2 października 2013

French ze złotą kreską i refleksją

Witajcie!
Dziś post szybciutko z rana, żeby nie wypaść z postanowienia już drugiego dnia, ponieważ całe popołudnie i wieczór spędzę w pociągu :)

Pamiętam jak dziś, kiedy przed swoimi osiemnastymi urodzinami wybrałam się do kosmetyczki... Po raz pierwszy (i ostatni!) oddałam wtedy swoje paznokcie komuś innemu ;) Tak naprawdę te prawie 6 lat temu nie miałam jeszcze bzika na punkcie lakierów i wyglądu moich paznokci, jednak coś musiało się dziać, skoro już wtedy wyszłam tak niepocieszona z salonu ;) Pomijając fakt, iż dwa paznokcie miałam tak mocno zeszlifowane, że przez akryl przebijały krwiste plamy, a moje pojękiwania pani kwitowała rzekomymi nierównościami na płytce, byłam przede wszystkim bardzo zdziwiona (żeby nie powiedzieć oburzona) jak można, pracując w salonie, tak schrzanić zwykłego frencha :p Był tak okropnie nierówny, że poprosiłam panią, aby na linii uśmiechu domalowała czarną kreskę. I to też był strzał w stopę. Jak się zapewne domyślacie, wyszła jeszcze gorzej. Ale trudno, zaplaciłam za trzy godziny pracy tylko po to, żeby na swojej imprezie urodzinowej, połączonej z Sylwestrem, stracić w tańcu dwa paznokcie ;) 

Dlaczego o tym mówię? Bo dawno nie nosiłam frencha i wczoraj postanowiłam w końcu to zmienić. Chciałam czegoś szybkiego, lecz jednocześnie z małym akcentem. I w tej chwili przypomniała mi się pani "kosmetyczka" i jej czarna kreska, którą zamieniłam na złoto ;) Musiałam ponownie sprawdzić, czy to naprawdę taki duży wyczyn ;) 

Zdobienie nie jest z pewnością niczym odkrywczym, ale przecież nie chodzi tu tylko o to, aby prezentować dzieła sztuki. Minimalizm też jest w cenie. French ze złotą kreską przezentuje się pięknie, bo klasycznie, elegancko i idealnie na każdą okazję, w tym z pewnością także jako zdobienie ślubne :) Macie ochotę pooglądać? :)

Przy okazji tego zwyczajnego zdobienia naszła mnie też pewna refleksja. Być może jest to trochę na wyrost, bo nie miałam styczności z wieloma kosmetyczkami, ale czasami mam wrażenie, że większość manikiurzystek, które na co dzień zajmują się paznokciami swoich klientek, tak naprawdę nie potrafiłaby wykonać takich zdobień jak my. My - blogerki. Wybaczcie ten brak skromności, jednak wydaje mi się, że znaczna część z nich nie posiada na tyle pasji, żeby próbować, ćwiczyć, wymyślać coś orygialnego, ograniczając się zazwyczaj do wykonywania akrylu, żelu czy hybrydy w jednym kolorze bądź zrobieniu frencha (co czasami, jak się okazuje, jest także wyższą szkołą jazdy) ;) Z góry przepraszam te z Was, które być może pracują w salonach, a co za tym idzie łączą swoją pasję z pracą zawodową. Nie chcę tworzyć mylnego obrazu manikiurzystki i wsypywać wszystkie do jednego worka, bo to też nie tak. Chodzi tylko o fakt, że oglądając zdobienia wielu z Was, które są tak naprawdę małymi dziełami sztuki, mam wrażenie, że większość salonów nie podjęłaby się nawet takiego wyzwania. 

Macie swoje zdanie na ten temat? Spotkałyście jakieś niezadowolone klientki salonów, które ratowałyście z opresji? :) Komentujcie!

Przy okazji chciałabym Was zaprosić do dołączenia do kolejnego paznokciowego projektu u Asi :) Temat bardzo przyjemny... któż z nas nie lubi marzyć? Więcej informacji na blogu Paznokcie w kolorze marzeń pod linkiem: Projekt marzenia :) Ja już dołączyłam!


Po powrocie do domu zamierzam też dołączyć do przedłużonego konkursu u Sylwii. Więcej informacji znajdziecie tu: KONKURS makijażowy i paznokciowy! (; Czas znów rozkręcić się trochę w blogowym świecie :)


Zapraszam do obserwowania i polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS

22 komentarze:

  1. śliczny i niesamowicie elegancki. Mi kojarzy się ze ślubnym manicure

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne pazurki ;) świetnie wykonane ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. twoje mani wygląda tak świeżo a jednocześnie elegancko, co do kosmetyczek to masz racje na takich kursach uczą przestarzałych schematów, których manicurzystki się trzymają i rzadko kiedy wychodzą poza ten schemat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie na swoim przykładzie wiem że w szkole kosmetycznej ze zdobień uczą tylko frencha;)

      Usuń
  4. Bardzo ładny :) A kosmetyczka powinna się wstydzić!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego ja nigdy nie pójde do kosmetyczki na regulacjie brwii, na makijaż ślubny czy inny okzajonalny ani na paznokcie ^^

    Twoje mani świetne (;
    Też biorę udział w tym projekcie, no i zapraszam na konkurs, zapraszam ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie wygląda, pamiętam jak nosiłam takie na tipsach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też wizyty z moimi paznokciami u kosmetyczki nie wspominam najlepiej :( ale Twój french jest świetny i nie pogardziłabym takim na wesele :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo subtelny i elegancki :) Co prawda nie przepadam za tak prostym mani ale zawsze połączenie ze złotą kreską mnie urzekało :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie miałam takich traumatycznych przejść z kosmetyczką, opiłowała delikatnie na kształt idealny dla mnie (tak mi się zdaje) i poradziła jak pielęgnować. :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kiedy miałam robione tipsy zawsze wychodziłam zadowolona. Moja kosmetyczka miała pasje jak nic. Przychodząc do niej zawsze chciałam zwykły french, a wychodziłam z kolorowymi paznokciami w ręcznie malowane kwiatki itp. Zawsze mnie przekonała i byłam dużo bardziej zadowolona niż ze zwykłego frencha.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny wyszedł! Prosty, delikatny a jednak ma coś w sobie :D
    Ja niestety, nie potrafię zrobić zwykłego frencha, za to jakieś fikuśne zdobienia robię bez problemu xD

    OdpowiedzUsuń
  12. oj boskie mani :) ja pamiętam na 1 roku studiów, moja koleżanka poszła na kosmetologie. musiała na kimś ćwiczyć - po mamie i siostrze, musiałam przyjść ja i robiła mi tipsy. Po 2 tyg kolejne, bo miała zaliczenia. OD tej pory mam uraz :D ale przynajmniej się dziewczyna poduczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczny french. Ja nie potrafię tak perfekcyjnie go wykonać;(

    OdpowiedzUsuń
  14. Aż mi się zachciało takiego frencha! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. frenchyk idealny :)

    jakoś nigdy nie miała okazji robić sobie sztucznych paznokci, bo tego nie chciałam, nigdy nie byłam do nich przekonana, miałam okazję jedynie widzieć jak zniszczone są paznokcie sióstr ciotecznych po żelowych paznokciach i to mi wystarczy żeby się na to nie decydować, Ci co mnie znają wiedzą że nie uznaję sztucznych paznokci mimo, że ciotki przekonują mnie do zrobienia kursów na paznokcie akrylowe i żelowe, ale raczej to nie nastąpi ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. kurczę no, nie lubię frencha, ale w tej odsłonie wygląda pięknie i tak to dokładnie zrobione wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: