28 grudnia 2016

Hit roku 2016: Babyboomer - technika i słów kilka o kryształach :)

Witajcie!

Wiem, że minęło sporo czasu od ostatniego wpisu, ale sezon przedświąteczny w pracy dał mi nieźle w kość :) Dlatego też do tej pory nie pochwaliłam się pazurkami, które noszę od półtora tygodnia i które pomimo tego, że nie były typowo świąteczne, idealnie wpasowały się w klimat Bożego Narodzenia.

Jak widzicie w tytule posta - jest to babyboomer. Moim zdaniem zdobienie mijającego roku. Dla niewtajemniczonych (choć sądzę, że większość z Was wie o czym mowa) - jest to nazwa jednego z rodzajów cieniowania ("ombre"), w którym łączymy delikatny, często "frenchowy" odcień różu z bielą. Jeszcze jakiś czas temu używało się tego określenia tylko w odniesieniu do tych właśnie kolorów, teraz coraz częściej spotkać można także połączenia innych odcieni (najczęściej pasteli) z białą końcówką, na które też mówi się właśnie babyboomer.

Jak wspomniałam wyżej babyboomer jest dla mnie największym hitem 2016 roku. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo uniwersalny. O ile często zdarza mi się odmawiać moim klientkom cieniowania w ciemnych odcieniach gdy mają krótkie paznokcie (co optycznie jeszcze bardziej je skraca), o tyle biała końcówka nadaje się zarówno dla długich, jak i krótszych płytek. Wygląda dobrze na kwadratach, owalach i migdałach. Jest on doskonały na każdą okazję: do pracy, do szkoły, na większe wyjścia, imprezy i śluby. Jest też świetną alternatywną dla klasycznego frencha. Podczas gdy klasyczna biała końcówka na naturalnej płytce (bez kamuflażu) po pewnym czasie odrasta i widać nasz wolny brzeg paznokcia, to w przypadku babyboomera cień niweluje wszystko :) Jeżeli użyjemy któregoś z lakierów frenchowych lub nude nie będzie widoczny także odrost. Jedynym małym minusem babyboomera jest to, że pomimo użycia specjalnych top coatów (mowa o hybrydach) u niektórych osób zdarzają się mniejsze lub większe zabrudzenia (najczęściej po fluidach, nowych, ciemnych ubraniach, które "farbują", czy też po przyprawach typu curry;)). Nigdy jednak nie są one aż na tyle duże, by przeszkadzały w donoszeniu paznokci (np. do 2,5-3 tygodni), a do tego można je nieco zniwelować przecierając manicure bezacetonowym zmywaczem do paznokci, na który hybrydy nie zareagują.

I jeszcze jeden argument za tym, że babyboomer jest hitem mijającego roku - jest to jedno z nielicznych zdobień, do którego klientki powracają i które nazywają swoim ulubionym! :)

Zobaczcie więc jak prezentowały się moje paznokcie świąteczne (i nie ukrywam, że być może także ślubne;)) z dodatkiem kryształów Swarovskiego (White Opal SS7, Crystal AB SS5, Crystal SS3) oraz delikatnego złotego kawioru :)





Uprzedzając kilka pytań.

1) Pazurki na zdjęciach powyżej to moje naturalne paznokcie (to pytanie zdarza mi się teraz słyszeć najczęściej;)).

2) Jak najczęściej wykonuję babyboomer hybrydowy?
- tradycyjnie opracowuję płytkę paznokcia (nadaję kształt, matowię płytkę i odsuwam skórki), po czym przecieram ją cleanerem,
- nakładam bazę hybrydową (w moim przypadku od długiego czasu jest to Indigo Protein base - niezastąpiona),
- na bazę nakładam jedną warstwę transparentnego lakieru do frencha (na zdjęciach wyżej jest to Semilac 051 French beige milk),
- za pomocą pędzla do żelu nakładam żel Indigo Sugar effect do połowy płytki paznokcia, a następnie delikatnie cieniuję granicę kolorów gąbeczką do makijażu (przydatna jest tu także pęseta, w której możemy trzymać kawałek odciętej gąbeczki, zamiast korzystać z całej ;)),
- ponawiam cieniowanie do tej pory, aż uzyskam zadowalającą biel końcówki. Przy drugim razie nie zamalowuję już końcówki pędzlem, a delikatnie moczę gąbeczkę w białym żelu, odciskam jego nadmiar i dokładam w miejscach, gdzie chcę wyrównać cień,
- ponownie nakładam warstwę różowego, transperentnego lakieru, który pozwala jeszcze bardziej zatrzeć granicę cieniowania i trochę "unaturalnia" biel (nie lubię takich "korektorowych" końcówek) :),
- całość zabezpieczam top coatem Indigo Pro White, który zapobiega odbarwieniom i przemywam go cleanerem.

3) Jakie kryształy i jak je przyklejać?
Obecnie korzystam tylko z kryształów Swarovski. Jeżeli raz zobaczycie je na oczy już nie będziecie chciały wrócić do zwykłych, "chińskich" cyrkonii. Dlaczego? Jak na pewno wiecie są one specjalnie szlifowane, dzięki czemu gołym okiem widać jak rewelacyjnie błyszczą. Ich niewątpliwą zaletą jest także to, że mają chropowatą podstawę, która niemal "wżera" się w hybrydę/żel. Zwykłe cyrkonie są o wiele gładsze i gorzej "chwytają" lakier hybrydowy. Najgorsze do klejenia są ćwieki, które w większości praktycznie nie posiadają podstawy, a do paznokcia przylegają wyłącznie "obwódką" (są wypukłe, a w środku puste). Niemal zawsze odpadają po jakimś czasie pozostawiając nieestetyczną dziurkę, nawet gdy są dwukrotnie zabezpieczone top coatem (pewnie lepiej sprawdziłyby się w żelu).
Kryształki przyklejam wyłącznie na klej do tipsów. Można to zrobić na już zakończoną stylizację (po topie) lub bezpośrednio przed top coatem, jeśli chcemy mieć większą pewność ich trwałości (wtedy oblewamy je topem dookoła). Nigdy jednak nie zalewam kryształów topem, ponieważ tracą swój szlif, który odpowiada za ten szczególny błysk! :) Istnieje także możliwość przyklejania kryształków na żel, ale u mnie ta metoda sprawdza się gorzej. O ile Swarovski przyklejone na klej trudno usunąć podczas zmiany paznokci (bardzo rzadko zdarza się, że coś odpada mi i moim klientkom), o tyle moja ostatnia próba z żelem zakończyła się fiaskiem :p

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was moim wywodem na temat babyboomera, ale sama miałam kiedyś co do niego bardzo dużo wątpliwości, na które trudno mi było znaleźć odpowiedzi. Najważniejsze są dobre produkty (np. biały, gęsty żel do zdobień zamiast rzadkiej hybrydy;)), dużo delikatności i cierpliwości przy cieniowaniu oraz, jak zwykle, ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia! :) Życzę Wam powodzenia!


Zapraszam do odwiedzania mnie na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam babyboomer! Śliczne są takie pazurki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealne! To chyba najlepsze określenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mam cierpliwości do takich zdobień, a przyznam, że są cudowne...

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne. Od razu kojarzą mi się z manicure weselnym/ślubnym ;) Pomyślę nad czymś podobnym na wesele koleżanki ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się :) Idealne na ślub :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne! ale sama jeszcze nie próbowałam

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna, elegancka stylizacja. Sprawdzi się na każdą okazję :)

    Pozdrawiam,
    Online Ekspert marki Semilac

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: