Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

17 września 2016

Nowości! Balsamy do ciała Natura Care

Cześć!

Jak już zapewne część z Was wie w ofercie Drogerii Natura pojawiła się marka własna Natura Care. Informowałam Was już o wprowadzeniu do sprzedaży kremów do stóp, których aktualnie użwam i mam nadzieję napisać o nich w najbliższym czasie kilka słów, dziś natomiast garść informacji o kolejnej serii kosmetyków - balsamach do ciała Natura Care. 

ENERGETYZYJĄCY BALSAM DO CIAŁA - UJĘDRNIENIE

Balsam polecany szczególnie dla skóry suchej, pozbawionej jędrności i z problemem cellulitu. Wspomaga jego eliminację, wygładza i ujędrnia skórę. Ekstrakt z alg i guarany odnawia uszkodzony naskórek, nawilża, regeneruje i odżywia cerę. Masło shea pozostawia na skórze film ochronny. Regularne używanie balsamu stanowi idealną podstawę pielęgnacji skóry.

Pojemność: 400 ml
Cena: 9,99 zł






HYDROLIPIDOWY BALSAM DO CIAŁA - NAWILŻENIE

Balsam przeznaczony do skóry suchej i bardzo suchej. Zawiera unikalny kompleks wyselekcjonowanych, naturalnych składników o dobroczynnym działaniu nawilżającym, m.in. alantoinę. Zmniejsza przesuszenie, odżywia i ujędrnia. W wyniku codziennego stosowania skóra staje się gładsza i przyjemna w dotyku.

Pojemność: 400 ml
Cena: 9,99 zł







ULTRA ŁAGODZĄCY BALSAM DO CIAŁA S.O.S.

Balsam S.O.S. przeznaczony do codziennej pielęgnacji nawet bardzo przesuszonej skóry. Masło shea oraz oliwa z oliwek tworzą na skórze ochronny film, jednocześnie zabezpieczając ją przed nadmierną utratą nawilżenia. Ultra łagodzący kompleks allantoiny i d-pantenolu sprawia, że skóra staje się miękką w dotyku, odżywiona
i wygładzona.

Pojemność: 400 ml
Cena: 9,99 zł





WITAMINOWY BALSAM DO CIAŁA - REGENERACJA

Balsam polecany szczególnie dla skóry bardzo suchej. Kompleks witamin A, E oraz F posiada właściwości przeciwutleniające, dzięki czemu chroni skórę przed szkodliwym wpływem wolnych rodników oraz opóźnia proces starzenia. Dzięki zawartości masła shea produkt przyspiesza odnowę naskórkową, poprawia koloryt oraz wygładza skórę.

Pojemność: 400 ml
Cena: 9,99 zł







Oferta Natura Care będzie sukcesywnie rozszerzana o kolejne kosmetyki do pielęgnacji ciała i twarzy. Wkrótce w drogeriach pojawią się:

- Kremy do stóp - już w drogeriach!

- Balsamy do ciała - już w drogeriach!

- Kosmetyki do demakijażu i pielęgnacji twarzy

- Kremy do rąk


Zapraszam do polubienia profilu Drogerie Natura na Facebooku :) Więcej informacji także na stronie www.drogerienatura.pl :)



Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)

                        

Pozdrawiam,
PODPIS

3 sierpnia 2016

Nowości! Kremy do stóp Natura Care

Cześć!

W ofercie drogerii Natura pojawiła się nowa marka własna – Natura Care – która zawierać będzie produkty do pielęgnacji ciała i twarzy oraz kosmetyki do demakijażu. Serię Natura Care zainaugurują kremy do stóp przeznaczone dla różnych typów skóry: intesywnie regenerujący na popękaną skórę pięt, wygłądzający i chłodzący do skóry szorstkiej i intensywnie nawilżający do suchej. Produkty zawierają wysokiej jakości składniki nawilżające, w tym: mocznik, masło Shea, kwas mlekowy, alantoinę, aloes, czy oliwę z oliwek. W regularnej sprzedaży dostępne są od lipca.

KREM DO STÓP INTENSYWNIE REGENERUJĄCY NA POPĘKANĄ SKÓRĘ PIĘT

Zawiera ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego, kompleks uelastyczniający oraz kwas mlekowy, które złuszczają martwy naskórek. Przeznaczony jest do wrażliwej skóry stóp, ze skłonnościami do pęknięć. Formuła produktu zawiera Super Sterol Liquid – składnik o strukturze podobnej do lipidów warstwy rogowej naskórka – który dzięki biozgodności i złożonej kompozycji doskonale zmiękcza i wygładza skórę. Krem wzbogacony jest o kompleks uelastyczniający Pronalen Firming, który sprawia, że skóra stóp jest bardziej odporna na pękanie. Ponadto, Hamamelis Extract przyspiesza proces jej regeneracji. Bogaty skład receptury sprawia, że po zastosowaniu produktu stopy są nawilżone, zregenerowane, elastyczne i gładkie.
Pojemność: 100 ml
Cena: 7,99 zł

KREM DO STÓP WYGŁADZAJĄCY I CHŁODZĄCY DO SKÓRY SZORSTKIEJ

Dzięki unikalnemu połączeniu mocznika i kwasu mlekowego krem doskonale zmiękcza oraz usuwa zrogowaciały naskórek. Jego pielęgnacyjna formuła dogłębnie nawilża i regeneruje skórę. Alantoina, aloes oraz gliceryna zawarte w recepturze przyczyniają się do wygładzenia skóry oraz sprawiają, że staje się ona aksamitna w dotyku. Natomiast mentol zapewnia właściwości chłodzące i odświeżające.
Pojemność: 100 ml
Cena: 7,99 zł






KREM DO STÓP INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY DO SKÓRY SUCHEJ

Dzięki zawartości oliwy z oliwek oraz masła Shea produkt pozostawia na skórze warstwę, która chroni ją przed nadmiernym przesuszeniem. Kompleks aktywnych substancji nawilżających: gliceryna, D-Pantenol, Waterbalance System oraz kwas mlekowy, utrzymuje nawilżenie skóry na optymalnym poziomie. Kwas mlekowy, dzięki swoim złuszczającym właściwościom, usuwa martwe komórki naskórka, pozostawiając pięty wygładzone i przyjemne w dotyku.
Pojemność: 100 ml
Cena: 7,99 zł




Oferta Natura Care będzie sukcesywnie rozszerzana o kolejne kosmetyki do pielęgnacji ciała i twarzy. Wkrótce w drogeriach pojawią się:

- Kremy do stóp – już w drogeriach!

- Balsamy do ciała

- Kosmetyki do demakijażu i pielęgnacji twarzy

- Kremy do rąk

Ja rozpoczęłam już swoje testowanie i mam nadzieję, że za jakiś czas przedstawię Wam swoją opinię na temat kremów Natura Care :) W swojej paczuszce, poza kremikami, otrzymałam także ceramiczną tarkę do pięt i przecudowny, malutki aloes tygrysi :)









Zapraszam do polubienia profilu Drogerie Natura na Facebooku :) Więcej informacji także na stronie www.drogerienatura.pl :)




Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)

                        

Pozdrawiam,
PODPIS

28 lipca 2015

Historia pewnych paznokci. Recencja Evrēe - regenerującego serum do paznokci Max Repair

Dawno, dawno temu...

...moje paznokcie były długie, twarde i się nie rozdwajały :p Tak mogłabym zacząć bajkę o sobie i swoich pazurach ;) Pamiętam, że jeszcze w gimnazjum (czyli ze sto lat temu), nauczyciele myśleli, że mam tipsy! Zdarzały się im oczywiście okresy słabości, głównie ze względu na rozdwajanie płytki. Wtedy obcinałam je zupełnie na zero i stosując odżywki, olejki i witaminy udawało mi się doprowadzić je do bardzo dobrego stanu. Nawet w ciągu ostatnich trzech lat, jeżeli śledzicie mojego bloga w miarę regularnie, można zobaczyć wzloty i upadki ;)

Moje drugie paznokcie na blogu z 31 maja 2012 (chyba nawet nie ma się czego aż tak bardzo wstydzić :p) - niezbyt długie, kwadratowe, ale dość mocne ;)

Paznokcie o takim kształcie i długości miałam przez dość długi czas i raczej mało było "upadków". A potem sobie rosły i rosły... Aż urosły tak jak te np. z 27 października 2012 (te zdobienie swoją drogą średnio mi się podobało, ale pokazuje jak długie pazurki wtedy miałam ;))

Później po raz pierwszy zmieniłam kształt na owalny, który bardzo, ale to bardzo mi się nie podobał :p Były po prostu chyba źle opiłowane. Zdjęcie z 25 listopada 2015:

Po niedługim czasie postanowiłam więc wrócić do moich ulubionych kwadratów :) Tak jak w moich ulubionych, do dziś, świątecznych paznokciach z 14 grudnia 2012:

A paznokcie nadal rosły i były jeszcze dłuższe niż te wyżej! ;) W końcu jednak stała się tragedia i skończyłam z takimi paznokciami, które, może tylko nieco dłuższe, miałam przez najbliższe miesiące :p 26 stycznia 2013:

Udało mi się je jednak odratować odpowiednią pielęgnacją. Paznokcie poprawiły się w kwietniu 2013 - wyglądały nawet bardzo ładnie ;)

I w sumie podobny stan rzeczy utrzymywał się przez długi czas, np. we wrześniu 2013:

Ale zdarzało się im też fajnie urosnąć ;) 18 lutego 2014:

Najbardziej jednak polubiłam się chyba z takimi do opuszka, max 5 mm za opuszek. I z tego okresu pochodzi chyba większość moich ulubionych zdobień ;) Wszystkie możecie obejrzeć w Galerii zdobień, więc nie będę ich Wam już pokazywać tu. Wspomnę jeszcze, że jednym z moich największych ostatnich problemów jest to, że nosząc kwadraty nieustannie łamią mi się rogi paznokci. Przez to też musiałam przyzwyczaić się do noszenia migdałów. W porównaniu jednak z poprzednimi, te "obecne" wyglądają już znośnie ;) 8 grudnia 2014:

Ale znalazłam na nie jeszcze lepszy sposób, wiem już, że muszę je po prostu piłować jeszcze bardziej do środka, w kształt szpica (ale nie bez przesady;)). Nie oznacza to jednak, że moje paznokcie są w dobrym stanie. Mają wzloty i upadki, raz widzicie dłuższe, raz krótsze, kwadraty i migdały. Nie mogę ich utrzymać w ryzach. Nie pamiętam już też kiedy były naprawdę długie... I tu przechodzimy do meritum sprawy, jakim jest odżywanie.  

Czy obecnie stosuję jakieś specjalne zabiegi? Raczej nie. Nie chodzę raczej z paznokciami bez niczego, bo nawet jeśli nie są pomalowane, mam na nich odżywkę (którą aktualnie testuję). Bardzo chętnie zgodziłam się więc na przetestowanie regenerującego serum do paznokci marki Evrēe. 

Na pudełeczku odnaleźć możemy wszystkie informacje dotyczące serum Max Repair, jego składu oraz oczekiwanych efektów.

Jakie są Twoje paznokcie? Słabe? Łamliwe? Rozdwajające się? Matowe? Z przebarwieniami? Zniszczone detergentami, lakierami do paznokci, trwałym manicurem? Poznaj 8 efektów działania fuzji składników aktywnych i nowoczesnej technologii. Twoje paznokcie będą zregenerowane, wzmocnione i gładkie. Odzyskają naturalną barwę i blask. Naskórek wokół paznokcia będzie nawilżony, zmiękczony i ujednolicony. 

