Blue eyed girl to mój kolejny ulubieniec. Tym, czym zachwyca najbardziej, poza pięknym, żywym, niebieskim kolorem, jest świetne krycie. Już po pierwszym pociągnięciu, o ile zrobimy to starannie, zapewnia prawie idealne pokrycie płytki. Myślę, że szczególnie na krótkich pazurkach wystarczy jedna warstwa. Ja nałożyłam dwie z obawy przed ewentualnymi prześwitami na wolnym brzegu :) Bardzo ładnie się błyszczy. Na moich zdjęciach bez topa, a i tak wygląda zadowalająco. Żeby jednak przedłużyć jego trwałość i nie narażać się na wytarte końcówki kolejnego dnia, warto nałożyć top. Z pewnością zabezpieczy to także książki i inne dokumenty, z którymi mamy do czynienia. Ja trochę ich porysowałam :p W tej kolekcji Rimmela przeszkadza mi jednak bardzo szeroki pędzel. Z założenia ma on jak najszybciej pokryć płytkę, ze względu na to, że wysycha w 60 sekund, ale wydaje mi się, że wystarczyłby zwyczajny, wąski pędzelek. W końcu który lakier wysycha dobrze w minutę...? Malowanie zakończyłam więc z zalanymi skórkami, bo nie mogłam dokładnie trafić w każdy zakamarek.
Pomimo tego, że pędzel jest dla mnie dużym minusem, zdecydowanie polecam wam ten kolor. Nawet bez zniżki można dostać go w przystępnej cenie 9,99zł w niemal każdym Rossmannie :)
Pozdrawiam,
Justine
ładny odcień, jestem ciekawa lakierów z Rimmela, muszę się w końcu na jakiś skusić :)
OdpowiedzUsuńkolor ładny, ja lubię szerokie pędzelki dużo bardziej niż wąskie, zawsze można nadmiar wytrzeć zmywaczem;)
OdpowiedzUsuńnie lubię niebieskich lakierów, ale tą serię lakierów uwielbiam!
OdpowiedzUsuńhahahahha:0 ja tem mam 2 z Rimmela i dokładnie te same kolory:How do you lilac it? i Blue eyed girl. Tak jak ty ten pierwszy miałam już wcześniej, a drugi kupiłam na promocji w rossmanie 40%. Niezły zbieg okoliczności:)
OdpowiedzUsuńNiedługo u mnie na blogu kolekcja moich lakierów, zajrzyj to sama się przekonasz:)
Faktycznie, niezły zbieg okoliczności albo po prostu lubimy podobne kolory:) Na pewno zajrzę i popatrzę co tam masz:)
Usuń