Dziś post z samego rana, przy aromatycznej kawie ;) Na początku pomyślałam, że ze zdobieniem, które zobaczycie poniżej, wstrzymam się do czasu Halloween. Nie wiem dlaczego, zapewne ze względu na kolory, pomyślałam, że idealnie wpasowałoby się w ten klimat ;) Będzie to zdobienie na recenzowanych wczoraj My Secret Chalky Matt 238 Black & 239 Red. Trochę mroczne, tajemnicze, czasami nazywane zdobieniem wampirkowym (kiedy występuje cieniowanie czerni z czerwieniami, fioletami), ale z drugiej strony bardzo eleganckie i wytworne, a przynajmniej ja o nim tak pomyślałam ;) Nie bez przyczyny też skojarzyło mi się z piosenką Carlosa Santany - Black magic woman... ;)
Do wykonania zdobienia, poza dwoma lakierami Chalky Matt wykorzystałam także gąbeczkę do makijażu, dzięki której wykonałam gradient oraz płytkę B. loves plates Flower power. Wzory odbijałam lakierami Chalky (sam wzór też starałam się zrobić "gradientowy"), więc przy okazji możecie zauważyć, że zupełnie przyzwoicie sprawują się także przy stemplowaniu :) Zapraszam do obejrzenia zdjęć i krótkiego tutorialu :)
A teraz mała instrukcja:
1. Palec wokół paznokcia zabezpieczam klejem, który zapobiegnie zabrudzeniom. W moim przypadku jest to zwyczajny klej Magic, którego używam też do rękodzieła :) Zwracam szczególną uwagę na to, aby klej był jak najbliżej płytki, ale też nie zabrudził lakieru.
2. Czekam aż klej wyschnie - Magic robi się przeźroczysty.
3. Na gąbeczkę do makijażu nakładam dwa odcienie lakieru, którym wykonam gradient. Już na gąbeczce delikatnie łączę je ze sobą na granicy. Zanim przystąpię do cieniowania odbijam nadmiar lakieru na kartce.
4. Wykonuję gradient na paznokciach (dwa lub trzy razy, w zależności od efektu, jaki chcę użyskać). Gradient dobrze jest zaczynać od wolnego brzegu i posuwać gąbeczkę ku skórkom - powinnyśmy uzyskać ładne przejście kolorów. Przed nakładaniem kolejnych warstw gradientu czekam, aż poprzednia warstwa wyschnie - gdy lakiery są mokre możemy poderwać poprzednią warstwę.
5. Wybieram wzór z płytki.
6. Wzór pokrywam lakierami w odwrotnej kolejności niż wykonywałam gradient: czarny na górze, czerwony na dole.
7. Nadmiar lakieru ściągam do boku płytki, aby pozostawić przejście między kolorami.
8. Odbijamy wzór na steplu.
9. Wzór przenosimy na paznokieć, starając się jak najdokładniej dopasować granicę kolorów na stemplu do granicy kolorów gradientu. Czarny wzór powinien odbić się na czerwonym lakierze, czerwony wzór - na czarnym lakierze. Im większy błąd na granicach kolorów, tym większą "dziurę" uzyskamy (kiedy np. czerwony wzór odbije się na czerwonym lakierze uzyskamy "dziurę" we wzorze, którego po prostu nie będzie widać).
10. Zrywamy klej, z którym przy okazji usuniemy prawie wszystkie zabrudzenia.
11. Doczyszczamy skórki i gotowe! :)
Wzór pozostawiłam matowy, dlatego też nie pokrywałam go na koniec top coatem, gdyż żaden byłby tak matowy jak same Chalky. Nie mogłam jednak powstrzymać się od zobaczenia zdobienia w wersji błyszczącej ;) Dodałam też czarne cyrkonie BPS. Tu z kolei nie mogłam zrobić dobrych zdjęć (błysk za bardzo odbiał światło), więc mam tylko jedno, dla porównania :) Osobiście błysk i cyrkonie były dla mnie już przesadą, ale nie było aż tak źle ;)
I jak podoba się Wam wampirkowe zdobienie? ;) Która wersja, matowa czy z błyskiem, podoba się Wam bardziej? :)
Zapraszam do komentowania i odwiedzania mojej strony na Facebooku :)
Z pewnością wiecie, że każda lakieromaniaczka musi mieć w swojej kolekcji porządną czerwień. Jest to kolor, który (podobno!) wśród lakierów do paznokci pojawił się jako pierwszy, wraz z różem. Nie jest to jednocześnie kolor, o którym często mówi się, że znajduje się wśród trendów na lato/jesień etc., że jest hitem sezonu, tym jednym, jedynym, megamodnym, jak czasami słyszymy np. o trendzie na biel, miętę, pastele, marsala... Czerwień jest po prostu kolorem kultowym, poadczasowym - a przynajmniej ja ją tak odbieram. Dziś pokażę Wam jedną z moich ulubionych czerwieni - Cherry d'amour.
Cherry d'amour jest jednym z dwunastu odcieni najnowszej kolekcji Bourjois La Laque. Więcej o samej kolekcji i dostępnych kolorach możecie poczytać w poście o równie uroczym Lycheers :)
La Laque to kolekcja bardzo oryginalna. Przede wszystkim wyróżnia się ona ciekawą i niespotykaną buteleczką o trójkątnym kształcie podstawy i pięknym, tłoczonym napisem marki. Podoba mi się jej prostota i minimalizm - mała rzecz, a cieszy i sprawia, że lakier naprawdę zyskuje na atrakcyjności. Na uwagę zasługuje także oryginalny pędzelek ze żłobieniami, przez które spływa lakier (właśnie sobie przypomniałam, że znowu zapomniałam sfotografować go z bliska i postaram się pamiętać o tym w kolejnych recenzjach;)). Ogromnym plusem całej kolekcji jest także cudowny dobór kolorystyczny. Odcienie się bardzo mocno napigmentowane i niezwykle żywe.
W opisie producenta ósemka określona została jako "głęboka wiśnia, która przyśpieszy bicie serca. Teraz i na zawsze" ;) W istocie jest to odcień bardzo dojrzałego owocu wiśni. Jest bardzo intensywny, a przez to niezwykle kobiecy i romantyczny. Podobnie jak w przypadku pozostałych odcieni, także Cherry d'amour kryje przy jednej warstwie. Na moich zdjęciach, z przyzwyczajenia już, zobaczycie dwie cienkie ;) Jest to jednak typowy jednowarstwowiec, który szybko schnie i pozostawia wysoki połysk. Nie smuży, nie pozostawia prześwitów i ma bardzo dobrą konsystencję. Kremowe wykończenie dodaje mu tylko elegancji. Ważne, że nie barwi płytki ani skórek, co jest bardzo dużym minusem wielu czerwieni. Oczywiście musimy pamiętać, że najlepiej zmywać go w taki sposób, aby najpierw przytrzymać nasączony wacik na paznokciu, a później ściągać lakier w kierunku wolnego brzegu. W przeciwnym razie, przy rozcieraniu na boki, każdy lakier pobrudzi nam palce ;)
Na zdjęciach moje pazurki - jeszcze kwadratowe ;)
Choć odcień Cherry d'amour jest sam w sobie piękny postanowiłam wypróbować na nim dość proste, tasiemkowe zdobienie, które nie powinno sprawić problemu także Wam :)
Oto krótki tutorial :)
1. Na wybrany lakier bazowy (np. beżowy) przyklejamy w kształcie trójkąta tasiemki do zdobień, które stworzą kontur naszego wzoru.
2. Trójkąt wypełniamy tasiemkami, dzieląc go na mniejsze trójkąty.
4. Gdy lakier jest jeszcze mokry, odrywamy tasiemki w odwrotnej kolejności, niż były przyklejane (dzięki temu tasiemki z samego dołu nie poderwą górnych i wzór będzie bardziej precyzyjny). W razie potrzeby wyrównujemy powstałe trójkąty patyczkiem lub pędzelkiem.
5. W miejscu, w którym trójkąty się zbiegają przyklejamy ozdobę (np. ćwieki, cyrkonie)
A tak wygląda całe zdobienie z wzorem w obu kierunkach :D
Jak się Wam podoba? Ten i inne lakiery z kolekcji Bourjois możecie mieć za 32 zł (10 ml), co być może nie jest ceną najniższą, ale co do ich jakości nie można mieć żadnych zastrzeżeń! :)
Lakiery
otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bourjois, lecz nie wpłynęło to
na moją opinię. - See more at:
http://zpazurkiem.blogspot.com/2013/09/bourjois-so-laque-glossy-02.html#sthash.SebdHvr0.dpuf
Lakiery
otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bourjois, lecz nie wpłynęło to
na moją opinię. - See more at:
http://zpazurkiem.blogspot.com/2013/09/bourjois-so-laque-glossy-02.html#sthash.SebdHvr0.dpuf
Jakiś czas temu pokazywałam Wam na swoim facebookowym profilu podarunek od Bourjois. Lakiery są tak cudowne, że nie wiedziałam od którego zacząć! :p Postanowiłam więc rozpocząć zgodnie z numeracją, dlatego też zapraszam Was na recenzję pierwszej buteleczki z serii La Laque - 7 Lecheers :)
Seria La Laque to nowość w ofercie marki Bourjois:
Bazując na doświadczeniu oraz inspirując się wybiegami mody, Bourjois stworzyło i ma zaszczyt przedstawić gamę 12 odcieni La Laque. Formuła zawiera wysoko skoncentrowane pigmenty, dzięki czemu paznokcie są idealnie pokryte już po pierwszej warstwie lakieru. Opakowanie La Laque wyróżnia się niepowtarzalnym designem: ma nowoczesny, opływowy kształt, a jego kolory podkreślają kobiecą elegancję oraz intensywny połysk.
W skład kolekcji wchodzi 12 pięknych odcieni:
1. WHITE SPIRIT - Nieskazitelna czystość bieli.
2. CHAIR ET TENDRE - Różane paznokcie będą pasować do naturalnego rumieńca.
3. ORANGE OUTRANT - Jasna, orzeźwiająca pomarańcza? Tak, proszę!
4. FLAMBANT ROSE – Odważny, intensywny róż z nutką czerwieni. Natura wymarzyła, Bourjois zaprojektowało.
5. ARE YOU REDDY – Gotowa na odważną krwistą czerwień?
6. FUCHSIAO BELLA - Fuksja inspirowana La Dolce Vita.
7. LYCHEERS - Blado różowa śliwka, słodka jak syrop z lychee.
8. CHERRY D'AMOUR. Głęboka wiśnia, która przyśpieszy bicie serca. Teraz i na zawsze.
9. MARRON SHOW. Głęboki brąz z ciepłymi akcentami czerwieni. Spróbuj się oprzeć.
10. BEACH VIOLET. Ciemna śliwka, którą możesz mieć na paznokciach cały rok, nawet na plaży!
11. ONLY BLUUUUE. Królewski niebieski. Nasz faworyt.
12. NI VERNIS BLEU. Czy to niebieskawa zieleń czy zielonkawy niebieski? To oba kolory, ale nigdy jednocześnie.
W moje ręce trafiły numerki 7-12 i z pewnością pokażę Wam je wszystkie ;) Naprawdę bardzo trudno było mi się zdecydować, które odcienie chciałabym mieć w swojej kolekcji. Każdy przykuł moją uwagę, ale miłość do fioletów, brązów i zieleni przeważyła - a nawet jeśli nie są to kolory typowo letnie to postaram się je odczarować :)
Lakiery La Laque to przede wszystkim bardzo oryginalna buteleczka. Jej podstawa jest trójkątna, więc założę się, że nigdzie podobnej nie znajdziecie :D Całość jest niezwykle elegancka. Od frontu przemawiają do nas piękne, srebrne litery z nazwą marki i serii, jednak to i tak nic w porównaniu z tłoczoną nazwą Bourjois na jednym z boków. Numer i nazwa koloru znajdują się na bardzo dobrej jakościowo naklejce, z której na pewno się nie wytrą.
Z pędzelkiem nie ma żadnych problemów. Jest dość uniwersalny, średniej grubości i bardzo dobrze przycięty. Jedynym problemem, do którego trzeba się przyzwyczaić jest specyficzny kształt nakrętki, który na początku trochę trudno dopasować do palców ;) Zauważyłam jednak, że im mniej się nad tym zastanawiam, tym naturalniej wychodzi, więc na pewno można się do niego przyzwyczaić ;) Co ciekawe, i z czym nie spotkałam się wcześniej, pędzelek posiada na swojej plastikowej części żłobienia, po której dozowana jest odpowiednia ilość lakieru - przy następnej recenzji postaram się zrobić zdjęcia, które pokażą to rozwiązanie ;)
Kolor siódemki określiłabym jako dość ciemny, przykurzony róż. I wcale nie dziwię się, że nazywa się "liczi", gdyż posiada identyczny kolor jak ten właśnie owoc ;) Zgodnie z zapewnieniem producenta lakier ma niesamowitą pigmentację. Kryje już po pierwszej warstwie. Będzie więc doskonałym rozwiązaniem dla zabieganych pań ;) Moim zdaniem ma jednak troszkę zbyt zwartą konsystencję. Zdarzyło mi się, że przy wolniejszym malowaniu i poprawkach lakier ściągał się i musiałam malować trochę szybciej ;) Świadczy to więc o tym, że dość szybko schnie ;) Po wyschnięciu nie mamy smug i prześwitów. Ładnie błyszczy i żałuję, że z rozpędu pomalowałam go wysuszaczem, który tylko zostawił mi bąbelki! Na szczęście nie odebrał mu uroku, który tkwi w wyjątkowym kolorze :)
Decydując się na Lecheers postanowiłam od razu dopasować do niego proste zdobienie ;) A czy jest coś co pasuje bardziej do różowych odcieni, niż właśnie różyczki? ;)
Zapraszam na zdjęcia w świetle sztucznym i dziennym (a w zasadzie wieczorowym!) ;)
I jak podoba się Wam zdobienie? ;) A może chciałybyście wiedzieć jak zmalować podobne różyczki u siebie? To wcale nie jest tak trudne, jak mogłoby się wydawać ;) A żeby było łatwiej przygotowałam dla Was krótki filmik z tutorialem (tu znów wielkie podziękowania dla mojego K. za pomoc:)). W filmiku używam sondy i specjalnego pędzelka do zdobień, jednak przy tego rodzaju nieregularnym zdobieniu, które nie musi być idealne, z pewnością wystarczy Wam także szpilka lub wykałaczka - szkoda, że sama nie wykorzystałam ich w filmiku, żeby udowodnić, że jest to jak najbardziej wykonalne - mój błąd :) Jeżeli nie posiadacie farbek akrylowych możecie zastąpić je wybranymi lakierami, a efekt będzie taki sam :) Enjoy!
Lakiery z kolekcji La Laque dostępne są od maja 2015 roku, np. w Rosmannie. Sugerowana cena buteleczki (10ml) to 31,99zł. Może nie jest to najniższa cena, ale jeśli zależy Wam na bardzo dobrej jakości i szukacie wyjątkowych egzemplarzy na pewno nie będą to stracone pieniążki ;)
Lakiery
otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bourjois, lecz nie wpłynęło to
na moją opinię. - See more at:
http://zpazurkiem.blogspot.com/2013/09/bourjois-so-laque-glossy-02.html#sthash.SebdHvr0.dpuf
Lakiery
otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bourjois, lecz nie wpłynęło to
na moją opinię. - See more at:
http://zpazurkiem.blogspot.com/2013/09/bourjois-so-laque-glossy-02.html#sthash.SebdHvr0.dpuf
Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)
Blogosferę opanował ostatnio szał manicure hybrydowego, który rozpętany został głównie przez Diamond Cosmetics i lakiery hybrydowe Semilac. Od długiego czasu i ja nosiłam się z zamiarem skompletowania swojego zestawu. Przeszukiwałam Internet głównie po to, by nie trafić na buble, z którymi już się raz zetknęłam. Nie chciałam kolejny raz inwestować w gotowe zestawy z allegro (taki właśnie nabyłam jakieś 2 lata temu i nie zdołałam wykonać nim ani jednego manicure), z drugiej natomiast strony nie byłam w stanie jednorazowo wydać tak dużo gotówki na "pewniaki", których ceny oscylują od 50zł w górę i które z pewnością mogłyby stanowić atrakcyjny wybór kolorystyczny dla potencjalnych klientek. Chciałam czegoś pośrodku - względnie tanich lakierożeli, dużego wyboru kolorystycznego i choć minimalnej, dwutygodniowej trwałości.
Co oferuje nam Diamond Cosmetics?
Zapraszam na recenzję lakierów hybrydowych Semilac oraz instrukcję "krok po kroku" wykonania manicure hybrydowego :)
Lakiery hybrydowe Semilac od Diamond Cosmetics są dostępne w buteleczkach o pojemności 6ml. Wydaje mi się, że jeszcze niedawno były także większe objętościowo egzemplarze, jednak teraz nie mogę odnaleźć ich na stronie :) Być może zmienił się asortyment lub po prostu mi musiało się coś pomylić ;) Lakiery zamknięte są w czarnej, błyszczącej buteleczce, na której bardzo elegancko prezentuje się logo marki - biały diament :) Nazwę koloru wraz z numerkiem na kolorowym wzorniku znajdziemy na samym szczycie (co widoczne jest na zdjęciu wyżej). Niestety w większości przypadków kolor nie odpowiada do końca odcieniowi lakieru w środku, jednak dla mnie nie stanowi to większego problemu. W końcu mamy do czynienia z lakierem hybrydowym, który schnie i utwardza się wyłącznie pod lampą, więc nie musimy obawiać się, że częste otwieranie wpłynie na jego jakość czy konsystencję :) Co do utwardzania pod lampą... na szczycie każdej nakrętki widzimy także czas utwardzania pod lampą LED i pod 36W lampą UV. O ile w przypadku lampy UV czas ten wynosi 2 minuty, o tyle w przypadku lampy LED mamy różnicę pomiędzy poszczególnymi kolorami. I tak np. bazę i top wystarczy utwardzać po 30 sekund, a lakiery kolorowe 40 bądź 45 sekund. Z egzemplarzy które posiadam, trzy wymagają tego dłuższego czasu (amazon forest, classic wine oraz pink rock). Co bardzo ciekawe na kolorze czarnym widzimy napis "NO LED LAMP" :)
Diamond Cosmetics oferuje nam bardzo bogatą gamę kolorystyczną, wśród której każda z pań bez wątpienia znajdzie coś dla siebie. Wszystkie odcienie, pogrupowane na 5 głównych kolekcji możecie znaleźć na stronie marki: www.pazurki.com.pl. Co ciekawe, jeżeli interesuje Was dobór lakierów do pory roku czy świąt, Diamond Cosmetics wychodzi Wam naprzeciw ;) Jeszcze niedawno do osobnej zakładki trafiły propozycje lakierów na Halloween, a w chwili obecnej na tapecie mamy Autumn Coffe, czyli zbiór lakierów w kolorystyce jesiennej.
W swojej kolekcji posiadam w chwili obecnej 14 odcieni lakierów hybrydowych Semilac. Myślę, ze warto pokazać Wam bliżej poszczególne kolory, ponieważ ja sama przy zamówieniu szukałam wszelkich możliwych swatchy, aby upewnić się, że tego właśnie szukam :) Zdjęcia robione są pod lampą, ale kolory nie są bardzo mocno zakłamane - powiedziałabym, że wyszły nawet bardzo dobrze :) Nie przerażajcie się tym, że są matowe. Na wzornik nałożyłam po prostu jedną, grubszą warstwę lakieru, którą po utwardzeniu przemyłam cleanerem, bez poprawiania koloru topem :) Numery i nazwy kolorów widoczne są na wzorniku.
Przejdźmy więc do meritum - jak wykonać manicure hybrydowy krok po kroku? W tym celu, dzięki ogromnej pomocy mojego utalentowanego mężczyzny, nakręciłam dla Was specjalny filmik instruktażowy! :) Chciałabym tylko wytłumaczyć jedną rzecz. Nie jestem pewna, czy powinnam każdą nałożoną warstwę przemywać cleanerem. Robiłam to jednak i muszę się pochwalić, że wykonane przeze mnie do tej pory paznokcie u różnych osób trzymały się bez zarzutu. Pierwsze, które wykonałam dokładnie 26 października, właścicielka nosi do tej pory i jest zadowolona z ich wytrzymałości (zamaskowałam tylko nieco odrosty zwykłym lakierem w tym samym kolorze). W pewnym sensie jest to jednak dość spore zużycie produktu - co o tym sądzicie? :) Tymczasem - miłego oglądania!
A tak prezentował się mój manicure od razu po zakończeniu (zdjęcia pod lampą) :)
Muszę przyznać, że z lakierami Semilac pracowało mi się bardzo dobrze i na chwilę obecną nie mogę im NICZEGO zarzucić. Mają bardzo przyjemny dla oka i elegancki design. Nie miałam problemów z konsystencją ani pędzelkiem. Bardzo dobrze ze sobą współgrają sprawiając, że hybrydę można dokładnie rozprowadzić po płytce. Lampa UV o mocy 36W doskonale radzi sobie z utwardzaniem lakierów, a top zwieńczający dzieło pozostawia piękną, szklaną taflę :) Swoje paznokcie nosiłam równe dwa tygodnie i ściągnęłam tylko dlatego, że byłam po prostu znudzona brakiem możliwości kombinowania i malowania ;) Zobaczcie jak prezentował się mój manicure po dwóch tygodniach (tym razem zdjęcia w świetle dziennym).
Skoro ten post jest już i tak dość obszerny pokażę Wam od razu jak zdjąć lakier hybrydowy z paznokci. Uwaga! Niektóre zdjęcia mogą być nieprzyjemne dla oka :)
2. Wacik kosmetyczny rozdzielamy na mniejsze części (ja osobiście rozwarstwiam go jeszcze na pół) i nasączamy go Removerem (acetonem) Diamond Cosmetics. Zwilżony wacik przykładamy do paznokcia i owijamy folią aluminiową. Warto dodać, że w ofercie marki dostępne są także gotowe folie do usuwania lakieru, które znajdziecie tu: www.pazurki.com.pl. Całość pozostawiamy na ok. 15 minut.
3. Po 15 minutach ściągamy folię z wacikami z paznokci i delikatnie "zdrapujemy" skruszały lakier z płytki specjalnym dłutkiem lub drewnianym patyczkiem.
4. Resztki lakieru ścieramy blokiem polerskim, a następnie oczyszczamy paznokcie, nadajemy im odpowiedni kształt i nakładamy odżywkę :)
Jak wpłynęło na moje paznokcie noszenie lakierożelu przez 2 tygodnie? Przede wszystkim nie musicie obawiać się, że Wasza płytka bardzo na tym ucierpi. Rzeczywiście może być odrobinę cieńsza, jednak paznokci nie musimy mocno piłować ani przed zabiegiem, ani po. Wystarczy, że będą dokładnie zmatowione. Dokładnie, czyli w każdym zakamarku, a nie mocno. Większą uwagę należy przyłożyć do paznokci rozdwajających się, aby nie pozostawić "zadziorów", które mogą źle wpłynąć na efekt końcowy :) W moim przypadku przy każdej interwencji blokiem bądź inną polerką na paznokciu pojawiają się białe plamki (zapewne wynik braku jakichś witamin), które jednak nie są uciążliwe i przede wszystkim są kwestią indywidualną, więc u Was nie muszą się pojawić. Poza tym hybryda pomaga nam utwardzić paznokcie, dzięki czemu nie rozdwajają się, nie łamią, a co za tym idzie po pewnym czasie widzimy jak znacznie się wydłużyły :)
To chyba tyle, jeżeli chodzi o to, co chciałam Wam przekazać w tym poście. Jeśli dotrwałyście do końca to gratuluję ;) A jeżeli macie dodatkowe pytania, zachęcam do komentowania - odpowiem na wszelkie wątpliwości jeśli tylko moja wiedza na to pozwoli :) W najbliższym czasie pokażę Wam też kilka moich innych "hybrydowych" prac :)
Wiem, że moja idea Trendy czwartków trochę się rozmyła, ale w miarę możliwości czasowych staram się do niej wracać :) Dziś mam dla Was recenzję kolejnego lakieru z kolekcji Pro Active - nr 102.
Numer 102 to jasna, neonowa zieleń o kremowym wykończeniu. Konsystencja lakieru jest w sam raz i maluje się nim przyjemnie. Paznokcie pomalowałam wieczorem, a zdjęcia chciałam zrobić na drugi dzień. W dziennym świetle okazało się, że po dwóch warstwach widać jeszcze delikatne prześwity, dlatego rano dołożyłam trzecią warstwę. Nie zauważyłam problemów ze schnięciem.
Lakier znajduje się w dość masywnej, okrągłej butelce z czarną nakrętką, która osobiście bardzo mi się podoba :) Pędzelek nie sprawia problemów i dobrze rozprowadza lakier po płytce.
Lakier otrzymałam w ramach współpracy z Trendy Shop, lecz nie wpłynęło to na moją opinię.
Jakie zdobienie wymyśliłam do pary temu wiosennemu kolorowi? Proste i szybkie ;) Zobaczcie same :)
A dla Was - tutorial :)
1. Na pokrytych lakierem paznokciach malujemy nieregularne linie czarną farbą akrylową.
2. W wybranych miejscach wykonujemy sondą większe kropki...
3. ...i uzupełniamy przerwy między nimi mniejszymi kropkami.
4. Większe kropki uzupełniamy neonowymi akcentami :)
I efekt końcowy:
Co sądzicie o takim zdobieniu? :) Czekam na Wasze opinie w komentarzach :)
Zapraszam do polubienia Trendy Shopna Facebooku! :)
Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)