Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery piaskowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakiery piaskowe. Pokaż wszystkie posty

27 stycznia 2015

Srebrne schodki

Wybaczcie - jeszcze tylko jeden, ostatni post ze sreberkiem i daję mu spokój (narazie!) ;)

W recenzji Floe 404 i ostatnim zdobieniu Z nutką srebra... dałyście wyraz swojego zachwytu nad kolorem i wykończeniem tej piaskowej błyskotki, więc mam nadzieję, że i tym razem się Wam spodoba... ;) Bazą zdobienia jest recenzowany wczoraj Natalis 267 :) Zdobienie należy do jednych z prostszych, które można wykonać samym pędzlem, bez użycia tych specjalnych do nail artu. Na początku pędzelkiem lakieru Floe 404 namalowałam stopniowe schodki, a granicę między nimi a kolorem zaznaczyłam czarnym lakierem do zdobień :) I tyle filozofii. Zapraszam na zdjęcia sprzed jakiegoś już czasu (jeszcze w migdałkach:)).



I jak podoba Wam się taki pomysł na manicure "na szybko"? W sumie nie wyglądał źle - taki trochę geometryczno-komiksowy ;)

Tak sobie dziś pomyślałam, że skoro Mazury skąpane są w śniegu to może skusiłabym się jeszcze na jakieś śnieżynkowe zdobienie na dobitkę? :p Co o tym myślicie? Nie jest zbyt późno? ;)


Na profilu "Z pazurkiem" na Facebooku trwa rozdanie - zajrzyjcie koniecznie ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

22 stycznia 2015

Vipera Cosmetics - Floe 404

Witajcie po dość długiej przerwie :)

Na szczęście znalazłam winowajcę, który uniemożliwiał mi obróbkę zdjęć - siebie ;) Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się odinstalować sterowniki od karty graficznej (chyba?) przez co nie mogłam przygotować dla Was kolejnych postów ;) Mam nadzieję, że teraz pójdzie mi już sprawniej, a moje wrodzone skłonności do blondynizmu nieco się uspokoją ;)

Sądzę, że styczeń jest jeszcze idealnym pretekstem do prezentacji zdobień karnawałowych, w których główną rolę odgrywają z reguły brokaty, złoto i srebro. Jeszcze niedawno mogłyście poczytać o pięknym Oofy-Whisk, a dziś zapraszam Was na recenzję kolejnego, zamkniętego w małej buteleczce, płynnego skarbu :) Jest nim Floe 404.

Słów kilka od Producenta:

Vipera Floe to kolekcja strukturalnych, piaskowych Lakierów do Paznokci występująca w 10 kolorach. Jest to nowa formuła lakierowa, dzięki której można uzyskać na paznokciach lekko chropowatą fakturę, w dotyku przypominającą piasek lub kruszony lód. Aby osiągnąć niezwykle efektowny i wytrzymały manicure, wystarczy zaledwie jedna warstwa. 

W całej kolekcji każda z nas może znaleźć coś dla siebie. Znajdziemy w niej biel, srebro, szarość i grafit, a także jeden lakier niebieski, jeden fioletowy i pomarańczowy oraz trzy odcienie różu. Bardzo się cieszę, że trafiłam właśnie na to sreberko :)

--------------------------------------------------

DESIGN:  Lakiery Floe zamknięte są w stosunkowo niewielkiej, 7ml buteleczce. Ma ona kształt walcowaty i matową, czarną nakrętkę, na której szczycie nadrukowany jest numer odcienia. Numer ten, wraz z informacją o strukturze lakieru, znajdują się także na naklejce na buteleczce. 

PĘDZELEK: Ze względu na wysokość buteleczki pędzelek nie jest także zbyt długi. Jest jednak idealnie prosto przycięty i nie sprawia kłopotów przy aplikacji. 

KOLOR: Numer 404 to jasne srebro w doskonałej postaci :) Nic dodać, nic ująć. Choć jest to w zasadzie brokat zanurzony w przeźroczystej bazie, to jest on tak drobny, a jego nagromadzenie tak duże, że nie dostrzegamy prześwitów jak w przypadku topperów. Ważne jednak, aby przestrzegać zalecenia z buteleczki i wstrząsnąć lakierem przed użyciem, ponieważ przy dłuższym użytkowaniu nieco gęstnieje :)

WYKOŃCZENIE: Jak wskazuje Producent, lakiery Floe należą do typu lakierów strukturalnych. W tym przypadku jest to bardzo wyraźny i mocno chropowaty piasek, który w pewnych sytuacjach może stać się nieco uciążliwy ;) No powiem szczerze, że drapie dość mocno, więc jeśli lubicie takie piaski, to ten na pewno przypadnie Wam do gustu ;) Przez swoje wykończenie nie wysycha także na duży połysk, jest raczej dość matowy. Bardzo zdziwił mnie fakt, jak bezproblemowo udało mi się usunąć lakier z płytki. Nie wiem czy to zasługa zmywacza, czy raczej tego, że moje paznokcie są w tej chwili pokryte bezbarwną hybrydą i są tak gładkie, ale lakier zmył się bez problemu.

KRYCIE: Choć w opisie Producenta możemy się doszukać informacji o kryciu już przy jednej warstwie, ja w przypadku tego lakieru nałożyłam dwie tradycyjne. Ale przyznać trzeba, że kryje bardzo dobrze.

Zapraszam Was na kilka zdjęć, na których możecie wyraźnie dostrzec wykończenie lakieru. Niestety, znów na nieco krótszych paznokciach, których od pewnego czasu w ogóle nie mogę zapuścić ;)




Nie wiem czy zauważyłyście, ale ja właśnie dostrzegłam na zdjęciach, że paznokcie wyglądają jakby były pokryte mocno błyszczącym, srebrnym lakierem i obsypane brokatem ;) Nie jest to efekt bardzo dostrzegalny w rzeczywistości, ale widać, że ten lakier ma w sobie coś magicznego ;) A możecie mieć go już za 6,99zł :)
Sama sięgnęłam po ten lakier już kilka razy, więc lada chwila pojawią się pomysły na jego wykorzystanie ;)

Zapraszam Was więc do sklepu internetowego www.viperasklep.pl, a także na stronę www.vipera.com.pl. Zajrzyjcie też koniecznie na profil marki na Facebooku: Vipera Cosmetics :)



"Z pazurkiem" na Facebooku - warto być na bieżąco, bo już niedługo kolejne atrakcyjne rozdanie ;)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

7 stycznia 2015

Piaskowa róża

Witajcie ponownie ;)

Będzie krótko, zwięźle i na temat. Zdobienie powstało podczas jednej z "malowanek" lakierem Arctic sky od KOBO. Gdzieś widziałam kiedyś już podobne, ale zabijcie - nie pamiętam gdzie ;) Pomyślałam jednak, że chłodne arktyczne niebo będzie fajnie współgrać z cudnym piaskiem My Secret Sandy 172 Blue Sparks, a że miałam wtedy fazę na róże wszelkiej maści (zdobienie leży już jakiś czas na komputerze, stąd też dłuższe paznokcie) to padło właśnie na różę - trochę w innej formie ;) Na swoją kolejną odsłonę załapały się także rzadko u mnie występujące half moony ;) Na szczęście odcień lakieru KOBO wyszedł tu przepięknie - w końcu światło dzienne ;)



Piasku nie pokrywałam specjalnie żadnym topem, aby nie zniszczyć efektu chropowatości i delikatnej wypukłości ;) Jak się podoba? :)

Zapraszam do obserwowania bloga i polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku - szykuje się niespodzianka :)

Pozdrawiam,
PODPIS

5 listopada 2014

Moro

Witajcie po kilku dniach przerwy :)

Ostatnio tak przyzwyczaiłam się do blogowania, że nie było mnie tu raptem kilka dni, a wydaje się tak długo... :) Na szczęście okazało się, że mój laptop nie został uszkodzony, dane się zachowały, więc i zdjęcia paznokci zostały uratowane ;)

Dziś mam dla Was propozycję zdobienia na lakierze Discovery od KOBO z Kolekcji jesień/zima2014. Kiedyś nie przepadałam za tego rodzaju odcieniami, ale po ich wypróbowaniu i kilku zdobieniach okazało się, że khaki i inne brudne zielenie także mogą wyglądać pięknie ;) Mi zawsze kojarzą się nieodzownie ze zdobieniami w stylu wojskowym i tak też było tym razem ;)

Do wykonania zdobienia użyłam ciemnej zieleni Green Adventure od KOBO (o której więcej już niebawem), piaskowego brązu Wibo WOW sand effect nr 2 oraz beżu Bourjois so laque glossy 03 BCBeige. Wzorów moro nie pokrywałam topem, ponieważ zależało mi na tym, aby nieregularności pozostały takie jakie są, a efekt piasku był widoczny. Pozostałe paznokcie ozdobiłam gwiazdkami :)




Zieleni od KOBO użyłam w jeszcze jednym zdobieniu, którym też na pewno się pochwalę :)

Kochane! Chciałabym Wam także przypomnieć, że na moim profil na Facebooku trwa konkurs z HeadStyler "Bądź piękna jesienią", w którym do wygrania są m.in. dopinki Clip In w wybranym kolorze (o wartości ok. 150zł), maska do włosów oraz komplet lakierów do paznokci i innych kosmetyków. Konkurs trwa do końca miesiąca, ale warunkiem jego rozstrzygnięcia jest udział minimum stu osób. Zachęcam więc do udziału raz jeszcze :) W tym tygodniu możecie spodziewać się także osobnego posta dotyczącego dopinek Clip In :)


Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

30 października 2014

Sensique Art Nails Sugar Frost - kolekcja jesień/zima 2014

Witajcie :)

W październiku bardzo mocno rozpędziłam się z blogiem, recenzjami, robieniem dla Was swatchy i malowaniem róznego rodzaju zdobień. Niestety ostatnie trzy dni znów dość mocno mnie przygniotły w tym zakresie, bo zaplanowane na około dwa najbliższe tygodnie posty z recenzjami i zdobieniami, mówiąc delikatnie, najprawdopodobniej trafił szlag. Laptop, który nie chce się włączyć i który obecnie znajduje się w naprawie, może stać się ostatnim miejscem, gdzie można je było zobaczyć :( Mam nadzieję, że uda się odzyskać choć trochę danych, bo o ile zdjęcia prezentujące lakiery są zawsze do poprawy to szkoda samych zdobień. Trzymajcie kciuki... ja też jestem narazie dobrej myśli ;) Tylko dlaczego znowu mi się to przytrafia???

Dziś zapraszam Was na recenzję sześciu lakierów z jesienno-zimowej kolekcji Sensique Art Nails Sugar Frost. Najogólniej rzecz ujmując można przyporządkować je do wykończenia piaskowego. Sama nazwa sugeruje jednak, że mamy do czynienia z czymś na kształt szronu, czy mrozu, co najprawdopodobniej wiąże się z nagromadzeniem w lakierach brokatu:) To one nadają im połyskliwego, nieco zimowego wyrazu. Każdy z lakierów umieszczony jest w 7ml buteleczce z czarną nakrętką opatrzoną w nazwę kolekcji Nail Art. Szkoda jednak, że nigdzie nie pojawia się nazwa "Sugar Frost", ponieważ moim zdaniem jest ona bardzo trafiona i dodatkowo wyrózniałaby lakiery spośród innych w szafie Sensique. Ktoś, kto nie ma możliwości dotarcia do recenzji lakierów lub zwyczajnie się tym nie zainteresował i trafi na taki lakier w drogerii, nie dowie się z buteleczki, że jest to lakier o takim właśnie wykończeniu. I to jest moim zdaniem spory minus, bowiem do dziś jest bardzo dużo osób, które nie wyobrażają sobie idealnego manicure bez szklanego połysku i nie tolerują matu, piasków i innych wynalazków:) Wytłumaczeniem byłby fakt zamieszczenia informacji o lakierach na dodatkowych plakatach w samej szafie, ale niestety nie miałam okazji widzieć jesiennej szafy Sensique w drogerii ;) Lakiery nie zawierają oczywiście toluenu i formaldehydu. Pomimo dość dużej ilości brokatu bardzo dobrze rozprowadzają się na płytce i nie ma problemu z ich konsystencją. Postanowiłam połączyć je na potrzeby tej recenzji w trzy zgrane duety, w których opiszę Wam ich indywidualne cechy i właściwości :) 

191 Red rose with golden sparks & 189 Starry Sky



Czerwień i czerń to zawsze bardzo dobre połączenie. Czerwona róża ze złotymi iskrami to typowa, klasyczna czerwień, z mnóstwem brokatowych iskier, które wbrew nazwie nie są jedynie złote ;) Robiąc zdjęcia bardzo wyraźnie mieniła mi się także na fioletowo. Rozgwieżdżone niebo jest natomiast czarną bazą z mnóstwem podobnych, różnokolorowych brokatowych drobin, dla których nie można było wymyslić chyba lepszej nazwy :) Na paznokciu wygląda przepięknie, dając efekt podobny do skóry. Dużą zaletą obu lakierów jest ich bardzo dobre krycie - wystarczy jedna nieco grubsza warstwa (którą widzicie także na zdjęciach), aby uzyskać optymalny efekt nawet na długich paznokciach. Jedna warstwa "ziarnistego" lakieru zmywa się natomiast o wiele lepiej niż dwie - nie wymagała ode mnie bowiem metody foliowej, wręcz przeciwnie, lakier bez problemów zszedł z płytki. Żaden z lakierów nie odbarwił ponadto moich paznokci ani nie przebarwił skórek.




190 Blue gem & 194 Remarkable beige

Niebieski klejnot, choć na zdjęciach wydaje się standardowym, niebieskim odcieniem, ma w sobie coś, co pozwala mu idealnie dopasowywać się także to zielonych tonów ;) Pasował zarówno do niebieskiej bluzki, jak i morskiego szala. Pozwala mi to więc na małe naciągnięcie jego barwy do odcienia morskiego lub turkusu. Podobie do swoich poprzedników jest mieszaniną mnóstwa brokatowych drobinek. Jego kolega - niezwykły beż - to połaczenie nieco brudnej, przykurzonej, beżowej bazy z miedzianym shimmerem i nieco większym, złotym brokatem, który nie pojawiał się w trzech poprzednich lakierach. Na paznokciach przejawia się on w formie pojedynczych złotych punkcików. Beż posiada dość dobre krycie, można poradzić sobie jedną, grubszą warstwą, natomiast niebieski wymaga już dwóch. I tu mała przestroga. Nakładając drugą warstwę musimy uważać, aby pierwsza bardzo dobrze wyschła, ponieważ gdy będzie mokra, drugą warstwą ściągniemy obie i narobimy sobie dziur :) I jeszcze jedna uwaga - niebieski jako jedyny z całej szóstki odbarwił mi płytkę, więc jeżeli się na niego decydujecie pamiętajcie o bazie!



192 Violet crushed ice & 183 Pink frost

Fiołkowy kruszony lód i różowy szron to lakiery, które sama określam często jako "księżniczkowe" ;) Połączenie tego typu odcieni z brokatem to zupełnie nie moja bajka - choć są bajkowe ;) Pierwszy z nich to fiołkowy odcień fioletu z brokatem bez większych drobin. Do pełnego krycia wymaga dwóch warstw. Róż natomiast ma odcień typowo słodki, dość jasny, przez co na paznokciu otrzymujemy rzeczywiście efekt podobny do szronu. W nim także, podobnie do Remarkable beige, znajdują się większe, srebrne drobinki. To prawdopodobnie przez nie i przed dwie warstwy, które musiałam nałożyć, aby wolny brzeg nie prześwitywał, lakier zmywał się najgorzej, ale poradziłam sobie bez folii. Patrząc na niego miałam także wrażenie, że mógłby sprawdzić się jako lakier ślubny ;)



I co sądzicie o jesienno-zimowych propozycjach Sensique? Macie swoich faworytów? Chciałabym podkreślić także, że porzucając wszystkie indywidualne upodobobania, dotyczące np. kolorystyki, lakiery są naprawdę warte zwrócenia na nie uwagi. Istotnie są lakierami piaskowymi, dzieki którym otrzymujemy konkretny efekt za całej płytce. Często zdarza się bowiem, że w lakierach znajdujemy o wiele mniej drobin, które wyglądają raczej jak zabrudzony lub dotknięty czymś w trakcie schnięcia lakier, niż prawdziwy pisakowy efekt.Wszystkie lakiery mają bardzo szybkie schnięcie, już po zauważeniu "krystalizacji" drobinek możemy być pewni, że za dwie minutki będziemy miały gotowy manicure. W przypadku dwóch warstw pamiętajmy jednak, że musimy poczekać ciut dłużej, bo lakier przez chwilę jest trochę "gumowy" zanim do końca się utwardzi. I ostatni duży plus - zmywanie. Pomimo tego, że brokatu jest w bród nie zmywa się nienajgorzej i nie wymaga używania folii :) 

Wszystkie egzemplarze dostęne są w sieci Drogerii Natura za jedyne 5,99zł! :) A już w przyszłym tygodniu pokażę Wam dwa cudaki z kolekcji Crushed Metal :) 

Profil Sensique na Facebooku - zapraszam! :)



Zapraszam także do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku, gdzie nadal trwa konkurs :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

30 marca 2014

Catrice Crushed Crystals 05 Stardust

Witajcie ;) 

Post, który właśnie czytacie miał pojawić się już dwa dni temu, ale zawsze jakieś zawirowanie stanie na drodze mojej skrupulatności i postanowieniom ;) Teraz też najchętniej poszłabym już spać, bo zmiana czasu i godzina snu mniej, kiedy trzeba podnieść się z samego rana w niedzielę, również nie dodaje mi energii ;) Ale skoro już tu jestem to z przyjemnością przedstawię Wam cudaka z najnowszej kolekcji Catrice :) 


Kilka słów o kolekcji Crushed Crystals:
Wielowymiarowe. Efekty 3D przesuwają granice w stylizacji paznokci i są najważniejszym trendem sezonu. Ekskluzywne piaskowe wykończenie. Teraz masz olbrzymi wybór odcieni z mocnym kryciem: od delikatnego różu po klasyczną czerwień i koral. Drobne kryształki pokryją Twoje paznokcie niczym diamentowy pył i stworzą niezwykłą fakturę i styl.

Stardust to gwiezdny pył w dosłownym tego słowa znaczeniu ;) W czarnej, półprzezroczystej bazie zatopionych jest mnóstwo srebrnych glassflecków, które z kolei bardzo pasują do nazwy całej "potłuczonej" kolekcji :p Faktura lakieru jest więc bardzo ciekawa, a zagęszczenie drobinek sprawia, że nie musimy obawiać się o ich nierównomierne rozprowadzenie. Efekt 3D nie jest jest jednak aż tak bardzo widoczny, choć zdecydowanie odczuwalny przy zmywaniu :) Do pełnego, bardzo mocnego pokrycia, aby zupełnie zniwelować półprzezroczystą bazę, nałożyłam trzy cienkie warstwy. To baza sprawia także, że na paznokciu uzyskujemy złudzenie srebrno-czarnych drobinek, choć są wyłącznie srebrne :) Pędzelek bardzo przyjemny - szeroki, płaski i zaokrąglony. Warto dodać także, że konsystencja lakieru jest dość gęsta.




I trochę niewyraźny, aczkolwiek ukazujący zalety Stardust zoom: 


Lakier otrzymałam w ramach współpracy z Catrice, lecz nie wpłynęło to na moją opinię.

Jak podoba Wam się piąteczka z kolekcji Crushed Crystals? Przyznam szczerze, że mi przypadł do gustu oryginalny pomysł połączenia drobinek i kolor jaki uzyskuje się z wymieszania srebra z czernią. Mówię jednak zdecydowane "NIE" temu wykończeniu :p Myślałam, że załamię się podczas zmywania. Po pierwsze, zwyczajne zmywanie nie sprawdza się zupełnie, bo pomimo tego, że lakier nie jest do końca mocno chropowatym piaskiem, to wacik zahaczał o jego "fakturę". Kiedy pomyślałam, że wezmę się za folię aluminiową - okazało się, że nie mam jej akurat w domu :p Zostało mi więc rozwarstwienie płatka i przyklejenie go do paznokcia, aby rozmiękczyć lakier. Poszło tak sobie, ale po męczarniach dałam radę ;) Dlatego też przez długi czas daruję sobie nakładanie go na 10 paznokci na raz ;) Plusem jest jednak to, że dzięki drobinkom dość długo utrzymuje się na paznokciach. Mi dopiero po 4 dniach zaczął nieznacznie odpryskiwać. 

Jeżeli jesteście zainteresowane tymi cudaczkami odsyłam Was do strony Catrice, na której ładnie prezentuje się cała szóstka (ja z chęcią przygarnęłabym jeszcze czerwoną jedyneczkę i szampańską czwórkę;))



Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)
                        

Pozdrawiam,
PODPIS

10 listopada 2013

Słońce, plaża, złoty piasek... czyli paznokcie na spacerze :P

Witajcie :) 

Nie wiem, czy u Was także, ale na Mazurach świeciło dziś piękne słońce i było dość ciepło, jak na tę porę roku :) Wraz z moim K. postanowiliśmy więc wybrać się na spacer nad jezioro, gdzie też nieco przełamałam trwający od jakiegoś czasu na moim blogu styl robienia zdjęć ;) Nie zamierzam oczywiście z niego rezygnować, ale dzięki drugiej parze rąk udało się stworzyć coś innego, pomimo braku aparatu... ;) Zdjęcia robione są bowiem kamerką :) Mam nadzieję, że i Wam się spodobają, mimo nieco słabszej jakości :) 

Do zdobienia wykorzystałam dwa lakiery Pierre Rene, które niedawno recenzowałam na blogu: Pierre Rene No 238 Vanilla oraz  Pierre Rene Sand Effect 08, złoty piasek, który posłużył mi do cieniowania, a jednocześnie okazał się idealny do dzisiejszych zdjęć ;) Oczywiście stracił on swoją fakturę po zastosowaniu topu, ale akurat nie o nią chodziło mi w tym zdobieniu. Całości dopełniły złote ćwieki z Born Pretty Store. 

Zapraszam do oglądania "artystycznych" zdjęć ;) (Moje zaczerwienione dłonie to wina grzebania w zimnej wodzie i piasku na wietrze :))












Jak Wam się podoba? :) Na niektórych zdjęciach efekt jest lepszy, na innych gorszy, ale mam nadzieję, że można dostrzeć to delikatne zdobienie. Dodam jeszcze, że na wielu fotkach pojawił się bardzo fajny błysk, który nie jest bynajmniej zasługą programu graficznego, a świetnym zestawieniem słońca i wody oraz dowodem na piękną pogodę dzisiejszego dnia :) 

Jeśli macie wolną chwilę to zapraszam Was gorąco do udziału w rozdaniu :) Rozdanie z okazji 450 Obserwatorów :)


Zapraszam do polubienia "Z pazurkiem" na Facebooku :)


Pozdrawiam,
PODPIS
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Udostępnij: