Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wzory. Pokaż wszystkie posty
2 grudnia 2018
Folk!
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo rzadko noszę paznokcie bez jakichkolwiek wzorów lub ozdób. Czasami są one mniej, czasami bardziej rozbudowane, ale jednak zawsze coś się na nich dzieje :) Dziś chcę pokazać Wam pazurki, które nosiłam zupełnie niedawno i które zaliczyć można do takich na których "się dzieje" :)
11 listopada 2018
Czarna elegancja
Czarne paznokcie - albo uwielbiamy, albo zupełnie ich nie lubimy. Ja jestem ogromną fanką czerni, do której co jakiś czas chętnie wracam, ponieważ stwarza na paznokciach mnóstwo możliwości. Czerń jednak czerni nierówna, dziś jednak pokażę Wam moją ulubioną, totalną czerń - Total black.
8 listopada 2018
Kwitnąca magnolia
Ostatnio było zielono, dziś natomiast będzie coś dla fanek neutralnych, stonowanych barw. Kto lubi nudziaki? :)
5 listopada 2018
Glam Mom
Pięknie!
Nie było mnie tu prawie pół roku... Część z Was zna zapewne powód mojej dłuższej nieobecności, część pewnie nie, ale tak się składa, że dokładnie w dniu mojego ostatniego wpisu (27 maja) dowiedziałam się, że jestem w ciąży i jakoś tak świat stanął na głowie ;) W zasadzie nie było i nadal nie ma żadnego konkretnego powodu, dla którego przestałam blogować (cały czas czułam się dobrze i regularnie pracowałam), ale tak wyszło :) A zaległości mam masę! Dziś jednak pokażę Wam coś, co aktualnie mam na paznokciach, a co idealnie pasuje do blogowego powrotu - Glam Mom!
Nie było mnie tu prawie pół roku... Część z Was zna zapewne powód mojej dłuższej nieobecności, część pewnie nie, ale tak się składa, że dokładnie w dniu mojego ostatniego wpisu (27 maja) dowiedziałam się, że jestem w ciąży i jakoś tak świat stanął na głowie ;) W zasadzie nie było i nadal nie ma żadnego konkretnego powodu, dla którego przestałam blogować (cały czas czułam się dobrze i regularnie pracowałam), ale tak wyszło :) A zaległości mam masę! Dziś jednak pokażę Wam coś, co aktualnie mam na paznokciach, a co idealnie pasuje do blogowego powrotu - Glam Mom!
27 maja 2018
...cieplejszy wieje wiatr! (inspiracje)
Piękne mamy lato tej wiosny, co? ;) Co prawda przez ostatnie dwa dni Mazury były nieco ponure, ale dziś, gdy tylko zauważyłam słońce za oknem, postanowiłam podzielić się z Wami fotkami mojego najnowszego, wiosennego wzornika :)
31 marca 2018
Radosnych Świąt!
Wiosna, ach to Ty? Może za oknem nie jest jeszcze zbyt ciepło i słonecznie, ale na paznokciach zawsze możemy poszaleć :) Jak przywołałam wiosnę?
15 marca 2018
Warkocze i wykład o czerwieni :)
Ponadczasowa czerwień na paznokciach nie zawsze potrzebuje towarzystwa. Z doświadczenia wiem, że klasyka zawsze obroni się sama, dlatego czerwone paznokcie idealnie wyglądają solo i często też na takie właśnie rozwiązanie decydują się moje klientki. Czy czerwień ze zdobieniami do dobry pomysł?
7 stycznia 2018
Karnawałowy kameleon
Witajcie w Nowym Roku :) Macie już swoje postanowienia noworoczne? Ja bardzo chciałabym wrócić do nieco bardziej regularnego blogowania, dlatego też sądzę, że uda mi się zamieszczać chociaż jeden wpis w tygodniu. Nazbierało mi się trochę zaległych zdobień, które z chęcią Wam pokażę :)
Dziś mam dla Was coś, co z pewnością sprawdzi się w sezonie karnawałowym!
9 grudnia 2017
All I want for Christmas is...?
Wy też czujecie już magię świąt? Ja w tym roku wyjątkowo zajęłam się już wystrojem mieszkania, część prezentów stoi zapakowana i mentalnie przygotowuję się na świąteczne szaleństwo w pracy :) Oczywiście jestem już także przygotowana technicznie - zobaczcie jakie śmieszne zimowo-świąteczne wzorki przygotowałam tym razem!
22 czerwca 2017
Summer!
Powroty są zawsze najtrudniejsze - teraz wracam po najdłuższej przerwie odkąd istnieje "Z pazurkiem" :) Mam nadzieję, że wybaczycie, rozumiecie i że nadal tu jesteście! Bez zbędnych tłumaczeń zapraszam Was na małe wprowadzenie w moje ponowne blogowanie, a idealnym pretekstem ku temu będzie pierwszy dzień lata! :)
20 listopada 2016
KONAD Tango red
Jak zapewne wiecie jestem na etapie testowania nowych marek lakierów hybrydowych. Ostatnio mogłyście poczytać m.in. o bardzo ciekawym odcieniu niebieskości marki Konad - Bluestone. Dziś zapraszam na uwodzicielski Tango red ;)
4 listopada 2016
Elegancka abstrakcja
Zdobienie, które dziś zobaczycie nosiłam już jakiś czas temu, ale jakoś nie po drodze było mi z jego opublikowaniem ;) Byłam z niego bardzo zadowolona, ponieważ nie dość, że było eleganckie, to do tego przyciągało wzrok ;) Być może dlatego, że wyglądało na skomplikowane :p Jego bazą były dwa lakiery: Softer #35 i #44. Wzory wykonałam czarnym i białym lakierem.
23 października 2016
Magnifique...
Jeśli nieobcy jest Wam temat hybryd z pewnością znacie już nowe odcienie z jesiennej kolekcji Indigo, sygnowanej nazwiskiem Natalii Siwiec. Wiosną pojawiły się delikatne, bardzo rozbielone pastele, teraz natomiast możemy cieszyć oczy m.in. czerwieniami i niebieskościami. Z całej kolekcji najbardziej zachwycił mnie kobaltowy odcień niebieskiego, który od pierwszego wejrzenia stał się chyba moim ulubionym kolorem hybrydy w ogóle ;) I pomimo tego, że inny odcień - Paris Blue - otrzymał I nagrodę na targach Beauty Days 2016 za najpiękniejszy kolor lakieru hybrydowego na jesień/zimę 2016/17, moje serce należy do Magnifique... :)
22 października 2016
Mollon Pro Monophase 18 Heidi + 29 Tyra + Mollon Pro Decor Gel 02 Black street
Witajcie :)
Dawno mnie tu nie było, a mam Wam mnóstwo rzeczy do pokazania! :)
Mam nadzieję, że pamiętacie markę Mollon Pro, o której już co nieco pisałam. Do tej pory były to hybrydy w klasycznych odcieniach - czerwieni (Judith) oraz czerni (Black/Noir) wraz z białym żelem do zdobień. Dziś tematyka nieco inna, choć pokrewna - na tapetę biorę lakiery jednofazowe.
2 października 2016
KONAD Bluestone
Lakiery hybrydowe to ostatnio 3/4 mojego życia ;) Coraz chętniej sięgam po kolejne marki i nowości, które mogłyby spodobać się mi i moim klientkom. Bardzo chętnie zdecydowałam się więc na przetestowanie trzech odcieni znanej Wam z pewnością marki Konad. Dziś pierwszy z odcieni - Bluestone :)
27 września 2016
Różowy french
French to zdobienie, które nigdy nie wyjdzie z mody. Coraz częściej jednak Panie decydują się na inne jego odmiany niż te tradycyjne. Nie wiem czy można nadal nazwać je frenchem, ale przyjmijmy, że będzie to dobre określenie ;) Co powiecie na różowy, graficzny french na beżowej bazie? ;) W roli głównej lakiery Softer #33 i Softer #45 :)
5 września 2016
Mollon Pro HSS 2/48 Black/Noir + Mollon Pro Decor Gel 01 White street
Cześć :)
- do odbijania folii na kolorze czarnym,
- aplikacja na gel budujący, bazę hybrydową i bazę żelową - jako kolor lub element zdobienia,
- bezkwasowy, bezzapachowy, bez formaldehydów,
- gęsty jak pasta,
- kremowa konsystencja,
- wydajny,
- nie poziomuje się i nie rozpływa (jak farbka akrylowa), co ułatwia pracę i daje możliwości precyzyjnych zdobień,
- nie zastyga, daje możliwość długiego malowania,
- idealnie nadaje się do rozcierania – efekt światło cienia.
Zdecydowanie mogę zgodzić się, że sprawdzi się przy cieniowaniu i kształtach wypukłych. Efekt, który możemy dzięki niemu uzyskać przypomina nawet trochę malowanki na porcelanie (jeśli wiecie o jaki typ wzorów mi chodzi;)). Z pewnością wypróbuję go jeszcze do babyboomera i spróbuję czegoś w stylu zhostovo ;) Ciekawi mnie także odbijanie folii - do tej pory nie miałam jeszcze możliwości wypróbowania jego wystkich możliwości. W 100% mogę jednak powiedzieć, że jest bardzo wydajny i nie zastyga podczas malowania. Trochę przeszkadza mi jednak to, że się nie poziomuje. Owszem, jest to dużą zaletą przy żelach do zdobień, dzięki czemu są one bardzo precyzyjne, jednak choć odrobina samopoziomowania się pozwoliłaby na uniknięcie śladów po pędzelku (np. podczas malowania prostych linii, gdzie zdarzało mi się, że pośrodku prostej linii zostawał delikatny prześwit, gdy zbyt mocno pociągnęłam pędzelkiem).
A teraz zobaczcie co udało mi się zmalować wykorzystując hybrydę i pastę do zdobień Mollon Pro :) Trzy paznokcie pokryłam w całości czarnym lakierem, dwa natomiast to połączenie czarnego frencha z dużymi, biało-czarnymi kwiatami, gdzie główne skrzypce gra żel do zdobień :)
Manicure nosiłam dwanaście dni i z pewnością ponosiłabym jeszcze dłużej gdyby nie fakt, że złamałam środkowy paznokieć u prawej ręki i postanowiłam usunąć całość ;) Dodam jeszcze, że w małym palcu ułamał mi się też sam czubek paznokcia, a lakier pozostał na swoim miejscu jeszcze kilka dni... tak w powietrzu :p
Zobaczcie jak mój manicure prezentował się po blisko dwóch tygodniach (dodam, że w tym czasie zmyłam stosy naczyń po rodzinnej uroczystości, a w trakcie urlopu przez kilka dni sprzątałam nieustannie mieszkanie... bez rękawiczek! Białe plamki na czarnym to reszty farby akrylowej po malowaniu i lakierowaniu skrzynek... też bez rękawiczek! Dla mnie niemal nie do zdarcia! ;))
W poprzednim wpisie wspominałam także, że największym zaskoczeniem było dla mnie ściąganie hybrydy Mollon. Samo moczenie trwało 7 minut, a lakier odszedł niemal w całości. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku lakieru Black. Dodam tylko, że pastę do zdobień warto spiłować niemal w całości, bo żel, jak to żel, niezbyt chce się ruszyć pod wpływem removera i zawsze trzeba go będzie na koniec dopiłować :)
Czy polecam? Lakier zdecydowanie tak, po żelu spodziewałam się nieco lepszej konsystencji. Ta jest dla mnie troszeczkę zbyt gęsta, jednak dam mu jeszcze szansę w innego rodzaju zdobieniach, w których taka konsystencja sprawdza się dużo lepiej :)
Jak być może pamiętacie od pewnego czasu testuję nową markę hybryd - Mollon Pro. Blisko miesiąc temu miałyście możliwość zapoznania się z nią bliżej przy okazji pięknego odcienia czerwieni - Judith. Dziś także pozostaję w tematyce bardzo klasycznej - będzie czerń i biel, czyli lakier Mollon Pro Hybrid Shine System 048 Black/Noir oraz pasta do zdobień Decor Gel 01 White street ;)
Wszelkie informacje na temat buteleczki, rodzaju pędzelka, a także preparatów, które są niebędne do wykonania manicure hybrydowego z Mollon Pro znajdziecie w obszernym poście o lakierze Judith, do którego Was odsyłam :) Dziś natomiast chciałabym się skupić wyłącznie na samym lakierze. Numer 048 Black/Noir to, jak sama nazwa wskazuje, tradycyjna czerń. Nic dodać, nic ująć. Nie ma w sobie żadnych drobinek ani poświaty, ma wykończenie zupełnie kremowe. Podobnie do pozostałych lakierów z kolekcji Black jest dość rzadki jak na hybrydę, a pierwsza warstwa zostawia sporo prześwitów. Myślałam więc, że do pełnego krycia będą potrzebne trzy warstwy. Nic bardziej mylnego. Dwie wystarczyły w zupełności. Nie miałam też żadnych problemów przy aplikacji. Lakier wymaga takiego samego czasu utwardzania co inne lakiery (UV - 120 sek., LED - 60 sek., CCFL - 90 sek.).
Kolejnym produktem, który z chęcią wypróbowałam i z którego z pewnością skorzystam jeszcze nie raz jest Decor Gel, czyli inaczej żel dekoracyjny (pasta do zdobień). Jest on zamknięty w małym pięciogramowym, plastikowym pudełeczku z naklejkami odzwierciedlającymi kolor produktu w środku. Na naklejkach znajdziemy m.in. informację o numerze i nazwie koloru żelu. Nie ma natomiast sugestii dotyczącej czasu utwardzania, jednak ja utwardzałam go tak jak zwykły lakier, często nawet krócej, gdy malowałam akurat zdobienie stopniowo i chciałam, żeby zastygł. Po otwarciu pasta zabezpieczona jest także "sreberkiem", które gwarantuje nam, że produkt nie był używany.
Na stronie producenta oba określenia żel/pasta występują równoznacznie. Ja jednak skłaniałabym się ku określeniu pasta, bowiem produkt jest bardzo gęsty. Żel do zdobień, z którego korzystałam do tej pory jest dużo rzadszy i być może dlatego ten wydaje mi się bardzo gęsty. W każdym razie nawet po położeniu słoiczka na boku produkt przez długi czas pozostanie na swoim miejscu ;)
Oto podstawowe zastosowania i zalety żelu/pasty według Producenta:
- idealny dla podstawowych i zaawansowanych technik zdobienia jak one stroke, zostovo, four favore
- do cieniowania, efektów płaskorzeźby, wypukłych kształtów 3D,
- do tworzenia złożonych faktur, wzorów,- do odbijania folii na kolorze czarnym,
- aplikacja na gel budujący, bazę hybrydową i bazę żelową - jako kolor lub element zdobienia,
- bezkwasowy, bezzapachowy, bez formaldehydów,
- gęsty jak pasta,
- kremowa konsystencja,
- wydajny,
- nie poziomuje się i nie rozpływa (jak farbka akrylowa), co ułatwia pracę i daje możliwości precyzyjnych zdobień,
- nie zastyga, daje możliwość długiego malowania,
- idealnie nadaje się do rozcierania – efekt światło cienia.
Zdecydowanie mogę zgodzić się, że sprawdzi się przy cieniowaniu i kształtach wypukłych. Efekt, który możemy dzięki niemu uzyskać przypomina nawet trochę malowanki na porcelanie (jeśli wiecie o jaki typ wzorów mi chodzi;)). Z pewnością wypróbuję go jeszcze do babyboomera i spróbuję czegoś w stylu zhostovo ;) Ciekawi mnie także odbijanie folii - do tej pory nie miałam jeszcze możliwości wypróbowania jego wystkich możliwości. W 100% mogę jednak powiedzieć, że jest bardzo wydajny i nie zastyga podczas malowania. Trochę przeszkadza mi jednak to, że się nie poziomuje. Owszem, jest to dużą zaletą przy żelach do zdobień, dzięki czemu są one bardzo precyzyjne, jednak choć odrobina samopoziomowania się pozwoliłaby na uniknięcie śladów po pędzelku (np. podczas malowania prostych linii, gdzie zdarzało mi się, że pośrodku prostej linii zostawał delikatny prześwit, gdy zbyt mocno pociągnęłam pędzelkiem).
A teraz zobaczcie co udało mi się zmalować wykorzystując hybrydę i pastę do zdobień Mollon Pro :) Trzy paznokcie pokryłam w całości czarnym lakierem, dwa natomiast to połączenie czarnego frencha z dużymi, biało-czarnymi kwiatami, gdzie główne skrzypce gra żel do zdobień :)
Manicure nosiłam dwanaście dni i z pewnością ponosiłabym jeszcze dłużej gdyby nie fakt, że złamałam środkowy paznokieć u prawej ręki i postanowiłam usunąć całość ;) Dodam jeszcze, że w małym palcu ułamał mi się też sam czubek paznokcia, a lakier pozostał na swoim miejscu jeszcze kilka dni... tak w powietrzu :p
Zobaczcie jak mój manicure prezentował się po blisko dwóch tygodniach (dodam, że w tym czasie zmyłam stosy naczyń po rodzinnej uroczystości, a w trakcie urlopu przez kilka dni sprzątałam nieustannie mieszkanie... bez rękawiczek! Białe plamki na czarnym to reszty farby akrylowej po malowaniu i lakierowaniu skrzynek... też bez rękawiczek! Dla mnie niemal nie do zdarcia! ;))
W poprzednim wpisie wspominałam także, że największym zaskoczeniem było dla mnie ściąganie hybrydy Mollon. Samo moczenie trwało 7 minut, a lakier odszedł niemal w całości. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku lakieru Black. Dodam tylko, że pastę do zdobień warto spiłować niemal w całości, bo żel, jak to żel, niezbyt chce się ruszyć pod wpływem removera i zawsze trzeba go będzie na koniec dopiłować :)
Czy polecam? Lakier zdecydowanie tak, po żelu spodziewałam się nieco lepszej konsystencji. Ta jest dla mnie troszeczkę zbyt gęsta, jednak dam mu jeszcze szansę w innego rodzaju zdobieniach, w których taka konsystencja sprawdza się dużo lepiej :)
Zapraszam na stronę internetową: mollonpro.com/pl/ oraz fanpage Mollon Pro na Facebooku :)
Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku:

4 września 2016
My Secret 275 Peach sorbet
Witajcie :)
Pozdrawiam,
Nie ma co ukrywać, że lato zbliża się ku końcowi ;) Nad Mazurami ciągną się dziś ciemne chmury, kropi deszcz, jesień jest coraz bliżej. Dziś pokażę Wam lakier i stylizację, która będzie małym połączeniem lata i jesieni. A wszystko za sprawą My Secret 275, czyli Peach sorbet.
Sorbet brzoskiwniowy, jak wskazuje sama jego nazwa, to odcień różowo-pomarańczowy, brzoskwiniowy, morelowy, bardzo jasny koral. Jest kolorem dość przygaszonym, spokojnym, stonowanym, dlatego też polubią się z nim te z Was, które na co dzień preferują odcienie delikatne, lub z takimi muszą się zaprzyjaźnić z racji szkoły/pracy. Lakier ma wykończenie kremowe, bez drobinek, a do pełnego pokrycia paznokcia wystarczą dwie warstwy. Nie musimy martwić się o smugi czy prześwity. Osobiście nie przepadam za tego typu kolorami z racji tego, że nie pasują do mojej karnacji (a przynajmniej tak mi się wydaje), ale wiem, że brzoskwinie to jedne z tych odcieni, które latem moje klientki wybierały najczęściej, więc sądzę, że i Wam się spodoba :)
Pisząc, że post będzie w letnio-jesiennym stylu miałam na myśli zdobienie, do którego bazą był Peach sorbet. Zdecydowałam się na namalowanie delikatnych, prostych kwiatów, które ostatecznie wyglądały jak zasuszone ;) Całość wykonana lakierami z nowej kolekcji My Secret :)
Denerwował mnie trochę fakt, że nie mogę do końca uchwycić zdobienia, gdy tak bardzo odbija się od niego światło, więc zdecydowałam się także na wersję matową :)
Która wersja bardziej przypadała Wam do gustu? :)
Lakiery z najnowszej kolekcji My Secret są dostępne w sieci Drogerii Natura :)
My Secret na Facebooku - zajrzyjcie koniecznie :)
Zapraszam także do mnie :)

3 września 2016
Pink snake
Cześć! :)
Dziś będzie dość krótko, ale mam nadzieję, że spodoba się Wam moja wzorkowa propozycja - blobicure :) Sądzę, że jest to zdobienie, które może wykonać każda z Was - wystarczą tylko dwa dowolne lakiery. W moim przypadku jest to połączenie dwóch odcieni lakierów Softer - #45 i #41.
Paznokieć przypominający trochę "wężową skórkę" wykonujemy na mokro. Na początlku pokrywamy płytkę dość grubą warstwą wybranego lakieru (np. szarego), a następnie na mokrym jeszcze lakierze stawiamy kropelki drugiego koloru (np. różowego), które rozpłyną się w lakierze bazowym, tworząc za każdym razem inny, oryginalny efekt :) Do zrobienia kropelek może posłużyć Wam pędzelek od lakieru lub sonda, gdy potrzebujecie delikatniejszego efektu. Ważne, aby wszystko zrobić z umiarem i... szybko! :) Całą stylizację pokryłam dodatkowo matowym top coatem.
Lubicie takie proste zdobienia? Może chciałybyście więcej tego typu inspiracji? :) Piszcie w komentarzach!
"Z pazurkiem" na Facebooku - zajrzyjcie do mnie ;)

27 lutego 2016
Szkiełka (Essence the gel #20 beautiful lies)
Witajcie! :)
"Z pazurkiem" na Facebooku:)
Pozdrawiam,
Uwielbiam wolne dni, a szczególnie wolne soboty! W końcu mam okazję coś dla Was napisać ;) Dziś będzie fioletowo, a to za sprawą "pięknych kłamstw" od Essence ;)
Na początku kilka słów przypomnienia. Kolekcja the gel od Essence to lakiery, których specjalna formuła ma zapewnić naszym paznokciom trwały manicure z efektem żelowego wykończenia bez użycia lampy. Lakiery mają różne wykończenia i szeroką gamę odcieni, które możecie znaleźć m.in. na stronie internetowej marki: the gel. Na moim blogu mogłyście zobaczyć już w akcji trzy lakiery z serii the gel: prince charming, wild white ways i serendipity.
Wizualnie na pewno bardzo dobrze kojarzycie lakiery Essence. Ośmiomililitrowa buteleczka w kształcie klepsydry, której nakrętka idealnie odzwierciedla kolor lakieru znajdującego się w środku. Dużym plusem lakierów jest także to, że posiadają na gwincie małe wypustki, które podczas zamykania informują nas "kliknięciem", że lakier jest już dobrze zamknięty. Nazwę lakieru wraz z numerkiem znajdziemy na naklejce na odwrocie. Jeżeli mowa o Essence to mamy do czynienia oczywiście z szerokim, płaskim pędzlem, przyciętym na półokrągło. Dla mnie odrobinę za szeroki, ale z pewnością znajdą się też jego zwolenniczki :)
Przechodząc do meritum, czyli samego koloru - numer 20 to jak dla mnie zwyczajny, tradycyjny fiolet, bez konieczności wyszukiwania innych odcieni dla jego określenia :) Po pierwszej warstwie pozostawia sporo prześwitów, ale druga w zupełności pokrywa płytkę, nie pozostawiając smug. Lakier ma dość rzadką konsystencję, ale tylko na samym początku. Po chwili malowania robi się trochę gęstszy - taki akurat ;) Faktycznie bardzo fajnie błyszczy, więc nie ma konieczności pokrywania go top coatem. Dobrze się zmywa, nie barwi skórek i pazurków :)
W dzisiejszym zdobieniu zobaczycie beutiful lies w połączeniu z wild white ways :) Na białej bazie wykonałam nieregularne cieniowanie także innymi odcieniami fioletu, na których następnie namalowałam potłuczone szkiełka - na paznokciu środkowym w całości, na serdecznym tylko w części :)
Jak Wam się podoba? :)
Zapraszam Was na stronę Essence Polska na Facebooku :)
"Z pazurkiem" na Facebooku:)

Subskrybuj:
Posty (Atom)













