Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty

15 lipca 2013

Z zeberką

Witajcie :)

Od kilku dni moje pazurki były zupełnie gołe, więc wczoraj postanowiłam się za nie wziąć :) Na początku znacznie je skróciłam i opiłowałam, a dziś wzięłam się za malowanie. Od kilu dni po głowie chodził mi pewien wzorek... Nie wiedziałam tylko na jakie kolory się zdecydować. Miałam miętę... na miętę... ale pomyślałam, że skoro w najbliższym czasie nie będę miała zbyt wiele czasu na zmianę manicure, zdecydowałam się na coś tradycyjnego :p Nie wiem, czy czerń jest dobrym pomysłem na lato, w sumie całe zdobienie jest dość "ciężkie", ale jestem zadowolona i nic nie zmieniam... pewnie przez najbliższy tydzień lub więcej :) 

Na początku paznokcie pokryłam bazą i pomalowałam jedną warstwą czarnego Enjoy nr 32. Następnie z całopaznokciowych naklejek Lovely (które zalegają w szufladzie od czasu WIBO-BOXów;)) wycięłam trójkąty i przykleiłam je jak najbliżej skórek. Całość pokryłam cienką warstwą bezbarwnego lakieru, aby móc przyczepić ćwieki :) Na koniec oczywiście top :)






Wycinanie trójkątów sprawiło oczywiście najwięcej kłopotu, jednak nie muszą być one idealnie równe, jeśli na granicy znajdują się ćwieki, którymi wszystko można naprawić :) Szczerze mówiąc nie wiem, czy naklejki od Lovely są jeszcze dostępne, ale jeśli macie ochotę trochę o nich poczytać to zapraszam do innego, drapieżnego posta: Lovely - Naklejki na paznokcie nr 1 :)

Przypominam, że do północy trwa pazurkowe rozdanie :) Rozdanie! - 10.06. - 15.07.




Pozdrawiam, 

25 stycznia 2013

Lovely - Naklejki na paznokcie nr 1

Jak już wiecie ostatni WIBO-BOX raczej nie był rajem dla lakieroholiczek jeżeli miałabym porównywać go z poprzednimi paczuszkami. Nie pozostawiono nas jednak bez uśmiechu na twarzy, bowiem znalazły się w nim trzy komplety naklejek do paznokci marki Lovely :) Dziś chciałabym pokazać Wam jedne z nich.

Od pewnego czasu mam tak, że staram się dobierać kolor lakieru do paznokci pod kolor ubrań, a ze względu na to, że planowałam założyć kolejnego dnia brązowe spodnie, mój wybór padł na naklejki z panterką, czyli numer 1 ;)

Paczuszka składa się z dwunastu naklejek tej samej długości i różnej szerokości, które są zabezpieczone z obu stron przezroczystą folią. Producent na opakowaniu zapewnia, że naklejki zagwarantują nam efektowną stylizację, zerowy czas schnięcia, modne wzory i ekspresowy manicure. Mają utrzymać się na paznokciu nawet do 7 dni. Na odwrocie znajduje się także dokładna instrukcja obsługi, zgodnie z którą należy:
1. Przed aplikacją odtłuścić paznokcie i odsunąć skórki
2. Dobrać odpowiednią naklejkę do wielkości paznokcia
3. Delikatnie odkleić naklejkę
4. Przykleić i docisnąć pasek do paznokcia, dopasowując zaokrąglony koniec do linii skórki
5. Wystającą część delikatnie spiłować do kształtu paznokcia
Aby uzyskać maksymalną trwałość możemy także zmatowić płytkę paznokcia przed nałożeniem wzoru.

Naklejki są przytwierdzone do przezroczystej foli, jednak nie ma problemu z tym, aby je odkleić. Ja posłużyłam się patyczkiem różanym, który okazał się bardzo przydatny także później :) Pasek przyłożyłam do paznokcia jak najbliżej skórki i powoli przyklejałam w kierunku ku wolnemu brzegowi. Na początku przykleiłam naklejkę wzdłuż, a następnie zajęłam się bokami. Jeśli nie zrobimy tego w pośpiechu i wysilimy się na odrobinę dokładności, żadnych załamań nie będzie :) Bardzo przydatny i w tym przypadku okazał się patyczek różany. Naklejkę dociskałam bowiem właśnie jego ściętą stroną.Wzorki niemal idealnie się dopasowały. Są na tyle duże, że wystarczyły nawet na moje dość długie pazurki. Dopasowały się także swym zaokrągleniem do skórek. Miałam mały problem jedynie z kciukiem u lewej ręki, gdzie paznokieć przy skórkach jest bardziej kwadratowy (co możecie zobaczyć na zdjeciu:)) Myślę, że jeśli któraś z Was ma nieco inny kształt paznokci może mieć mały problem z dopasowaniem, jednak warto zaznaczyć, że naklejki są dość elastyczne i pozwalają się trochę naciągnąć. Nie należy jednak przesadzić, żeby ich nie rozerwać (co mi także się zdarzyło!) :) To, że wzorki są czasami za szerokie także nie jest problemem, ponieważ po dokładnym dociśnięciu naklejki w rogach jej nadmiar w zasadzie sam się odrywa. Tu też sprawdza się patyczek :) Po naklejeniu wzorków wystarczy lekko zagiąć ich nadmiar w dół i opiłować tak, jakbyśmy tradycyjnie piłowały paznokcie. No może odrobinę delikatniej, żeby nie uszkodzić naklejki ;) Całość warto pokryć topem, oczywiście dla zabezpieczenia brzegów, aby się nie odklejały. Ja użyłam Poshe.Wykonanie całości zabrało mi nieco więcej czasu niż pomalowanie paznokci, lecz myślę, że tylko ze względu na mały brak wprawy. Z każdą naklejką idzie coraz szybciej. Oczywiście trening czyni mistrza :p

Bardzo interesowała mnie trwałość naklejek, ponieważ bardzo dużo o nich czytałam i podchodziłam do sprawy dość sceptycznie. Na wielu blogach pojawiały się zdjęcia pomarszczonych wzorów, które nijak nie przylegają do paznokcia, albo odrywają się przy pierwszym lepszym kontakcie z... czymkoliwiek ;) Ze względu na to, że była to moja pierwsza przygoda z tego typu manicure, na początku czułam się trochę dziwnie. Cały czas żyłam w przekonaniu, że mam na paznokciach naklejki, które mogą w każdej chwili się odkleić. Nic bardziej mylnego! Okazało się, że nie przeszkadzają one bowiem w niczym. Nakleiłam je w środę wieczorem (robiłam później różne rzeczy, łącznie z ręcznym praniem sweterka :p) i niestety dziś (piątek) wieczorem musiałam je usunąć ponieważ... ścięłam paznokcie... Nie było już siły, żeby je ratować, więc nie miałam wyboru ;) Ale wracając do naklejek myślę, że spokojnie mogłyby wytrzymać jeszcze minimum 2-3 dni, bowiem po dwóch dniach na dłoniach nic się nie zmieniło. Może końcówki lekko się wytarły jak przy tradycyjnym lakierze. Jeżeli chodzi o zmywanie, myślałam, że będę musiała usunąć warstwę Poshe i odkleić naklejkę. Okazało się, że rozpuszcza się ona pod wpływem zmywacza, a tym samym schodzi z paznokci jak lakier :) Być może to oczywiste, jednak tak jak pisałam, używałam tego wynalazku pierwszy raz i miałam inną wizję ;)

Ale się rozpisałam! Mam nadzieję jednak, że przybliżyłam Wam trochę ten niepozorny produkt od Lovely, który dla mnie rzeczywiście okazał się hitem! Jeśli szukacie pomysłu na szybki i efektowny manicure to sięgajcie po te naklejki. Polecam! :) Zobaczcie jak prezentowały się u mnie:

(światło naturalne)


(z lampą błyskową)


Co myślicie o efekcie poza nieco nieudanym kciukiem? :p Przyjrzyjcie się moim pazurrrom, bo już teraz klikają do Was jako króciutkie, niepozorne pazurki ;)

Dokładnie takie same naklejki możecie wygrać w moim konkursie, do którego kolejny raz serdecznie Was zapraszam :) Konkurs z WIBO!


Pozdrawiam, 

22 stycznia 2013

WIBO-BOX 5 :)

Niestety ta chwila musiała kiedyś nadejść. Dziś rano otrzymałam swój piąty, czyli ostatni WIBO-BOX w ramach kończącego się już Programu Ambasadorek WIBO.


W paczuszce tym razem znalazły się dwie nowości:

1. Puder Sun Touch 

Jest to puder w kulkach. Łączy on w sobie ciemnobrązowe i złote kuleczki, które w efekcie dają niestety zbyt ciemny kolor jeżeli chodzi o dopasowanie do mojej cery. Mam jasną karnację, ale wydaje mi się, że puder będzie ładnie wyglądał jako bronzer na policzkach :)


2. Fashion Stickers - naklejki na paznokcie z gotowym manicure

To niestety jedyna rzecz dla lakieromaniaczek w tym boxie, jednak WIBO i tak uraczyło nas tyloma lakierami, że w zasadzie chyba dobrze, że w końcu znalazło się więcej produktów dla makijażystek :) Z naklejek jestem bardzo zadowolona, ponieważ nigdy z nich nie korzystałam i na pewno w niedługim czasie Wam je pokażę. W zestawie znalazła się panterka, zebra i gwiazdki (czyli kolejno nr 1, 3 i 2) :)

Poza nowościami w piątym WIBO-BOX znalazły się produkty, które z pewnością nie raz widziałyście w drogeryjnych szafach, a z których, jak pisze pani Emilia, WIBO jest najbardziej dumne :)

3. Wibo, Tusz Growing Lashes
4. Wibo, Tusz Extreme Lashes
5. Lovely, Tusz Spectaculat Me 

Ze względu na to, że paczkę otrzymałam rano, do wykonania mojego dzisiejszego makijażu użyłam maskary Growing Lashes. Wyglądała bardzo dobrze i wydaje mi się, że często będę z niej korzystała :) Jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej każda z maskar ma inną, charakterystyczną szczoteczkę. Mi bardzo one odpowiadają, ponieważ nie jestem zwolenniczką tych grubych, którymi nie mogę dotrzeć w zakamarki oka :)

6. Wibo Lip Gloss Spicy nr 8
7. Lovely, Lip Gloss Make Me Happy nr 1

Fajnie, że w paczuszce znalazły się także błyszczyki. Osobiście nie używam pomadek, ale błyszczyk zawsze znajdzie swoje miejsce w mojej torebce. Oczywiście nie omieszkałam ich dziś nie wypróbować :) Pomimo tego, że błyszczyk Wibo zawiera ekstrakt z papryczek chilli mających działać pobudzająco, a w efekcie wpływać na uwydatnienie i powiększenie ust, ja nie odczułam na ustach delikatnego mrowienia ;p A szkoda, bo kiedyś miałam podobny i ten efekt bardzo mi się podobał :) Błyszczyk Lovely przyciąga natomiast swoim ciekawym "pędzelkiem". Nie jest to właściwie pędzelek, lecz wykonana z plastiku szpatułka w kształcie łezki. Nigdy wcześniej się z taką nie spotkałam. Błyszczyk ma tyle drobinek, że usta bardzo mocno błyszczą :) No i jest z... molekułami szczęścia :D

8. Wibo, Bibułki matujące

Z bibułek matujących także nigdy nie korzystałam. Słyszałam o nich wiele opinii. Teraz będę miała okazję wypróbować je na własnej skórze, zmęczonej całodziennym pobytem na uczelni :)

 9. Lovely, Korektor Magic Pen (nr 1) i Magic Pen Antireddness

Beżowy korektor z pewnością mi się przyda (choć jest bardzo jaśniutki), ponieważ na mojej skórze zawsze znajdzie się kilka defektów do zamaskowania. Z zielonego, przeznaczonego do przebarwień i popękanych naczynek na szczęście nie muszę jeszcze korzystać i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Ale w razie czego teraz jest w pogotowiu :p Oba korektory są w formie pędzelka, na który "wykręca się" odpowiednią ilość preparatu :)


Co myślicie o ostatnim WIBO-BOX? Coś przykuło Waszą uwagę bardziej? :) Jeśli chcecie wiedzieć więcej na temat produktów marki WIBO i Lovely zapraszam na strony interenetowe: www.wibo.pl oraz www.lovelymakeup.pl. W tym miejscu chciałabym również podziękować marce WIBO za możliwość przetestowania tak wielu fajnych kosmetyków i trwającą pięć miesięcy kolorową przygodę :) Szkoda, że tak szybko się skończyła :) Pocieszający jest jednak fakt, że WIBO przygotowuje kolejny program ambasadorski. Ciekawe czy można zgłaszać się kolejny raz :D Może i Wy spróbujecie swoich sił? :)


Pozdrawiam,  
PODPIS

3 stycznia 2013

Lovely Moulin Rouge nr 5

Zupełnie wypadło mi z głowy, że nie pokazałam Wam jeszcze jednego lakieru z drugiego WIBO-BOX ;) WIBO tak rozpieszcza swoje lakieromaniaczki, że jestem bardzo w tyle z recenzowaniem wam tych wszystkich kolorów :) Dziś więc ostatni lakier z drugiej paczki: Lovely Moulin Rouge nr 5.


Kolekcja Must Have to migoczące, eleganckie i wysmakowanych odcienie. Legendarny i skandalizujący urok tancerek Moulin Rouge zamknięty w buteleczce kolekcji Must Have. Niezwykła kolekcja lakierów będących odpowiedzią dla każdej kobiety poszukującej dla siebie idealnego koloru czerwieni.

Piątka (pierwsza od lewej) to dość ciemna, klasyczna czerwień zamknięta w 9ml buteleczce. Podobnie do recenzowanej już wcześniej przeze mnie siódemki ma delikatny, złoty shimmer, który nie jest bardzo widoczny na paznokciu. Ma bardzo wygodny pędzelek, choć kolejny muszę trochę ponarzekać na to, że jest skośny. Nr 7 miał prosty pędzelek, więc wydaje mi się, że chodzi znów o jakiś mały błąd, który trafiał się już m.in. w kolekcji Glamour Nails. Konsystencja dość przyzwoita, nie za rzadka, więc lakier dobrze rozprowadza się po płytce :) Na zdjęciach dwie warstwy bez topu (przepraszam za kiepską jakoś zdjęć, ale ta ponura pogoda za oknem mi nie sprzyja :p):


Więcej o całej kolekcji możecie poczytać na stronie: http://lovelymakeup.pl/paznokcie/lakiery/must-have-moulin-rouge :)

Pozdrawiam,

Justine


28 listopada 2012

Lovely Moulin Rouge nr 7

W drugim WIBO-BOX poza lakierami z kolekcji Glamour Nails znalazły się też dwie czerwienie z kolekcji Moulin Rouge od Lovely.


Kolekcja Must Have to migoczące, eleganckie i wysmakowanych odcienie. Legendarny i skandalizujący urok tancerek Moulin Rouge zamknięty w buteleczce kolekcji Must Have. Niezwykła kolekcja lakierów będących odpowiedzią dla każdej kobiety poszukującej dla siebie idealnego koloru czerwieni.

Siódemka (na zdjęciu wyżej z prawej strony) to dość jasna czerwień. Wzbogacona jest o delikatny, złoty shimmer, który ładnie mieni się na paznokciach. Pędzelek tradycyjny, dość wąski, czyli taki, jaki lubię. Konsystencja mogłaby być odrobinę rzadsza, bo przy nakładaniu drugiej warstwy lakier był już dość gęsty jak na pierwsze jego użycie. Wyjątkowo zdarzyło się tak, że nie zmyłam lakieru po dwóch dniach i mogę powiedzieć, że po czterech dniach wyglądał jeszcze dość przyzwoicie. Tylko końcówki lekko się wytarły. Na zdjęciach dwie warstwy :)


Myślę, że kolekcja Moulin Rouge jest strzałem w dziesiątkę. Po pierwsze oferuje nam klasyczną czerwień, która nigdy nie wyjdzie z mody. Po drugie, jest zabawą wieloma jej odcieniami, wśród których każda lakieromaniaczka może znaleźć coś dla siebie :) Więcej o całej kolekcji możecie poczytać na stronie http://lovelymakeup.pl/paznokcie/lakiery/must-have-moulin-rouge :)

Pozdrawiam,

Justine

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: