Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czerwone. Pokaż wszystkie posty

2 grudnia 2018

Folk!

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo rzadko noszę paznokcie bez jakichkolwiek wzorów lub ozdób. Czasami są one mniej, czasami bardziej rozbudowane, ale jednak zawsze coś się na nich dzieje :) Dziś chcę pokazać Wam pazurki, które nosiłam zupełnie niedawno i które zaliczyć można do takich na których "się dzieje" :)


15 marca 2018

Warkocze i wykład o czerwieni :)


Ponadczasowa czerwień na paznokciach nie zawsze potrzebuje towarzystwa. Z doświadczenia wiem, że klasyka zawsze obroni się sama, dlatego czerwone paznokcie idealnie wyglądają solo i często też na takie właśnie rozwiązanie decydują się moje klientki. Czy czerwień ze zdobieniami do dobry pomysł?

31 grudnia 2016

Red mirror - manicure sylwestrowy

Witajcie ostatniego dnia tego roku :)

Internet zalany został propozycjami manicure, fryzur i makijaży. Ja także postanowiłam szybciutko dorzucić swoje trzy grosze i pokazać Wam w czym wybieram się dziś na imprezę sylwestrową (a raczej w czym wybierają się moje paznokcie) :)


20 listopada 2016

KONAD Tango red

Wiem, że ostatnio jest u mnie bardzo dużo czerwieni, ale wybaczcie - taki czas ;) Jesień zdecydowanie sprzyja ciemniejszym kolorkom na paznokciach.

Jak zapewne wiecie jestem na etapie testowania nowych marek lakierów hybrydowych. Ostatnio mogłyście poczytać m.in. o bardzo ciekawym odcieniu niebieskości marki Konad - Bluestone. Dziś zapraszam na uwodzicielski Tango red ;)


5 listopada 2016

Czy wiecie, że mamy dziś... Dzień postaci z bajek? (inspiracje)

Witajcie :) 

Raz na jakiś czas chciałabym wracać do Was z cyklem "Czy wiecie, że...". Tak się składa, że zupełnie niedawno udało mi się skończyć jeden z zaplanowanych wzorników z Mickey i Minnie, który idealnie wpisuje się w dzisiejszy Dzień postaci z bajek! :) Będzie więc krótko i na temat - wzornikowo :)


4 listopada 2016

Elegancka abstrakcja

Cześć :)

Zdobienie, które dziś zobaczycie nosiłam już jakiś czas temu, ale jakoś nie po drodze było mi z jego opublikowaniem ;) Byłam z niego bardzo zadowolona, ponieważ nie dość, że było eleganckie, to do tego przyciągało wzrok ;) Być może dlatego, że wyglądało na skomplikowane :p Jego bazą były dwa lakiery: Softer #35 i #44. Wzory wykonałam czarnym i białym lakierem.


3 listopada 2016

Softer Crazy Colours #44

Pozostając w tematyce czerwieni i jesiennych barw chciałabym pokazać Wam jeszcze jeden atrakcyjny odcień tego właśnie koloru. Tym razem ciemniejszy niż krwisty poprzednik z ostatniego wpisu - Softer Crazy Colours #44.


2 listopada 2016

Softer Crazy Colours #35

Cześć :)

Czerwień to z pewnością numer jeden okresu jesienno-zimowego. Gdy tylko na zewnątrz robi się chłodniej panie zdecydowanie częściej kierują się ku kolorom ciemniejszym, w tym właśnie ku wszelkim odcieniom czerwieni i borda. Dlatego też dziś kilka słów o lakierze Softer Crazy Colours #35 :)


22 października 2016

Mollon Pro Monophase 18 Heidi + 29 Tyra + Mollon Pro Decor Gel 02 Black street

Witajcie :) 

Dawno mnie tu nie było, a mam Wam mnóstwo rzeczy do pokazania! :) 

Mam nadzieję, że pamiętacie markę Mollon Pro, o której już co nieco pisałam. Do tej pory były to hybrydy w klasycznych odcieniach - czerwieni (Judith) oraz czerni (Black/Noir) wraz z białym żelem do zdobień. Dziś tematyka nieco inna, choć pokrewna - na tapetę biorę lakiery jednofazowe.


10 sierpnia 2016

Mollon Pro HSS 2/81 Judith

Mollon PRO Professional to francuska technologia, jakość i styl.
Tworząc profesjonalne produkty do stylizacji oraz pielęgnacji paznokci czerpiemy z najnowszych rozwiązań technologicznych i trendów kosmetycznych w dziedzinie jakości i innowacji.
Inspiracją Mollon PRO jest tworzyć z pasją, dbając o piękno i styl kobiety.




Witajcie :) 

Odkąd moją pasją zaintersowały się panie wokół mnie ciągle poszukuję, próbuję, odkrywam. Moją codziennością stały się głównie lakiery hybrydowe i metody zdobień, które dzięki nim i na nich można wykonać. Dlatego też kiedy otrzymałam propozycję przetestowania produktów marki Mollon Pro nie wahałam się ani chwili - postanowiłam spróbować dla siebie i dla moich Klientek. Zanim jednak lakiery trafią na ich pazurki zobaczycie je u mnie :) Dziś zapraszam na recenzję pierwszego  lakieru - Mollon Pro Hybrid Shine System 081 Judith.

Lakiery hybrydowe Mollon Pro (jak większość lakierów hybrydowych na rynku) zamknięte są w nieprzezroczystej buteleczce w kolorze czarnym. Jak zapewne wiecie, lakiery światłoutwardzalne zawsze dostępne są w butelkach tego typu, które zapobiegają nadmiernej ekspozycji na słońce. Pierwszym, co przykuwa jednak uwagę w lakierach Mollon Pro jest dość znaczna ilość informacji na buteleczce :) Po pierwsze buteleczki rożnią się od siebie kolorem naklejek, które poniekąd sugerują ich zawartość, czyli odcień lakieru (choć przyznać trzeba, że kolorystyka nie zawsze jest dokładnie odtworzona). Poza logo marki oraz nazwą serii lakieru znajdziemy tam również numer oraz nazwę koloru i, co ważne, czas wymagany do utwardzenia emalii. W przypadku korzystania z lampy UV jest to tradycyjne 120 sekund, lampy LED utwardzą lakier w 60 sekund, natomiast w przypadku lampy CCFL musimy odczekać 90 sekund. 

Lakiery Mollon Pro mają raczej tradycyjny pędzelek, zarówno jeżeli chodzi o jego długość, jak i szerokość. Ścięty jest prosto, a więc tak jak akurat lubię - mogę dzięki temu bez problemu dotrzeć do każdego zakamarka paznokcia (czego nie potrafię osiągnąć często w przypadku zaokrąglonych pędzelków, choć nie wiem czy takie trafiają się w hybrydach). Warto nadmienić, że o ile w przypadku hybryd, z których korzystam w chwili obecnej nie spotkałam się z jakimś szczególnym "zapachem", o tyle lakiery Mollon posiadają pewną wyczuwalą woń. Nie jest ona jednak na tyle uciążliwa, aby przeszkadzała w malowaniu lub unosiła się w pomieszczeniu - po prostu gdybym z zamkniętymi oczami miała odgadnąć z jakim lakierem mam do czynienia z pewnością w przypadku Mollon Pro nie miałabym z tym problemu - wyczujemy delikatny zapach :) 

Przystępując do wykonywania manicure hybrydowego nie mozemy zapomnieć o dwóch ważnych preparatach, którymi są base coat i top coat. Dwie buteleczki z bazą i topem różnią się nieco od pozostałych, ponieważ oklejone są srebrną naklejką. Poza tym mają taką samą pojemność, pędzelki i czas utwardzania jak lakiery kolorowe. Oba preparaty mają dość rzadką konsystencję, jednak nie przeszkadzała ona w prawidłowym wykonaniu manikiuru - jeżeli nie nabierzemy zbyt dużej ilości lakieru nie zaleje nam on skórek i dobrze rozprowadzi się po płytce. Z racji tego, że jestem bardzo wrażliwa na zapachy potrafiłam także wyczuć minimalne różnice w woni lakierów. Najintensywniejszy zapach posiada baza, tuż za nią jest lakier kolorowy, a najmniej "pachnący" wydaje się top coat. Nie potrafię jednak ocenić i porównać zapachu do niczego innego mi znanego - ważne, że nie przeszkadzał mi on aż tak bardzo w malowaniu ;) Wszystkie lakiery, baza i top mają pojemność 8 ml.



Do wykonania manicure hybrydowego, zgodnie z instrukcją wykonania zamieszczoną na stronie producenta, potrzebny jest także Dehydrator Nail Prep, czyli odtłuszczacz, którego zadaniem jest zapewnienie przyczepności, a także usunięcie z płytki paznokcia wszelkich zabrudzeń, wilgoci i tłuszczu. Odtłuszczacze dostępne są w trzech pojemnościach - 50 ml (malutka buteleczka z "dziurką"), 175 ml (z pompką) oraz 1000 ml (butelka do uzupełniania "zapasów" ;)). W ich składzie znajdziemy aceton i octan etylu, dzięki któremu zapewne płyn ma charakterystyczny, słodkawy zapach. Tu mały minus - dla mnie jest zdecydowanie zbyt mocny, choć sądzę, że to kwestia bardzo indywidualna - po prostu niecierpię tak ciężkich zapachów :)

Do manicure hybrydowego niezbędny jest nam także cleaner. O ile w przypadku niektórych marek używamy tego samego cleanera do przemywania panokci przed stylizacją, a później także do usunięcia warstwy dyspersyjnej, o tyle Mollon oferuje nam poza Dehydratorem także Finish Cleaner Super Shine, który służy jedynie do usunięcia warstwy dyspersyjnej z top coatu. Jego zadaniem jest więc ostateczne wykończenie i nadanie połysku naszej stylizacji. W skład cleanera wchodzi etanol i woda, które wzbogacone są perfumą, o mocnym, słodkim zapachu migdałów. Dla ścisłości - mówię mu nie ;) Swoją funkcję nabłyszczenia paznokci spełnia jednak w 100% :)



Pierwszym kolorem, po który sięgnęłam, był odcień 2/81 Judith. Spodobał mi się już podczas prób na wzorniku. Najogólniej można zaliczyć go do gamy kolorystycznej czerwieni. Na początku łatwo pomylić go z odcieniem bordowym, jednak już po chwili można zauważyć, że ma on bardzo dużo tonów różowych, przez co ostatecznie nazwałabym go karminowym. Z perspektywy osoby stojącej obok będzie to jednak klasyczna czerwień ;) Nie miałam problemu z aplikacją lakieru i pomimo tego, że podejrzewałam go o słabe krycie bez problemu wystarczyły dwie warstwy. Moim zdaniem lakier jest dość rzadki, więc jeżeli przepadacie za gęstymi konsystencjami to ta z pewnością taka nie będzie. Emalię utwardzałam w lampie UV, a więc po 120 sekund i nie zauważyłam, aby lakier się marszczył, spływał czy, co gorsza, bąblował (bo i takie typy hybryd mi się zdarzały!). Niestety przez późną porę i słabe, biurkowe światło nie zauważyłam, że niezbyt dobrze zabezpieczyłam wolny brzeg paznokcia, przez co końcówka delikatnie cofnęła się w lampie (a może nałożyłam za dużo bazy?). Moja nieuwaga skończyła się także delikatnymi smugami po pędzelku od top coatu na środkowym paznokciu. Oba mankamenty to jednak tylko i wyłącznie moja wina i ta późna pora... ;) Całość nosiłam dwa tygodnie, po czym musiałam usunąć lakier, gdyż nadłamał mi się paznokieć.

Lakier dzień po nałożeniu - światło sztuczne




Lakier tydzień po nałożeniu - światło naturalne



Lakier po dwóch tygodniach noszenia, przed ściągnięciem


Jeżeli nie jesteście pewne jak wykonać manicure krok po kroku hybrydami Mollon Pro - skorzystajcie z instrukcji zamieszczonej na stronie w zakładce Edukacja :) Jedyną rzeczą, którą dodałam "od siebie" było tylko zmatowienie płytki blokiem polerskim, czego nie sugeruje Producent :) 


I ostatnia ważna rzecz - zdejmowanie lakieru. 




Do usunięcia lakieru hybrydowego Mollon wykorzystujemy UV Remover Quick & Easy, w którego składzie znajdziemy m.in.: aceton, wodę, olejek rycynowy, cyklopentasiloksan (prawdopodobnie zapobiegający nadmiernemu odparowywaniu wody), czy perfumy. Podobnie do pozostałych płynów ma mocną, słodką woń.

Samym etapem usuwania lakieru byłam zszokowana! Jak widzicie na instrukcji wyżej Producent nie wskazuje także na to, aby matowić wierzchnią warstwę (top coat) przed przystąpieniem do ściągania hybrydy. Postanowiłam więc spróbować zdjąć dwa pazurki matowiąc je, trzy natomiast owinąć bez piłowania. Dokładnie po 7 minutach zdjęłam aluminiowe kompresy i co?

Na moich paznokciach nie pozostało prawie NIC! :D

Do tej pory żaden lakier hybrydowy nie opuścił tak bezproblemowo moich paznokci. Pozostałości wystarczyło delikatnie zdrapać patyczkiem, a całość wygładzić bloczkiem :)

(wybaczcie stan paznokci, ale są bezpośrednio po ściągnięciu removera - przesuszone i do tego jeden złamany;))


Jakie są moje wrażenia po wypróbowaniu hybryd Mollon Pro? Mówię im zdecydowane tak, choć nadal pozostawiam w fazie testów :) Przy wykonywaniu następnych pazurków z pewnością zadbam o lepsze zabezpieczenie wolnego brzegu i pokuszę się o zdobienia - ciekawią mnie bowiem żele do zdobień :) Tylko... który lakier następny? ;)


Jeżeli jeszcze nie słyszałyście o marce Mollon Pro zapraszam na stronę internetową: mollonpro.com/pl/ oraz fanpage Mollon Pro na Facebooku :)


Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku...


...i śledzenia mojego Instagrama - zpazurkiem.justyna :)

Instagram

Pozdrawiam,
PODPIS

3 lutego 2016

Diamond Cosmetics 062 Poppy red (manicure walentynkowy)

Witajcie :) 

Jakiś czas temu pokazywałam Wam na Facebooku miłą niespodziankę do zamówienia od Diamond Cosmetics :) Było to pudełeczko przedstawiające Świętego Mikołaja, w którym znalazły się słodkości i próbka tradycyjnego lakieru do paznokci :) 


Jak już zapewne wiecie, marka, która pojawiła się na polskim rynku z ofertą lakierów hybrydowych i żeli, wprowadziła zupełnie niedawno także lakiery tradycyjne. Lakiery te są odpowiednikami kolorystycznymi hybryd i mają tę samą numerację. Podzielone są także na te same kolekcje, choć póki co w ofercie nie ma jeszcze najnowszych odcieni z serii Sweets & Love. Niestety nie mogę narazie wypowiedzieć się na temat odwzorowania kolorów w stosunku do hybryd (nie posiadam hybrydy w odcieniu Poppy red), ale sądzę, że skoro lakiery te miały być w zamiarze odpowiednikami, to zostały powielone bez zarzutu ;)

Pierwszą rzeczą, która przyciąga uwagę w lakierach Diamond Cosmetics jest sama buteleczka - przezroczysta z motywem czarnej koronki (jak kabaretki;)) wygląda elegancko i bardzo stylowo :) Nakrętka czarna, błyszcząca. Z przodu znajdziemy srebrne, połyskujące logo i nazwę marki. Pędzelek jest bardzo wygodny, równo przycięty, prostokątny, czyli spełnia wszystkie moje oczekiwania. Do tego jego włosie jest bardzo elastyczne, przez co nie pozostawia po sobie śladów i smug :) 



Jeżeli chodzi o sam kolor - Poppy red to bardzo żywa, intensywna czerwień. Każdy lakier posiada na stronie internetowej opis, w którym zawarta jest inspiracja koloru i jego charakterystyka. Przy Poppy red możemy przeczytać:

Inspiracja: Energia i koloryt popowego koncertu.
Charakterystyka koloru: Intensywna czerwień z pomarańczową nutką w tle.


Posiadam lakier hybrydowy Intense red i myślałam, że on jest bardzo żywy, jednak Poppy red chyba jeszcze bardziej się wyróżnia, właśnie wspomnianymi pomarańczowymi tonami, przez które w jasnym świetle wydaje się prawie jak neonowy;) Bardzo dobrze rozprowadza się po paznokciu, nie pozostawia żadnych smug i choć ma dość rzadką konsystencję to nie zalewa skórek. Trochę trudno określić mi krycie, ponieważ manicure wykonałam na hybrydzie, która mogła podbic kolor, ale już po pierwszej warstwie nie widziałam prześwitów. Lakier idealnie sprawdził się także przy stemplowaniu, przez co mogę twierdzić, że ma wystarczającą pigmentację :) Jedyną rzeczą, która osobiście trochę mi przeszkadza jest dość mocny zapach - na potrzeby recenzji porównywany z innymi lakierami :p Nie jest jednak aż intensywny, aby dusił - chyba po prostu ostatnio za bardzo przyzwyczaiłam się do pracy z hybrydami, przez co bardziej przeszkadza mi woń tradycyjnych lakierów ;) 

Dzisiejszy manicure z wykorzystaniem Poppy red będzie małą metamorfozą "nude'nych" paznokci hybrydowych (Semilac 138 Perfect nude) na szybkie, walentynkowe zdobienie - w końcu już najwyższy czas! :) Nie będzie serduszek, ale różyczki i czerwień chyba są wystarczające? ;)

Do wykonania zdobienia, poza Poppy red, użyłam stempla z motywem róż z płytki B. loves plates Flower power oraz czarnego lakieru, który akurat był pod ręką. Na samej górze top coat - nowość od Eveline - który niestety rozmazuje wzory :/ Przydała mi się także sonda oraz cieniutki pędzelek, nowość w ofercie Diamond Cosmetics, o numerku 000-1. Jest to najmniejszy i najcieńszy w ofercie pędzelek z naturalnego włosia, który wystarczająco dobrze sprawdzi się w amatorskich i w bardziej profesjonalnych zdobieniach - namalujemy nim zarówno proste linie, jak i bardziej misterne ornamenty :) Choć ja swój ulubiony pędzelek do zdobień już posiadam, to ten mimo wszystko trafia na drugie miejsce na liście!






Jak wykonać zdobienie krok po kroku? ;) Zapraszam do obejrzenia filmiku instruktażowego ;) 

(Bardzo dziękuję mojemu K. za motywację i namowy... bez niego nie powstałby żadnen filmik ;) I za te codzienne pytania czy już opublikowałam notkę i film, bo pewnie zwlekałabym jeszcze kilka dni :p)


Dodam, że lakiery Diamond Cosmetics dostępne są m.in. na stronie www.semilac.pl, a za 7ml zapłacimy 15zł. 

Zachęcam do polubienia fanpage'a marki na Facebooku :) 


Z pazurkiem na Facebooku - zapraszam na codzienną garść zdobień hybrydwych :)


Pozdrawiam,
PODPIS

16 grudnia 2015

Czerwony sweterek (płytka BPS BP-L 018)

Witajcie ;)

Mamy połowę grudnia i już od dłuższego czasu pojawiają się w świecie paznokciowym zdobienia świąteczne. Myślę, że idealnym momentem na ich robienie i publikację są (najwcześniej) Mikołajki. Nie lubię wprowadzania świątecznej atmosfery zaraz po święcie zmarłych i sama też opóźniam świąteczne zmiany na blogu i fanapage'u do granic możliwości ;) Ale już najwyższa pora - zdobienia świąteczne czas zacząć! Możemy malować ręcznie, a dla tych, którzy nie mają wprawy... płytka od Born Pretty Store BP-L 018 :)


Jak wiele z Was już zapewne wie płytki od Born Pretty Store przychodzą do nas w pięknej oprawie - kartonikach z ciekawym wzornictwem, które z pewnością urzekną każdą fankę takich gadżetów. Warto dodać, że płytki z nich nie wypadają i są z pewnością dobrze chronione. Na opakowaniu znajdziemy także adres strony www oraz Instagrama. W środku płytka jest zabezpieczona dodatkowo niebieską folią - ale o tym już też pewnie wiecie ;)




Podobnie do recenzowanej ostatnio przeze mnie płytki azteckiej płytka 018 ma wymiary 13 cm x 7 cm (biała podkładka). Biały plastik jest troszkę nieregularnie wykończony, jednak nie przeszkadza to zupełnie w użytkowaniu i po pewnym czasie jest to już w zasadzie niezauważalne ;)



Na płytce znajdziemy 14 wzorów całopaznokciowych oraz 9 wzorów pojedynczych. Duże wzory mają 1,5 cm szerokości i 1,8-1,9 cm wysokości. Sprawdzą się zatem przy średniej długości paznokciach. Mniejsze wzorki mają różne rozmiary - największe jest piórko (1,7 cm x 1,1 cm). Płytkę nazywam roboczo "sweterkową" i chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego ;) Z resztą jej nazwa na stronie BPS to "Russian Doll Sweater Pattern ;) Znajdziemy na niej przede wszystkim motywy z a'la norweskich (jak dla mnie) sweterków - są różnego rodzaju gwiazdki, renifery, choineczki, serduszka - większość w takim właśnie typowym dla sweterków, komputerowym wydaniu ;) Dzięki nim płytka ma trochę zimowy charakter i może być po części nieaktualna np. latem  - tym bardziej, że są na niej też śnieżynki ;) Nie podoba mi się zupełnie wzorek w lewym górnym rogu - nie wiem co przedstawia i jakoś nie widzę go na paznokciach ;) Jak na każdej płytce, także tu trafiły się wzorki nieco odbiegające od tematu - moim zdaniem do płytki niekoniecznie pasują matrioszki (choć bardzo mi się podobają - tym bardziej, że są zarówno w wersji całopaznokciowej, jak i w trzech parach wśród wzorów pojedynczych), a także słoń i piórko (przepiękne!). Zameczek to już zupełnie inna historia, ale sądzę, że może wiązać sie trochę z motywem matrioszek i rosyjskim przepychem :p Tak czy inaczej płytka BP-L 018 jest warta zakupu! Na chwilę obecną nie zauważyłam żadnego problemu z odbijaniem wzorków. 

Dziś chciałabym pokazać Wam pierwsze, ale na pewno nie ostatnie, zdobienie z użyciem tej płytki. Będzie dość typowo - sweterkowo (choć z odrobiną błysku) - ale mam nadzieję, że się Wam spodoba ;) Bazą zdobienia jest My Secret 217 wild red. Stemple wykonałam białym lakierem Essence the gel 33 wild white ways (nie jest w tym przypadku idealny, ale daje radę;)), błysk to zasługa Vipery Belcanto 126 Diamond-field (o niej już niedługo na blogu) :) Motyw ze sweterkiem został pokryty matowym top coatem Pierre Rene (który daje raczej efekt satyny).





I jak się Wam podoba? ;) To z pewnością nie będzie ostatnie zdobienie... spodziewajcie się kojelnych już niedługo! :) 

Te z Was, które chciałyby mieć tę płytkę w swoich zbirach odsyłam do strony Born Pretty Store, gdzie akurat jest na nią promocja - 3,89$. Jeżeli wpiszecie mój kod dostaniecie 10% zniżki :)  


Born Pretty Store na Facebooku :)

"Z pazurkiem" na Facebooku ;)

Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: