5 lutego 2013

Manicure japoński

Uwaga, będę się trochę chwalić ;) W ubiegłą niedzielę miałam okazję uczestniczyć w kursie manicure japońskiego. A wszystko to dzięki mojemu chłopakowi i temu, że tak idealnie dogadał się ze Świętym Mikołajem ;)


Być może dla niektórych z Was nie jest to żadna nowość, choć wiem, że wiele osób jeszcze zupełnie nie ma pojęcia o istnieniu takiego zabiegu, dlatego chciałabym nieco Wam go przybliżyć :)

Manicure japoński, nazywany także P-shine (od nazwy japońskiej firmy, która go rozwinęła i rozpropagowała) to metoda wzmacniająca nasze paznokcie. W zestawie, poza pilnikami, którymi matowimy płytkę paznokcia, znajduje się także pasta i puder, które energicznymi ruchami są wcierane w paznokieć za pomocą specjalnych polerek ze skóry jelonka (nie dla obrońców praw zwierząt :p). Do wcierania pasty w zielonym pojemniczku używa się zielonej polerki i odpowiednio różową polerką wmasowuje się puder z różowego pojemniczka. Zadaniem pasty, bogatej w witaminy A, E, keratynę, pyłek pszczeli i krzemionkę z morza japońskiego jest zniwelowanie wszelkich nierówności występujących na płytce (wcześniej już zmatowionej zielonym i różowym pilnikiem). Pasta głęboko nawilża płytkę paznokcia i sprawia, że paznokcie pięknie błyszczą. Dzięki ruchom polerki nasze paznokcie są lepiej ukrwione i uzyskują zdrowy wygląd. Zadaniem pudru jest natomiast utrwalenie efektu pasty, dzięki czemu efekt połysku na paznokciach utrzymuje się bardzo długo (w przeciwieństwie do działania tradycyjnej polerki). Paznokcie są więc zabezpieczone także przed działaniem wody i detergentów. Efekt utrzymuje się do dwóch tygodni, choć w zasadzie paznokcie będą gładkie "dopóki nie odrosną" :)

Zestaw prezentuje się następująco:


Po wyjściu z kursu byłam zachwycona. Moje pazurki, które ostatnio przechodzą małą rekonwalescencję, były nadłamane, jeden nawet bardzo mocno rozdwojony, stały się idealnie gładkie i błyszczące. Jak pewnie zauważyłyście na zdjęciach, na niektórych paznokciach, szczególnie serdecznym i małym, mam podłużne bruzdy. One także zniknęły. Jedyne, co zmieniło się na gorsze... po zmatowieniu i wypolerowaniu paznokcia wyszło na jaw, że chyba brakuje mi jakichś witamin, bo na małym palcu uwidoczniły się białe plamki ;)



Zabieg jest idealnym rozwiązaniem zarówno dla Pań, jak i dla Panów (choć nie każdy mężczyzna lubi mieć tak wypolerowane paznokcie;)) borykających się ze słabymi, łamliwymi i rozdwajającymi się paznokciami. Warto jednak wiedzieć, że zabiegu nie wolno wykonywać bezpośrednio po zdjęciu akrylu bądź żelu z paznokci, aby dodatkowo nie osłabić płytki ponownym matowieniem. Nie musicie się jednak obawiać tego, że przy manicure japońskim płytka zostanie zmatowiona tak bardzo, jak w przypadku paznokci akrylowych/żelowych. Pilniki są o wiele delikatniejsze. Zabieg nie jest skomplikowany. Trwa (w zależności od wprawy kosmetyczki) ok. 30-40 minut i nie kosztuje zbyt wiele (ok.50zł - w zależności od salonu). Aby efekt był widoczny cały czas zaleca się powtarzanie zabiegu co około dwa tygodnie.

Zobaczcie jak manicure japoński prezentuje się na moich krótkich pazurkach ;) Wybaczcie małe uszkodzenie przy palcu środkowym. Jakoś tak bezczelnie mi się złamał ;)


Pazurki są "gołe". Nie ma na nich żadnych preparatów :) Pani prowadząca kurs stwierdziła, że przez około tydzień nie będą trzymały się na nich żadne lakiery, jednak nie mogłam nie spróbować :p Wczoraj pomalowałam więc jednego pazurka lakierem i wszystko było w porządku. Po użyciu zmywacza błyszczał nadal równie mocno :)

Myślę, że manicure japoński jest idealnym rozwiązaniem nie tylko dla osób mających problemy ze słabymi paznokciami, lecz także dla wszystkich, którzy cenią sobie naturalność i elegancję :) Ja z pewnością będę polecać go każdej z Pań! A jak Wam się podoba? :)

Pozdrawiam,
PODPIS

18 komentarzy:

  1. Mi się zawsze japoński manicure bardzo podobał i zdania nie zmieniam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale się błyszczą! (;
    gratuluje certyfikatu i pomysłu św. mikołajowi ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja ciocia długo sobie fundowała i była bardzo zadowolona. :) Gratujluję. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, nie miałam pojęcia o tym manikiurze

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednak to prawda że człowiek uczy sie całe życie. Nie słyszałam jeszcze o nim a z tego co widze warto go zastosować do swoich pazurków :) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam zabiego dla naturalnych paznokci, pięknie się błyszczą, musisz ładnie podziękować Mikołajowi :D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziękowałam, ale chyba muszę podziękować jeszcze raz :D

      Usuń
  7. pieknie wygladaja! i ten polysk! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie jest robione dziś, czyli dwa dni po zabiegu :) Ciekawe jak będzie potem... tyle, że już mam ochotę na lakier;p

      Usuń
  8. toż to spa dla paznokci!
    gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. swietny efekt , moim teraz by tego trzebabylo;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super Skrzacie ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje :) A pazurki pięknie się prezentują po tym zabiegu :) Aż trudno uwierzyć, że na nich nic nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny efekt i gratuluje certyfikatu ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Paznokcie wyglądają na prawdę przepięknie. Aż niewiarygodne, że to tylko po wmasowywaniu witamin i polerowaniu. Cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem pod mega wrażeniem tego jak wyglądają pazurki po tym zabiegu ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: