielą lub szarością. Dlatego też mam dziś dla Was jedno tego typu zdobienie, do którego zainspirowała mnie praca Moniki Szurmiej-Tutaj, której profil na Facebooku zawsze na bieżąco śledzę :) Wam też polecam :) W galerii z pewnością szybko odnajdziecie wzór, który zagościł także na moich paznokciach w nieco innej odsłonie :)

Do zdobienia wykorzystałam szary lakier Paese 333, biel Paese (której numer chyba już mi się wytarł, albo w ogóle go tam nie było?;)), a także neonowy żółty lakier bazarkowy (za jakieś 2 zł) Vollare Big Flash 99, który wymagał jednak podbicia bielą, jak większość neonów. Do tego czarna farbka akrylowa Eclair. Ze względu na to, że zawiodłam się na SH Insta Dri, który strasznie, ale to strasznie bąbelkuje (a jeszcze niedawno na promocji kupiłam dwie buteleczki, żeby mieć na zapas...), postanowiłam nie nakładać go na środkowe paznokcie, aby nie zepsuł mi wzoru. Zdecydowałam się więc na mat od Golden Rose i nie żałuję :) Wyszło super i bardzo mi się to zdobienie podoba :)




I jak, i jak? Macie ochotę na więcej neonowych wariacji? ;)

Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku - szykuję dla Was konkurs :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

30 kwietnia 2015

Trzy zdobienia z płytką BPS BP-L 005!

Witajcie :)

Jak zapewne wiecie nie jestem zagorzałą fanką stempli i mam w swoich zbiorach tylko kilka płytek. Jedną z nich jest duża i zapewne dobrze Wam już znana płytka Born Pretty Store nr 005, o której chciałabym napisać Wam dziś kilka słów. Pokażę Wam też aż trzy zdobienia - mam nadzieję, że będziecie dla mnie wyrozumiałe, bo jak wspominałam, nie mam zbyt wiele do czynienia ze stempelkami i ciągle się uczę :)

Płytka BP-L 005, której symbol znajduje się także przy jednym ze wzorów, jest dość duża. Sama metalowa część ma wymiary 12 cm x 6 cm, a przez to, że jej podstawą jest różowy plastik, który z każdej strony "wystaje" po 0,5 cm, mamy płytkę o ostatecznych wymiarach 13 cm x 7 cm. Jak z resztą widzicie na zdjęciu powyżej płytka jest prawie wielkości mojej dłoni. Myślę, że jest to informacja dość istotna dla tych z Was, które zapomniały się już w płytkowym szaleństwie i szukają dla swych zdobyczy "domków" w postaci pudełek, saszetek, portfelików i innych tego typu rzeczy :)

Na płytce znajdziemy 21 wzorów. Są one prawie kwadratowe, ponieważ mają 1,5 cm x 1,6 cm. Jak widzicie, pierwszy wzór w drugim rzędzie, jako jedyny, nie jest wzorem całopaznokciowym. Pozostałymi powinnyśmy pokryć cały paznokieć, jednak jeżeli mamy dużą płytkę, albo bardzo wypukłą, może zabraknąć nam wzoru po bokach ;) Ja domalowywałam ciut czarną farbką np. na kciuku.

Jeżeli chodzi o same wzory to znajdziemy tu rozwiązania dość eleganckie w postaci kwiatów i motywów "zawijaśnych", które przypominają mi coś na kształt odbijanych dawniej na ścianach wałków, które widziałam np. w mieszkaniu mojej babci (ale skojarzenia!:p). Z resztą część tych wzorów po dziś dzień może kojarzyć się z wzorami na tapetach :p Są tu jednak także motywy fal oraz kilka wzorów geometrycznych. Każdy znajdzie tu więc coś dla siebie. Nie dziwię się, że widziałam już tę płytkę u kilku lakieromaniaczek ;)

Płytka przychodzi do nas oczywiście zabezpieczona niebieską folią. Zawsze uwielbiam ją odklejać, bo po jej usunięciu naszym oczom ukazuje się piękna, nieporysowana, pięknie błyszcząca jeszcze płytka :p

Jak na początkującą w kwestii płytek osobę mogę powiedzieć, że nie sprawia ona dużych problemów. Wzory odbijały mi się na kartce bardzo dobrze już za pierwszym razem, a najwięcej problemu miałam jedynie z trzecim wzorem od lewej w górnym rzędzie (tym tapetowym właśnie:p). Jedyne, na co z pewnością trzeba jeszcze uważać przy odbijaniu to zmycie ze stempla kodu płytki, który znajduje się przy wzorku w drugim rzędzie :p Do stemplowania na kartce użyłam czarnego lakieru do stempli Essence. Niżej mały kolaż z odbitych wzorów :)


A teraz efekty mojej pracy z płytką :) Postanowiłam pokazać Wam trzy wzory na raz, aby się nie rozdrabniać :) Nie jest idealnie, ale mam nadzieję, że trening czyni mistrza :p

Zdobienie nr 1
Wykorzystane lakiery: My Secret #209 dressed in black, Colour Alike 515 toż to złoto



Zdobienie nr 2



Zdobienie nr 3
Wykorzystane lakiery: Vipera JEST 516, a-England Sleeping Palace


Do wykonania wszystkich zdobień wykorzystałam zestaw do stemplowania także od BPS, o którym możecie poczytać tu: Zima, zima, zima... (płytka BPS BP-01 + zestaw do stemplowania)

Recenzowaną dziś płytkę znajdziecie pod tym linkiem: KLIK za niecałe 6 dolarów. Warto pamiętać, że dostawa z BPS jest zawsze darmowa, a dzięki kodowi poniżej otrzymacie dodatkowo 10% zniżki :)


Zachęcam Was do polubienia Born Pretty Store na Facebooku :)

"Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

26 kwietnia 2015

KOBO Professional - pojedyncze, neonowe cienie do powiek

Witajcie ;)

Moje wiosenne pazurki spokojnie sobie schną, więc postanowiłam w tym czasie (skoro już jestem bezbronna) poświęcić chwilę na pokazanie Wam czegoś bardzo wiosennego :) Jak zapewne wiecie, do 29 kwietnia trwa w Drogeriach Natura promocja -40% na kosmetyki do makijażu. Sądzę, że jest to doskonała okazja do sięgnięcia po najnowsze produkty świetnych marek, które na wiosnę wypuściły sporo nowych i dobrych kosmetyków. Dziś trochę nietypowo - cienie do powiek - neonowe cienie do powiek KOBO.

Kolekcja neonowych cieni do powiek KOBO składa się z 6 pojedynczych egzemplarzy. Możemy zakupić je w formie zapasów do samodzielnego komponowania palety za 9,99 zł. Osobiście nie komponuję palet, więc moja szóstka spokojnie leży sobie w plastikowych "futerałach", które też są bardzo dobrym rozwiązaniem :) Na odwrocie plastikowego opakowania znajdziemy numer i nazwę koloru, po wyciągnięciu go, na metalowym pojemniczku - wyłącznie numerek. Nie stanowi to jednak problemu, ponieważ kolory mają bardzo tradycyjne nazwy, co zobaczycie poniżej :)

Są to cienie prasowane, które, jak zapewnia producent, zawierają wysokiej jakości pigmenty pozwalające stworzyć trwały, profesjonalny makijaż. Łatwą i dokładną aplikację ma zapewniać formuła oil free, dzięki której cień dobrze przylega do powieki i jej nie obciąża.

Jak już wspominałam wyżej, są to cienie o bardzo typowych, tradycyjnych nazwach. Mamy tu więc: neon yellow, neon orange, neon pink, neon violet, neon lime oraz neon turquoise. Nie chciałabym prezentować i opisywać każdego koloru osobno, ponieważ cienie mają z reguły te same właściwości. Na uwagę zasługuje jedynie kilka faktów.

Mniej napigmentowane są żółtek i limonka. Najbardziej intensywny jest z kolei pomarańcz, który przy grubszej warstwie jest niemal ceglany. Żadnemu kolorowi nie można odmówić jednak dobrej pigmentacji. Cienie są oczywiście bardziej intensywne przy użyciu bazy. Na moich zdjęciach poglądowych widzicie je bez bazy, jednak każdy poprzedni cień zmywałam nawilżaną chusteczką lub, w przypadku niektórych, żelem do demakijażu, co siłą rzeczy spowodowało, że na dłoni pozostał lekko tłusty film. On także podbił nieco kolory. Ciekawy jest także fiolet, który choć na zdjęciu z nazwą wydaje się bardzo blady, jest w rzeczywistości intensywny, a dzięki różowym mikrodrobinkom ma specyficzny odcień. W każdym z cieni dostrzec można delikatne drobinki, jednak po użyciu są one w zupełności matowe.

Na plus zasługuje także to, że cienie nie obsypują się bardzo mocno. Warto jednak uważać, bo każda ilość obsypanego cienia, w dodatku tak kolorowego, może zepsuć nam efekt końcowy ;) Jeden bardzo duży minus! Różowy cień ma tak dużą ilość pigmentu, że nie mogłam zmyć go z dłoni. Nawet po kilkakrotnym użyciu płynu do demakijażu i myciu rąk nadal widziałam zaróżowioną plamę na dłoni, co zobaczycie też na zdjęciach poniżej. Zalecałabym więc ostrożność przy makijażu z jego użyciem ;) Nie zauważyłam tego problemu przy innych kolorach.

Osobiście nie jestem fanką tego typu kolorów na powiece i przyznaję, że zapewne nie potrafiłabym tych cieni dobrze wykorzystać, jednak z pewnością latem sięgnę po fiolet i turkus ;) A teraz zapraszam na zdjęcia poglądowe :) 







Na zdjęciu poniżej widzicie przebarwienie po neonowym różu, po kilkakrotnym użyciu płynu do demakijażu i myciu rąk.




Co sądzicie o takich kolorach? Jesteście na tyle odważne, aby ich użyć? Jeśli tak biegnijcie do Drogerii Natura ;) Zamiast 9,99 zł zapłacicie za nie o cztery złote mniej ;)

Przy okazji możecie zajrzeć także do posta o pojedynczych cieniach do powiek KOBO, które teraz także są w promocji :)



Zapraszam na profil marki KOBO na Facebooku :) 


"Z pazurkiem" na Facebooku - odwiedzajcie! :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: