Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiatki. Pokaż wszystkie posty
2 grudnia 2018
Folk!
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo rzadko noszę paznokcie bez jakichkolwiek wzorów lub ozdób. Czasami są one mniej, czasami bardziej rozbudowane, ale jednak zawsze coś się na nich dzieje :) Dziś chcę pokazać Wam pazurki, które nosiłam zupełnie niedawno i które zaliczyć można do takich na których "się dzieje" :)
5 listopada 2018
Glam Mom
Pięknie!
Nie było mnie tu prawie pół roku... Część z Was zna zapewne powód mojej dłuższej nieobecności, część pewnie nie, ale tak się składa, że dokładnie w dniu mojego ostatniego wpisu (27 maja) dowiedziałam się, że jestem w ciąży i jakoś tak świat stanął na głowie ;) W zasadzie nie było i nadal nie ma żadnego konkretnego powodu, dla którego przestałam blogować (cały czas czułam się dobrze i regularnie pracowałam), ale tak wyszło :) A zaległości mam masę! Dziś jednak pokażę Wam coś, co aktualnie mam na paznokciach, a co idealnie pasuje do blogowego powrotu - Glam Mom!
Nie było mnie tu prawie pół roku... Część z Was zna zapewne powód mojej dłuższej nieobecności, część pewnie nie, ale tak się składa, że dokładnie w dniu mojego ostatniego wpisu (27 maja) dowiedziałam się, że jestem w ciąży i jakoś tak świat stanął na głowie ;) W zasadzie nie było i nadal nie ma żadnego konkretnego powodu, dla którego przestałam blogować (cały czas czułam się dobrze i regularnie pracowałam), ale tak wyszło :) A zaległości mam masę! Dziś jednak pokażę Wam coś, co aktualnie mam na paznokciach, a co idealnie pasuje do blogowego powrotu - Glam Mom!
27 maja 2018
...cieplejszy wieje wiatr! (inspiracje)
Piękne mamy lato tej wiosny, co? ;) Co prawda przez ostatnie dwa dni Mazury były nieco ponure, ale dziś, gdy tylko zauważyłam słońce za oknem, postanowiłam podzielić się z Wami fotkami mojego najnowszego, wiosennego wzornika :)
31 marca 2018
Radosnych Świąt!
Wiosna, ach to Ty? Może za oknem nie jest jeszcze zbyt ciepło i słonecznie, ale na paznokciach zawsze możemy poszaleć :) Jak przywołałam wiosnę?
5 września 2016
Mollon Pro HSS 2/48 Black/Noir + Mollon Pro Decor Gel 01 White street
Cześć :)
- do odbijania folii na kolorze czarnym,
- aplikacja na gel budujący, bazę hybrydową i bazę żelową - jako kolor lub element zdobienia,
- bezkwasowy, bezzapachowy, bez formaldehydów,
- gęsty jak pasta,
- kremowa konsystencja,
- wydajny,
- nie poziomuje się i nie rozpływa (jak farbka akrylowa), co ułatwia pracę i daje możliwości precyzyjnych zdobień,
- nie zastyga, daje możliwość długiego malowania,
- idealnie nadaje się do rozcierania – efekt światło cienia.
Zdecydowanie mogę zgodzić się, że sprawdzi się przy cieniowaniu i kształtach wypukłych. Efekt, który możemy dzięki niemu uzyskać przypomina nawet trochę malowanki na porcelanie (jeśli wiecie o jaki typ wzorów mi chodzi;)). Z pewnością wypróbuję go jeszcze do babyboomera i spróbuję czegoś w stylu zhostovo ;) Ciekawi mnie także odbijanie folii - do tej pory nie miałam jeszcze możliwości wypróbowania jego wystkich możliwości. W 100% mogę jednak powiedzieć, że jest bardzo wydajny i nie zastyga podczas malowania. Trochę przeszkadza mi jednak to, że się nie poziomuje. Owszem, jest to dużą zaletą przy żelach do zdobień, dzięki czemu są one bardzo precyzyjne, jednak choć odrobina samopoziomowania się pozwoliłaby na uniknięcie śladów po pędzelku (np. podczas malowania prostych linii, gdzie zdarzało mi się, że pośrodku prostej linii zostawał delikatny prześwit, gdy zbyt mocno pociągnęłam pędzelkiem).
A teraz zobaczcie co udało mi się zmalować wykorzystując hybrydę i pastę do zdobień Mollon Pro :) Trzy paznokcie pokryłam w całości czarnym lakierem, dwa natomiast to połączenie czarnego frencha z dużymi, biało-czarnymi kwiatami, gdzie główne skrzypce gra żel do zdobień :)
Manicure nosiłam dwanaście dni i z pewnością ponosiłabym jeszcze dłużej gdyby nie fakt, że złamałam środkowy paznokieć u prawej ręki i postanowiłam usunąć całość ;) Dodam jeszcze, że w małym palcu ułamał mi się też sam czubek paznokcia, a lakier pozostał na swoim miejscu jeszcze kilka dni... tak w powietrzu :p
Zobaczcie jak mój manicure prezentował się po blisko dwóch tygodniach (dodam, że w tym czasie zmyłam stosy naczyń po rodzinnej uroczystości, a w trakcie urlopu przez kilka dni sprzątałam nieustannie mieszkanie... bez rękawiczek! Białe plamki na czarnym to reszty farby akrylowej po malowaniu i lakierowaniu skrzynek... też bez rękawiczek! Dla mnie niemal nie do zdarcia! ;))
W poprzednim wpisie wspominałam także, że największym zaskoczeniem było dla mnie ściąganie hybrydy Mollon. Samo moczenie trwało 7 minut, a lakier odszedł niemal w całości. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku lakieru Black. Dodam tylko, że pastę do zdobień warto spiłować niemal w całości, bo żel, jak to żel, niezbyt chce się ruszyć pod wpływem removera i zawsze trzeba go będzie na koniec dopiłować :)
Czy polecam? Lakier zdecydowanie tak, po żelu spodziewałam się nieco lepszej konsystencji. Ta jest dla mnie troszeczkę zbyt gęsta, jednak dam mu jeszcze szansę w innego rodzaju zdobieniach, w których taka konsystencja sprawdza się dużo lepiej :)
Jak być może pamiętacie od pewnego czasu testuję nową markę hybryd - Mollon Pro. Blisko miesiąc temu miałyście możliwość zapoznania się z nią bliżej przy okazji pięknego odcienia czerwieni - Judith. Dziś także pozostaję w tematyce bardzo klasycznej - będzie czerń i biel, czyli lakier Mollon Pro Hybrid Shine System 048 Black/Noir oraz pasta do zdobień Decor Gel 01 White street ;)
Wszelkie informacje na temat buteleczki, rodzaju pędzelka, a także preparatów, które są niebędne do wykonania manicure hybrydowego z Mollon Pro znajdziecie w obszernym poście o lakierze Judith, do którego Was odsyłam :) Dziś natomiast chciałabym się skupić wyłącznie na samym lakierze. Numer 048 Black/Noir to, jak sama nazwa wskazuje, tradycyjna czerń. Nic dodać, nic ująć. Nie ma w sobie żadnych drobinek ani poświaty, ma wykończenie zupełnie kremowe. Podobnie do pozostałych lakierów z kolekcji Black jest dość rzadki jak na hybrydę, a pierwsza warstwa zostawia sporo prześwitów. Myślałam więc, że do pełnego krycia będą potrzebne trzy warstwy. Nic bardziej mylnego. Dwie wystarczyły w zupełności. Nie miałam też żadnych problemów przy aplikacji. Lakier wymaga takiego samego czasu utwardzania co inne lakiery (UV - 120 sek., LED - 60 sek., CCFL - 90 sek.).
Kolejnym produktem, który z chęcią wypróbowałam i z którego z pewnością skorzystam jeszcze nie raz jest Decor Gel, czyli inaczej żel dekoracyjny (pasta do zdobień). Jest on zamknięty w małym pięciogramowym, plastikowym pudełeczku z naklejkami odzwierciedlającymi kolor produktu w środku. Na naklejkach znajdziemy m.in. informację o numerze i nazwie koloru żelu. Nie ma natomiast sugestii dotyczącej czasu utwardzania, jednak ja utwardzałam go tak jak zwykły lakier, często nawet krócej, gdy malowałam akurat zdobienie stopniowo i chciałam, żeby zastygł. Po otwarciu pasta zabezpieczona jest także "sreberkiem", które gwarantuje nam, że produkt nie był używany.
Na stronie producenta oba określenia żel/pasta występują równoznacznie. Ja jednak skłaniałabym się ku określeniu pasta, bowiem produkt jest bardzo gęsty. Żel do zdobień, z którego korzystałam do tej pory jest dużo rzadszy i być może dlatego ten wydaje mi się bardzo gęsty. W każdym razie nawet po położeniu słoiczka na boku produkt przez długi czas pozostanie na swoim miejscu ;)
Oto podstawowe zastosowania i zalety żelu/pasty według Producenta:
- idealny dla podstawowych i zaawansowanych technik zdobienia jak one stroke, zostovo, four favore
- do cieniowania, efektów płaskorzeźby, wypukłych kształtów 3D,
- do tworzenia złożonych faktur, wzorów,- do odbijania folii na kolorze czarnym,
- aplikacja na gel budujący, bazę hybrydową i bazę żelową - jako kolor lub element zdobienia,
- bezkwasowy, bezzapachowy, bez formaldehydów,
- gęsty jak pasta,
- kremowa konsystencja,
- wydajny,
- nie poziomuje się i nie rozpływa (jak farbka akrylowa), co ułatwia pracę i daje możliwości precyzyjnych zdobień,
- nie zastyga, daje możliwość długiego malowania,
- idealnie nadaje się do rozcierania – efekt światło cienia.
Zdecydowanie mogę zgodzić się, że sprawdzi się przy cieniowaniu i kształtach wypukłych. Efekt, który możemy dzięki niemu uzyskać przypomina nawet trochę malowanki na porcelanie (jeśli wiecie o jaki typ wzorów mi chodzi;)). Z pewnością wypróbuję go jeszcze do babyboomera i spróbuję czegoś w stylu zhostovo ;) Ciekawi mnie także odbijanie folii - do tej pory nie miałam jeszcze możliwości wypróbowania jego wystkich możliwości. W 100% mogę jednak powiedzieć, że jest bardzo wydajny i nie zastyga podczas malowania. Trochę przeszkadza mi jednak to, że się nie poziomuje. Owszem, jest to dużą zaletą przy żelach do zdobień, dzięki czemu są one bardzo precyzyjne, jednak choć odrobina samopoziomowania się pozwoliłaby na uniknięcie śladów po pędzelku (np. podczas malowania prostych linii, gdzie zdarzało mi się, że pośrodku prostej linii zostawał delikatny prześwit, gdy zbyt mocno pociągnęłam pędzelkiem).
A teraz zobaczcie co udało mi się zmalować wykorzystując hybrydę i pastę do zdobień Mollon Pro :) Trzy paznokcie pokryłam w całości czarnym lakierem, dwa natomiast to połączenie czarnego frencha z dużymi, biało-czarnymi kwiatami, gdzie główne skrzypce gra żel do zdobień :)
Manicure nosiłam dwanaście dni i z pewnością ponosiłabym jeszcze dłużej gdyby nie fakt, że złamałam środkowy paznokieć u prawej ręki i postanowiłam usunąć całość ;) Dodam jeszcze, że w małym palcu ułamał mi się też sam czubek paznokcia, a lakier pozostał na swoim miejscu jeszcze kilka dni... tak w powietrzu :p
Zobaczcie jak mój manicure prezentował się po blisko dwóch tygodniach (dodam, że w tym czasie zmyłam stosy naczyń po rodzinnej uroczystości, a w trakcie urlopu przez kilka dni sprzątałam nieustannie mieszkanie... bez rękawiczek! Białe plamki na czarnym to reszty farby akrylowej po malowaniu i lakierowaniu skrzynek... też bez rękawiczek! Dla mnie niemal nie do zdarcia! ;))
W poprzednim wpisie wspominałam także, że największym zaskoczeniem było dla mnie ściąganie hybrydy Mollon. Samo moczenie trwało 7 minut, a lakier odszedł niemal w całości. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku lakieru Black. Dodam tylko, że pastę do zdobień warto spiłować niemal w całości, bo żel, jak to żel, niezbyt chce się ruszyć pod wpływem removera i zawsze trzeba go będzie na koniec dopiłować :)
Czy polecam? Lakier zdecydowanie tak, po żelu spodziewałam się nieco lepszej konsystencji. Ta jest dla mnie troszeczkę zbyt gęsta, jednak dam mu jeszcze szansę w innego rodzaju zdobieniach, w których taka konsystencja sprawdza się dużo lepiej :)
Zapraszam na stronę internetową: mollonpro.com/pl/ oraz fanpage Mollon Pro na Facebooku :)
Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku:
4 września 2016
My Secret 275 Peach sorbet
Witajcie :)
Pozdrawiam,
Nie ma co ukrywać, że lato zbliża się ku końcowi ;) Nad Mazurami ciągną się dziś ciemne chmury, kropi deszcz, jesień jest coraz bliżej. Dziś pokażę Wam lakier i stylizację, która będzie małym połączeniem lata i jesieni. A wszystko za sprawą My Secret 275, czyli Peach sorbet.
Sorbet brzoskiwniowy, jak wskazuje sama jego nazwa, to odcień różowo-pomarańczowy, brzoskwiniowy, morelowy, bardzo jasny koral. Jest kolorem dość przygaszonym, spokojnym, stonowanym, dlatego też polubią się z nim te z Was, które na co dzień preferują odcienie delikatne, lub z takimi muszą się zaprzyjaźnić z racji szkoły/pracy. Lakier ma wykończenie kremowe, bez drobinek, a do pełnego pokrycia paznokcia wystarczą dwie warstwy. Nie musimy martwić się o smugi czy prześwity. Osobiście nie przepadam za tego typu kolorami z racji tego, że nie pasują do mojej karnacji (a przynajmniej tak mi się wydaje), ale wiem, że brzoskwinie to jedne z tych odcieni, które latem moje klientki wybierały najczęściej, więc sądzę, że i Wam się spodoba :)
Pisząc, że post będzie w letnio-jesiennym stylu miałam na myśli zdobienie, do którego bazą był Peach sorbet. Zdecydowałam się na namalowanie delikatnych, prostych kwiatów, które ostatecznie wyglądały jak zasuszone ;) Całość wykonana lakierami z nowej kolekcji My Secret :)
Denerwował mnie trochę fakt, że nie mogę do końca uchwycić zdobienia, gdy tak bardzo odbija się od niego światło, więc zdecydowałam się także na wersję matową :)
Która wersja bardziej przypadała Wam do gustu? :)
Lakiery z najnowszej kolekcji My Secret są dostępne w sieci Drogerii Natura :)
My Secret na Facebooku - zajrzyjcie koniecznie :)
Zapraszam także do mnie :)
3 lutego 2016
Diamond Cosmetics 062 Poppy red (manicure walentynkowy)
Witajcie :)
Inspiracja: Energia i koloryt popowego koncertu.
Charakterystyka koloru: Intensywna czerwień z pomarańczową nutką w tle.
Pozdrawiam,
Jakiś czas temu pokazywałam Wam na Facebooku miłą niespodziankę do zamówienia od Diamond Cosmetics :) Było to pudełeczko przedstawiające Świętego Mikołaja, w którym znalazły się słodkości i próbka tradycyjnego lakieru do paznokci :)
Jak już zapewne wiecie, marka, która pojawiła się na polskim rynku z ofertą lakierów hybrydowych i żeli, wprowadziła zupełnie niedawno także lakiery tradycyjne. Lakiery te są odpowiednikami kolorystycznymi hybryd i mają tę samą numerację. Podzielone są także na te same kolekcje, choć póki co w ofercie nie ma jeszcze najnowszych odcieni z serii Sweets & Love. Niestety nie mogę narazie wypowiedzieć się na temat odwzorowania kolorów w stosunku do hybryd (nie posiadam hybrydy w odcieniu Poppy red), ale sądzę, że skoro lakiery te miały być w zamiarze odpowiednikami, to zostały powielone bez zarzutu ;)
Pierwszą rzeczą, która przyciąga uwagę w lakierach Diamond Cosmetics jest sama buteleczka - przezroczysta z motywem czarnej koronki (jak kabaretki;)) wygląda elegancko i bardzo stylowo :) Nakrętka czarna, błyszcząca. Z przodu znajdziemy srebrne, połyskujące logo i nazwę marki. Pędzelek jest bardzo wygodny, równo przycięty, prostokątny, czyli spełnia wszystkie moje oczekiwania. Do tego jego włosie jest bardzo elastyczne, przez co nie pozostawia po sobie śladów i smug :)
Jeżeli chodzi o sam kolor - Poppy red to bardzo żywa, intensywna czerwień. Każdy lakier posiada na stronie internetowej opis, w którym zawarta jest inspiracja koloru i jego charakterystyka. Przy Poppy red możemy przeczytać:
Inspiracja: Energia i koloryt popowego koncertu.
Charakterystyka koloru: Intensywna czerwień z pomarańczową nutką w tle.
Posiadam lakier hybrydowy Intense red i myślałam, że on jest bardzo żywy, jednak Poppy red chyba jeszcze bardziej się wyróżnia, właśnie wspomnianymi pomarańczowymi tonami, przez które w jasnym świetle wydaje się prawie jak neonowy;) Bardzo dobrze rozprowadza się po paznokciu, nie pozostawia żadnych smug i choć ma dość rzadką konsystencję to nie zalewa skórek. Trochę trudno określić mi krycie, ponieważ manicure wykonałam na hybrydzie, która mogła podbic kolor, ale już po pierwszej warstwie nie widziałam prześwitów. Lakier idealnie sprawdził się także przy stemplowaniu, przez co mogę twierdzić, że ma wystarczającą pigmentację :) Jedyną rzeczą, która osobiście trochę mi przeszkadza jest dość mocny zapach - na potrzeby recenzji porównywany z innymi lakierami :p Nie jest jednak aż intensywny, aby dusił - chyba po prostu ostatnio za bardzo przyzwyczaiłam się do pracy z hybrydami, przez co bardziej przeszkadza mi woń tradycyjnych lakierów ;)
Dzisiejszy manicure z wykorzystaniem Poppy red będzie małą metamorfozą "nude'nych" paznokci hybrydowych (Semilac 138 Perfect nude) na szybkie, walentynkowe zdobienie - w końcu już najwyższy czas! :) Nie będzie serduszek, ale różyczki i czerwień chyba są wystarczające? ;)
Do wykonania zdobienia, poza Poppy red, użyłam stempla z motywem róż z płytki B. loves plates Flower power oraz czarnego lakieru, który akurat był pod ręką. Na samej górze top coat - nowość od Eveline - który niestety rozmazuje wzory :/ Przydała mi się także sonda oraz cieniutki pędzelek, nowość w ofercie Diamond Cosmetics, o numerku 000-1. Jest to najmniejszy i najcieńszy w ofercie pędzelek z naturalnego włosia, który wystarczająco dobrze sprawdzi się w amatorskich i w bardziej profesjonalnych zdobieniach - namalujemy nim zarówno proste linie, jak i bardziej misterne ornamenty :) Choć ja swój ulubiony pędzelek do zdobień już posiadam, to ten mimo wszystko trafia na drugie miejsce na liście!
Jak wykonać zdobienie krok po kroku? ;) Zapraszam do obejrzenia filmiku instruktażowego ;)
(Bardzo dziękuję mojemu K. za motywację i namowy... bez niego nie powstałby żadnen filmik ;) I za te codzienne pytania czy już opublikowałam notkę i film, bo pewnie zwlekałabym jeszcze kilka dni :p)
Dodam, że lakiery Diamond Cosmetics dostępne są m.in. na stronie www.semilac.pl, a za 7ml zapłacimy 15zł.
Zachęcam do polubienia fanpage'a marki na Facebooku :)
Z pazurkiem na Facebooku - zapraszam na codzienną garść zdobień hybrydwych :)
19 listopada 2015
Złote róże
Witajcie ;)
Pozdrawiam,
Dzisiaj znów w godzinach wieczornych, ale (nie)stety w ciągu dnia czasami brakuje mi czasu ;) Chwaliłam się już wcześniej, że zdecydowałam się na poprowadzenie własnej, paznokciowej działalności i na chwilę obecną mogę powiedzieć, że jestem wystarczająco zadowolona jak na początek ;) Z dnia na dzień mam coraz więcej klientek, które nie szczędzą mi miłych słów - to najbardziej motywuje do działania i dalszego rozwoju :)
Dziś chciałabym pokazać Wam zdobienie, które na komputerze zalega już blisko rok (zdjęcia robiłam 11 grudnia 2014) ;) Nie byłam pewna tego, czy powinnam je opublikować, raz mi się podobało, raz nie... i choć nadal widzę niedoróbki i wiem, że teraz mogłabym wykonać je sto razy lepiej, to i tak je pokażę ;) A może jeszcze zdecyduję się je kiedyś powtórzyć i będzie dobre porównanie jak można poprawić się przez rok jeśli tylko się ćwiczy? :)
Bazą zdobienia jest przepiękna zieleń Harmony, którą w całej okazałości możecie podziwiać w poście o jesienno-zimowej kolekcji KOBO. Wzory zostały namalowane złotą farbką akrylową :)
Zdobienie miało być trochę eleganckie i takie chyba też w ostateczności wyszło ;) Lubicie takie zestawienia? :)
"Z pazurkiem" na Facebooku - zapraszam ;)
30 września 2015
Black magic woman
Witajcie :)
Pozdrawiam,
Dziś post z samego rana, przy aromatycznej kawie ;) Na początku pomyślałam, że ze zdobieniem, które zobaczycie poniżej, wstrzymam się do czasu Halloween. Nie wiem dlaczego, zapewne ze względu na kolory, pomyślałam, że idealnie wpasowałoby się w ten klimat ;) Będzie to zdobienie na recenzowanych wczoraj My Secret Chalky Matt 238 Black & 239 Red. Trochę mroczne, tajemnicze, czasami nazywane zdobieniem wampirkowym (kiedy występuje cieniowanie czerni z czerwieniami, fioletami), ale z drugiej strony bardzo eleganckie i wytworne, a przynajmniej ja o nim tak pomyślałam ;) Nie bez przyczyny też skojarzyło mi się z piosenką Carlosa Santany - Black magic woman... ;)
Do wykonania zdobienia, poza dwoma lakierami Chalky Matt wykorzystałam także gąbeczkę do makijażu, dzięki której wykonałam gradient oraz płytkę B. loves plates Flower power. Wzory odbijałam lakierami Chalky (sam wzór też starałam się zrobić "gradientowy"), więc przy okazji możecie zauważyć, że zupełnie przyzwoicie sprawują się także przy stemplowaniu :) Zapraszam do obejrzenia zdjęć i krótkiego tutorialu :)
A teraz mała instrukcja:
1. Palec wokół paznokcia zabezpieczam klejem, który zapobiegnie zabrudzeniom. W moim przypadku jest to zwyczajny klej Magic, którego używam też do rękodzieła :) Zwracam szczególną uwagę na to, aby klej był jak najbliżej płytki, ale też nie zabrudził lakieru.
2. Czekam aż klej wyschnie - Magic robi się przeźroczysty.
3. Na gąbeczkę do makijażu nakładam dwa odcienie lakieru, którym wykonam gradient. Już na gąbeczce delikatnie łączę je ze sobą na granicy. Zanim przystąpię do cieniowania odbijam nadmiar lakieru na kartce.
4. Wykonuję gradient na paznokciach (dwa lub trzy razy, w zależności od efektu, jaki chcę użyskać). Gradient dobrze jest zaczynać od wolnego brzegu i posuwać gąbeczkę ku skórkom - powinnyśmy uzyskać ładne przejście kolorów. Przed nakładaniem kolejnych warstw gradientu czekam, aż poprzednia warstwa wyschnie - gdy lakiery są mokre możemy poderwać poprzednią warstwę.
5. Wybieram wzór z płytki.
6. Wzór pokrywam lakierami w odwrotnej kolejności niż wykonywałam gradient: czarny na górze, czerwony na dole.
7. Nadmiar lakieru ściągam do boku płytki, aby pozostawić przejście między kolorami.
8. Odbijamy wzór na steplu.
9. Wzór przenosimy na paznokieć, starając się jak najdokładniej dopasować granicę kolorów na stemplu do granicy kolorów gradientu. Czarny wzór powinien odbić się na czerwonym lakierze, czerwony wzór - na czarnym lakierze. Im większy błąd na granicach kolorów, tym większą "dziurę" uzyskamy (kiedy np. czerwony wzór odbije się na czerwonym lakierze uzyskamy "dziurę" we wzorze, którego po prostu nie będzie widać).
10. Zrywamy klej, z którym przy okazji usuniemy prawie wszystkie zabrudzenia.
11. Doczyszczamy skórki i gotowe! :)
Wzór pozostawiłam matowy, dlatego też nie pokrywałam go na koniec top coatem, gdyż żaden byłby tak matowy jak same Chalky. Nie mogłam jednak powstrzymać się od zobaczenia zdobienia w wersji błyszczącej ;) Dodałam też czarne cyrkonie BPS. Tu z kolei nie mogłam zrobić dobrych zdjęć (błysk za bardzo odbiał światło), więc mam tylko jedno, dla porównania :) Osobiście błysk i cyrkonie były dla mnie już przesadą, ale nie było aż tak źle ;)
I jak podoba się Wam wampirkowe zdobienie? ;) Która wersja, matowa czy z błyskiem, podoba się Wam bardziej? :)
Zapraszam do komentowania i odwiedzania mojej strony na Facebooku :)
Etykiety:
B. loves plates,
Born Pretty Store,
cyrkonie,
czarne,
czerwone,
eleganckie,
krok po kroku,
kwiatki,
matowe,
My Secret,
ombre,
ozdoby,
stemple,
wzory
Subskrybuj:
Posty (Atom)