Formuła serum zawiera idealnie dobrane wysokoskoncentrowane składniki, w tym także olejki: oliwkowy, winogronowy, makadamia, ostropestowy, avocado, abisyński, arganowy oraz jojoba. Składniki serum wykazują silne właściwości pielęgnacyjne dla paznokcia i otaczającego go naskórka: regenerują, wzmacniają, wygładzają, nawilżają, rozświetlają płytkę paznokcia, nabłyszczają, zabezpieczają przed negatywnym działaniem chloru, a także chronią przed infekcjami skórnymi. 

Serum Max Repair otrzymujemy w 8 ml tubce, zakończonej pędzelkiem. To dzięki niemu nakładamy na paznokcie i skórki olejek, delikatnie dociskając tubkę.
Moim zdaniem jest to najlepszy dla tej formuły serum sposób aplikacji. Serum, ze względu na swój skład, ma formułę typowo oleistą, dlatego też dzięki pędzelkowi możemy dozować je w odpowiedni sposób. Tubkę wystarczy docisnąć bardzo lekko, aby otrzymać wystarczającą ilość produktu. Dzięki temu, że olejek nie zalewa całych palców spokojnie stosowałam go przed snem, gdy czytałam książkę. Nie zostawiał żadnych śladów, ponieważ trzymał się dokładnie tam, gdzie go nałożyłam ;) Jest to także zasługą faktu, że serum ma bardzo dobrą konsystencję. Nie jest bardzo tłuste, lepkie, ciężkie. Mamy tu raczej dość luźną, ale łatwą do "opanowania" konsystencję. 

Olejek stosowałam przez miesiąc. Na początku nakładałam go nawet po 2-3 razy dziennie, zawsze wieczorem i często po dłuższym kontakcie z wodą. Gdy paznokcie pozostawały bez lakieru, serum nakładałam na płytkę wraz z okalającym naskórkiem i pod wolnym brzegiem. Gdy paznokcie były pomalowane, nawilżałam tylko skórki. Niestety nie mam dla Was zdjęć "przed", ale po miesięcznym stosowaniu nasunęło mi się kilka wniosków. 

Po pierwsze, serum nie odbudowało moich paznokci tak, jakbym tego chciała, ale jest to tylko moja wina, ponieważ nie potrafiłam i nie mogłam zrezygnować na miesiąc z malowania paznokci w ogóle. Wtedy na pewno efekty byłyby zupełnie inne. Część paznokci, tych mniej zniszczonych, bardzo mocno się jednak utwardziła. Są to głównie paznokcie u placów wskazujących i serdecznych, które zwykle mam najmocniejsze, a które teraz są bardzo twarde. Największe problemy mam zawsze z paznokciami środowymi, które bardzo mocno się rozdwajały i tu akurat paznokcie pozostały słabsze. Z zapewnieniem producenta o regeneracji i wzmocnieniu płytki mogę zgodzić się więc w kilkudziesięciu procentach, ale jest to moja bardzo subiektywna ocena, przy stosowaniu serum, odbiegającym od zaleceń marki. Muszę się jednak zgodzić z tym, że serum bardzo fajnie wygładza płytkę. Moje paznokcie są pobruzdowane i po dłuższym stosowaniu olejku fajnie się wygładziły.

Pomimo stosowania lakierów nie mogę powiedzieć, że moje paznokcie są bardzo przebarwione. Lekkie pożółknięcia widać ewentualnie na wolnym brzegu, więc trudno jest mi wypowiedzieć się na temat tego, czy moje paznokcie odzyskały naturalną barwę. Z pewnością jednak mogę powiedzieć jeszcze kilka słów o działaniu Max Repair na skórki. Jestem jedną z tych, które obecnie są przeciwniczkami wycinania skórek i odradzają to innym, ale same nie mogą z tego zrezygnować. Niestety, jeśli już zaczniemy to robić i kontynuujemy przez jakiś czas, trudno jest przestać. Skórki odrastają grubsze, mocniejsze, często są poszarpane, a na pewno takich nie chciałybyście oglądać na zdjęciach ;) Tym bardziej więc przyłożyłam się do pielęgnacji wokół paznokci. I tu jestem bardzo zadowolona. Choć skórki nadal muszę wycinać, to nawet przy ich odrastaniu nie wyglądają już tak źle, nie są przesuszone i sterczące, bo są bardzo dobrze nawilżone. Za to duży plus. 

Obecnie moje paznokcie i skórki, bez niczego, po umyciu, wyglądają tak (wszystkie zdjęcia bez zupełnej obróbki, tylko nieco rozjaśnione, bo były zbyt ciemne;)):


Pazurki z serum ;) 





Choć olejek wygląda na bardzo tłusty, to uwierzcie, że trzyma się na swoim miejscu i nie mamy tłustych całych opuszków (no chyba, że wyciśniemy go zbyt dużo;)). Ja zwykle, gdy aplikowałam olejek wieczorem, wyciskałam go trochę więcej i wcierałam, robiąc delikatny masaż. Serum wtedy wchłania się o wiele szybciej. W przeciwieństwie do innych olejków ten nie pozostawia tłustego filmu, który przeszkadzałby używać go w ciągu dnia. Po wchłonięciu paznokcie są gładkie a skórki nawilżone. Poniżej zdjęcia w trakcie "wchłaniania" ;)


I na koniec zdjęcie pazurków po całkowitym wchłonięciu produktu. Czyste, nawilżone, gładkie ;)

Czy poleciłabym regenerujące serum do paznokci Max Repair? Tak. Poza zaletami, o których pisałam wyżej produkt jest bardzo wydajny i po miesiącu mam go jeszcze bardzo dużo. Jest też podręczny, możemy nosić go w torebce i nawet pracując, np. w biurze, stosować go w ciągu dnia w razie potrzeby i w odpowiedniej ilości. Ja nie przestaję i będę prowadzić kurację nadal, szczególnie na skórkach :) 

Produkty Evrēe dostępne są m.in. w drogeriach Rossmann (ja zaopatrzyłam się już m.in. w krem do stóp i sięgnę jeszcze na pewno po kremy i serum do rąk). 

Więcej o serum i innych produktach Evrēe możecie poczytać na stronie evree.eu. Zapraszam także na fanpage marki na Facebooku :)  


Wpadnijcie też do mnie :)




Pozdrawiam,
PODPIS

12 października 2012

Eveline 8w1 Total Action

8w1 Total Action, czyli skoncentrowaną odżywkę do paznokci firmy Eveline, zna zapewne większość z Was. Wiele razy czytałam o niej i jej zaskakujących efektach na wielu blogach. Dlatego też sama zdecydowałam się na jej zakup.


Na początek kilka słów od producenta:

Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail ™ wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami.

Dłonie są wizytówka każdej kobiety. Zadbaj o ich wygląd i pochwal się ładnymi, zdrowymi paznokciami. Najnowsza kolekcja NAIL THERAPY pozwoli pokonać problem słabych, rozdwajających się i łamliwych paznokci. Zniszczone i słabe paznokcie są najczęściej efektem niewłaściwej pielęgnacji, kontaktu z detergentami i braku odpowiednich witamin.
Zestaw profesjonalnych odżywek opracowanych wg. Szwajcarskiej receptury przyniesie efekt już po 2 tygodniach stosowania i sprawi, ze Twoje paznokcie staną się zdrowe, odporne na pękanie. 

(źródło: http://www.eveline.com.pl/product/id/1617.NAIL_THERAPY_TOTAL_ACTION.html)

A teraz kilka słów ode mnie :)
Po pierwsze, rozpoczynając "kurację" postanowiłam ściąć pazurki całkowicie, ponieważ zupełnie bezsensownym wydawało mi się nakładanie odżywki na rozdwojone i cienkie paznokcie. Opiłowałam je do granic możliwości i piłowałam mniej więcej co dwa dni, aż do momentu, gdy moje pazurki były mniej więcej "zdrowe" :) Chodzi o to, że przed rozpoczęciem stosowania Eveline 8w1 moje paznokcie tak mocno się rozdwajały, że czasami wierzchnia warstwa potrafiła mi się zerwać aż do połowy płytki... Chwilę więc trwało, zanim paznokieć odrósł :) Niestety nie zrobiłam im wtedy zdjęcia "w stanie surowym", ale na blogu mogłyście zauważyć jak były krótkie przy okazji recenzji lakierów Hean ;)


Zgodnie z zaleceniem na opakowaniu paznokcie powinno pokrywać się odżywką przez trzy dni, nakładając codziennie nową warstwę na starą, a następnie zmyć i zacząć od nowa. Ja zdecydowałam się tylko na dwie takie "serie", a później stosowałam 8w1 wyłącznie jako bazę pod lakier ;) Tak czy inaczej, nie zaszkodziło to efektowi końcowemu. Paznokcie obcięłam z ostatnimi dniami lipca, a w połowie września już spokojnie mogłam powiedzieć, że były długie. I takimi pazurkami chwalę się już od miesiąca! ;) Teraz wyglądają tak (na zdjęciach z białą kredką, żeby wyglądały ładniej:)):



Zgodnie z tym, co gwarantował producent, paznokcie są bardzo twarde i nie łamią się. Jeden paznokieć co prawda lekko nadłamałam ze swojej winy, ale rośnie tak już sobie około pół miesiąca i ani drgnie ;) Według mnie paznokcie są też bardziej odporne, bo gdybym tyle razy naraziła je na złamanie jeszcze w wakacje, to pękałyby bez problemu. Teraz nawet gdy przypadkowo o coś stuknę, albo w coś nimi uderzę nic się nie dzieje. A okazji było bardzo wiele, nawet podczas przygotowywania tego posta :) Co do gładkiej powierzchni i połysku... bez rewelacji, ale na to akurat się nie nastawiałam. Rzadko chodzę z "gołymi" pazurkami, więc ich połysk nie jest akurat moim priorytetem. Z dystansem trzeba też podejść do tego, że efekty zobaczymy już po 10 dniach. Nie liczmy na cuda, gdy nasze paznokcie są w fatalnym stanie. Moje były i potrzebowały ok 1,5 miesiąca. Warto też wspomnieć, że całą kurację wzbogaciłam nacieraniem płytki witaminami A+E (z przebitej kapsułki) co kilka dni. Parę razy użyłam też olejku rycynowego.


Jak widać na zdjęciu wyżej moja odżywka jest już "na wyczerpaniu". Zużyłam prawie całą, trochę pomogła mi mama i kilka znajomych, którym robiłam mani. Nie kupię jej jednak ponownie (przynajmniej narazie) tylko ze względu na to, że w Internecie pojawia się też wiele negatywnych opinii odnośnie odwrotnego efektu po dłuższym stosowaniu. Widocznie w tym przypadku też sprawdza się powiedzenie "co za dużo, to niezdrowo", a ja nie chcę znów doprowadzić moich pazurków do opłakanego stanu :) Niemniej jednak baaaardzo polecam tę odżywkę. Żadna nie pomogła mi tak bardzo i za to dla niej ogromny plus! :)

Pozdrawiam,

Justine

1 sierpnia 2012

Orly Rich Renewal Paradise

Dziś krótka recenzja wygranego w konkursie Pomaderii kremu Orly. Używam go ostatnio codziennie, więc czas na kilka słów podsumowania.



 
Jak zapewnia nas producent na odwrocie:

 "RICH RENEWAL to ultra-nawilżający krem do rąk, stóp i ciała stworzony, by rewitalizować suchą i spierzchniętą skórę. Ta bogata formuła odżywiająca zawiera masło z drzewa shea i kakaowca, aloes, i witaminy A i E, by wnikać w skórę, odżywiać ją i działać uśmierzająco. Dodatkowo zawiera aromatyczne ekstrakty z liczi i granata, które czynią ciało, dłonie i stopy miękkimi i pachnącymi, bez jakichkolwiek tłustych pozostałości."

Na początku warto podkreślić, że być może testowanie kremu na suche i spierzchnięte dłonie latem trochę mija się z celem :) Na pewno efekty byłyby inne zimą, kiedy dłonie są bardziej narażone na różne podrażnienia.

Krem stosuję od jakichś dwóch tygodni i mogę powiedzieć, że jestem zadowolona. Dość dobrze nawilża (choć ultra-nawilżenia raczej nie zauważyłam) i przede wszystkim pięknie pachnie, gdyż łączy w sobie dwie owocowe nuty liczi i granata. Najmniej odpowiada mi jednak jego konsystencja, gdyś jest dość gęsty, być może dlatego, że jest przeznaczony nie tylko do dłoni, lecz także do stóp i ciała. Ja stosowałam go tylko na dłonie. Jego konsystencja to coś pomiędzy... zwykłym kremem a maścią.


Nie mogę powiedzieć nic na temat właściwości uśmierzających kremu, ponieważ nie wiem czym miałoby się to objawiać... Działanie uśmierzające kojarzy mi się z bólem, a na bolące miejsca go nie stosowałam :) Myślę jednak, że ta jego cecha jest troszeczkę naciągana ;p Krem wchłania się stosunkowo szybko. Co do tłustych pozostałości, też nie jestem do końca zadowolona, ponieważ mimo wszystko po kilku minutach nadal czuć go na dłoniach. Nie wiem czy jest to kwestia konsystencji, zapachu, czy tego, że dłonie się po prostu błyszczą, ale zdecydowanie czuję, że ciągle mam go na dłoniach :)

Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy jestem zadowolona z tego kremu. Najbardziej podoba mi się jego zapach. Chyba najładniejszy z tych, które miałam. Najbardziej uciążliwa jest natomiast konsystencja. Wolę kremy, które rozsmarowują się łatwiej i szybciej wchłaniają. Tych gęstszych używam raczej na noc.

Na stronach internetowych krem można dostać w cenie ok. 18zł za 60ml. Nie wiem, czy to dużo czy mało, bo zwykle używam tańszych kremów do rąk. Bardzo odpowiada mi Ziaja kozie mleko, czy też Johnson's Body Care 24hour Moisture. Gdy zimą potrzebuję większej "interwencji" sięgam po Neutrogenę. Jeśli więc miałabym polecić dobry krem do rąk, zapewne poleciłabym inny niż Rich Renewal, jednak nie oznacza to, że Orly do niczego nie nadaje :) A może któraś z Was też go stosowała? Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam,

Justine

25 czerwca 2012

Poniedziałkowe SPA, czyli co robi studentka po sesji :)

Witajcie!

Wczoraj napisałam swój ostatni egzamin, więc dziś mogę powiedzieć, że oficjalnie zaczynam WAKACJE! :) Pogoda za oknem nie sprzyja jednak wojażom i wypoczynkowi nad wodą, więc od rana leniuchuję w domu. Zawsze jednak staram się połączyć przyjemne z pożytecznym, dlatego też postanowiłam wziąć się za swoje dłonie i paznokcie, które wołały o pomoc od dłuższego czasu. Postanowiłam przygotować sobie małe, domowe SPA :)

Na początek, po zmyciu lakieru, zapewniłam moim pazurkom kąpiel z łyżką sody i sokiem z cytryny. Oba składniki mają właściwości wybielające, co może okazać się szczególnie przydatne dla tych z Was, które często używają ciemnych lakierów i po pewnym czasie skarżą się na żółknięcie płytki. Przy okazji dodałam też kilka kropel wit.E. Wpływa ona korzystnie na poprawę stanu skóry, dlatego też mam nadzieję, że pomoże mi uporać się ze skórkami i wzmocni paznokcie.


Postanowiłam też w końcu się ujawnić i pokazać Wam jak wyglądają moje pazurki bez jakiejkolwiek ingerencji, po zmyciu lakieru. Ostrzegam, że widok może być niezbyt zachęcający, ale na pewno wyeksponuje efekt końcowy :)


Jak widać płytka doczekała się już lekkiego pożółknięcia, choć i tak przed każdym malowaniem nakładam na nią bazę, lub inny preparat, aby kolorowy lakier bezpośrednio do niej nie przylegał. Nie wiem, czy coś więcej mogę na to poradzić. Taka widocznie uroda moich paznokci :) W tak przygotowanej kąpieli moczyłam pazurki 15 minut, masując je od czasu do czasu plasterkami cytryny.


Po 15 minutach nałożyłam na całe dłonie Peeling parafinowy z mikrogranulkami Ziaja Pro, przeznaczony specjalnie do pielęgnacji dłoni. Zgodnie z instrukcją przez ok. 5 minut wykonywałam nim delikatny masaż, który pomógł wygładzić dłonie. Szczególną uwagę zwróciłam na skórki i samą płytkę, by usunąć z niej narastający oskórek. Nie musimy się martwić o płytkę, bowiem peeling jest naprawdę bardzo drobny i delikatny, wbrew temu, co możemy przeczytać na opakowaniu. Dodam jeszcze, że zawsze nakładam go na lekko wilgotne dłonie, a kiedy zaczyna wysychać - zmywam, bowiem po dłuższym tarciu można zwyczajnie przesadzić :)



Po krótkim masażu na dłonie nałożyłam maskę do rąk i paznokci z tej samej serii. Zgodnie z instrukcją maska powinna być po 15 minutach wmasowana w dłonie, jednak mi nigdy to nie wychodzi. Jej nadmiar usuwam zawsze po kilkunastu minutach papierowym ręcznikiem. Czasami, gdy stosuję ją na noc, zakładam po prostu bawełniane rękawiczki.




Zarówno peeling jak i maska mają dość przyjemny zapach, który utrzymuje się na dłoniach nawet do kilku myć z użyciem mydła :)

Żeby do końca usunąć niechciane zadziorki przy paznokciach nałożyłam na nie żel do usuwania skórek z firmy JOKO, po czym odsunęłam je lekko patyczkiem i wycięłam cążkami.


Wbrew zasadzie "co za dużo to niezdrowo" postanowiłam jeszcze zastosować olejek do paznokci z keratyną i wit. E Simple Beauty :)


Po wmasowaniu olejku w paznokcie i skórki zmyłam go ciepłą wodą, bo jak wiadomo przed malowaniem pazurki powinny być dokładnie odtłuszczone. Jak przed każdym malowaniem pokryłam je następnie preparatem proteinowo-krzemowym (także z JOKO), który stosuję od dłuższego czasu. Wydaje mi się, że moje paznokcie są po nim zdecydowanie mocniejsze.


Po wszystkich opisanych wyżej "zabiegach" moje pazurki wyglądały mniej więcej tak (choć nie są idealne to na pewno wyglądają o wiele lepiej niż na zdjęciu na początku :)):


Bardzo dawno nie miałam zwyczajnego frencha, więc aby sprawdzić, czy nie wypadłam z wprawy postanowiłam zdecydować się na ten klasyczny, zawsze modny i piękny manicure, który nadaje się niemal na każdą okazję od manicure'u codziennego do ślubnego.
A oto efekt końcowy :) :



Do wykonania manicure użyłam oczywiście moich ulubionych kolorków z Vipery:


A co Wy o tym sądzicie? :)


Justine

P.S. A może Wy macie jakieś sprawdzone, domowe sposoby na pielęgnację dłoni i paznokci? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: