18 października 2015

My Secret Dress Up Your Lips

Hej! :)

Nieczęsto zdarza mi się publikować posty makijażowe, bo po prostu nie za bardzo potrafię je tworzyć :p Czasami mój makijaż naprawdę na pierwszy rzut oka jest całkiem przyzwoity, ale zupełnie nie ma to odzwierciedlenia na zdjęciach ;) Ale co mi tam - w końcu i tak już tworzyłam coś podobnego i jakoś nadal tu jesteście :D Dziś chcę pokazać Wam trzy pomadki My Secret Dress Up Your Lips, które pochodzą jeszcze z kolekcji letnich ;)



Jak widzicie na zdjęciu pomadki zamknięte są w czarnym opakowaniu z przezroczystą skuwką, pod którą widnieje nazwa serii. Na opakowaniu znaleźć możemy także numer i nazwę danego koloru. Jest ono dość solidne, a skuwka dobrze się trzyma, zatrzaskując się na "klik".



W moje ręce trafiły trzy, bardzo wyraziste odcienie (od lewej) - 7 Tangerine, 8 Coral oraz 9 Blueberry.



TANGERINE

Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że siódemka jest dość delikatna i neutralna, to w rzeczywistości na ustach otrzymujemy dość wyraźną i żywą pomarańczę. Kolor bardzo letni, powiedziałabym, że nawet "żarówiasty", bo mocno rzuca się w oczy ;) Zgodnie z informacją na pomadce, kolor jest intensywny, a wykończnie satynowe. Z jednym się jednak nie zgodzę - z trwałością. Jest ona podobna do trwałości tego typu pomadek nawilżających lub błyszczyków - są łatwo "zjadliwe" ;) Pomadka pachnie dość intensywnie (wydaje mi się, że najmocniej z całej trójki) i słodko, jednak nie jest to jakiś konkretny zapach. Czasami zdarza się, że pomadki mają swój nieprzyjemny smak. Tu nie zauwazyłam czegoś takiego, co szczególnie by mi przeszkadzało. Jest do tego bardzo mięciutka i delikatnie sunie po ustach. Warto dodać, że przy mniejszej ilości produktu uda się nam z pewnością uzyskać delikatniejszy efekt i być może obejdzie się bez lusterka. Jeżeli jednak liczymy na wyraźną pomarańczkę - sięgnijmy po lusterko, bo kolor może być dość intensywny :)




CORAL

Przyzwyczaiłam się trochę do nazywania koralem innych odcieni, więc nazwa wydaje mi się nietrafiona. Numerek 8 to dla mnie bardzo dziewczęcy róż, który pomimo tego, że miałam wobec niego opory wygląda na ustach, jak na mnie, wystarczająco neutralnie. Podobnie do Tangerine, także w tym przypadku, mniejsza ilość produktu oznacza nieco delikatniejszy efekt, bo i ósemce nie można odmówić intensywności. Pachnie moim zdaniem nieco delikatniej i jest przyjemnie satynowa. Z całej trójki, o dziwo, podoba mi się najbardziej :) I taka w niej jestem kolorowa!




BLUEBERRY

Blueberry to coś totalnie innego. Bardzo, bardzo ciemna jagoda, do tego z połyskującą, jakby niebieską poświatą (która chyba trochę mi się nie podoba). Kolor, który zdecydowanie wymaga więcej cierpliwości i wprawy i koniecznie musi być nakładany przed lusterkiem. Jak dla mnie zupełnie nie na co dzień, a raczej na stylizowane imprezy... mroczne imprezy ;) W sumie niedługo Halloween, więc może się przydać :p Podobnie do poprzedniczek, także ten fiolet ma przyjemną konsystencję i słodkawy zapach. Nie wiem jednak jak wygląda, gdy się ściera... Nie miałam odwagi wypróbować ;) Nie wiem co o nim sądzić, ale wiem, to że na zdjęciach wyglądam... no zobaczcie same :p Mrooook :D




Jesteście na tyle odważne, aby używać na co dzień takich pomadek? Pytam głównie o fiolet, gdyż dla mnie jest to nie do pomyślenia, a w nowych kolekcjach marek Drogerii Natura jest fioletów bardzo dużo! Która podoba się Wam najbardziej? ;)



Zajrzyjcie na stronę My Secret na Facebooku :)

Zapraszam także do siebie :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

8 komentarzy:

  1. Chyba tylko Koral by mi pasował ;) Ale ta pomarańcza ma piękny kolor, nie żaden tandetny pomarańczowy tylko taki ładny odcień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej podoba mi się pomarańczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. moim zdaniem fiolet Ci nie pasuje, ale pozostałe są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coral i Tangerine tak, ale w śliwce jakoś się sobie nie wyobrażam :( za to moja przyjaciółka kocha takie kolory i świetnie w nich wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: